REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wielka Brytania: rynek nieruchomości czeka „brutalna” korekta

2020-05-14 08:56
publikacja
2020-05-14 08:56
Dodaj Bankier.pl w Google

Analitycy rynku nieruchomości w Wielkiej Brytanii rewidują prognozy, donosi „The Guardian”. Część ekspertów spodziewa się spadku cen nawet o 13 proc. w 2020 r., a korekta szczególnie mocno dotknie regionów, w których w wyniku epidemii ucierpi rynek pracy.

fot. Adam Torchała / / Bankier.pl

Eksperci obserwujący rynki nieruchomości na całym świecie zadają sobie to samo pytanie – w jakim stopniu zamrożenie gospodarki i późniejsza recesja odbiją się na cenach domów i mieszkań. Brytyjski dziennik „The Guardian” publikuje zestawienie kilku prognoz, odnotowując, że rozstrzał oczekiwań jest znacznie większy niż w „normalnych” czasach.

Analitycy Centre for Economics and Business Research spodziewają się, że 2020 r. ceny nieruchomości na Wyspach spadną o 13 proc. Głównej przyczyny obniżki upatrują w spadku liczby transakcji, topniejących dochodach pracujących i ogólnym klimacie niepewności. Podobnej skali obniżek cen spodziewają się niektórzy pośrednicy.

Dziennik cytuje eksperta Garrington Property Finders, który nawet 15-procentowy spadek cen w niektórych regionach kraju. Zaznacza on, że szczególnie „brutalna” korekta czeka części Wielkiej Brytanii, gdzie lokalne rynki pracy są najsłabsze.

Wakacje na giełdzie

Prognozy zmian cen zrewidował także Knight Frank, międzynarodowa agencja nieruchomości. Firma spodziewa się 7-procentowych obniżek, oceniając, że od marca ceny spadły już o 5 proc. We wcześniejszych projekcjach prognozowano w skali roku 3-procentowy spadek.

„The Guardian”, cytując eksperta firmy Savills, wskazuje, że zmiany na rynku mogą dotyczyć nie tylko poziomu cen, ale także struktury popytu. Kupujący nieruchomości po „zamrożeniu” gospodarki łaskawszym okiem patrzą na mniejsze miejscowości i tereny wiejskie. Być może stoi za tym założenie o trwałej zmianie znaczenia pracy zdalnej.

Bezruch na rynku dostrzegają nie tylko pośrednicy i deweloperzy. Brytyjski urząd statystyczny ONS zawiesił na początku maja do odwołania publikację indeksu cen nieruchomości. W obliczu topniejącej liczby transakcji określenie średnich cen domów staje się wyzwaniem.

MK

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Inwestor Wojtek: Kruk ma ostatnio słabszy okres. Może to okazja?
Tematy

Komentarze (146)

dodaj komentarz
denim292
Obraz dnia dzisiejszego - 3 artykuły na bankier.pl z dnia 15 maja 2020r.

spadek PKB (stagflacja?)
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Stan-epidemii-przeszedl-w-stan-recesji-7884580.html#dod_komentarz


mocny wzrost inflacji (tylko same usługi 6,5%, wcześniej podana tylko sama żywność 7,5%)
(hiperinflacja?)
https:
Obraz dnia dzisiejszego - 3 artykuły na bankier.pl z dnia 15 maja 2020r.

spadek PKB (stagflacja?)
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Stan-epidemii-przeszedl-w-stan-recesji-7884580.html#dod_komentarz


mocny wzrost inflacji (tylko same usługi 6,5%, wcześniej podana tylko sama żywność 7,5%)
(hiperinflacja?)
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Inflacja-w-Polsce-uslugi-drozeja-znacznie-mocniej-niz-towary-7884594.html#dod_komentarz


budowa domu coraz droższa (wzrost cen aktywów trwałych w ucieccze przed tracącą wartością pieniądza?)
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Ile-kosztuje-budowa-domu-7884243.html


To nie ja was o tym przekonuje, to bankier.pl wam to mówi, wnioski wyciągajcie sami
tomako_lunatic
Hmm, jakoś ostatnie artykuły na bankier.pl o kryzysie na rynku nieruchomości cię już nie przekonywały? ;-D

A odnośnie samej inflacji/deflacji:

https://twitter.com/Pekao_Analizy/status/1260194034808770560
"Inflacja bazowa w USA spadła do 1,4% z 2,1% r/r miesiąc wcześniej, dużo mocniej od oczekiwań. Nadchodzi
Hmm, jakoś ostatnie artykuły na bankier.pl o kryzysie na rynku nieruchomości cię już nie przekonywały? ;-D

A odnośnie samej inflacji/deflacji:

https://twitter.com/Pekao_Analizy/status/1260194034808770560
"Inflacja bazowa w USA spadła do 1,4% z 2,1% r/r miesiąc wcześniej, dużo mocniej od oczekiwań. Nadchodzi deflacyjna fala." 12.05.2020 r.
magic_zone
żebyś nie była tak z siebie zadowolona naganiaczko anno_domagalczyk to wrzucę ci coś na rozluźnienie zwieraczy bo masz od rana chyba zbyt spięte w nadziei na nagonienie na spadki
tak więc spiesz się spiesz w tym naganianiu bo widzę typową reakcję zaprzeczania rzeczywistości jaka jest, a jak na razie bajanie o spadkach to takie
żebyś nie była tak z siebie zadowolona naganiaczko anno_domagalczyk to wrzucę ci coś na rozluźnienie zwieraczy bo masz od rana chyba zbyt spięte w nadziei na nagonienie na spadki
tak więc spiesz się spiesz w tym naganianiu bo widzę typową reakcję zaprzeczania rzeczywistości jaka jest, a jak na razie bajanie o spadkach to takie fantazy

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Polacy-pojada-w-Polske-7883473.html

Polacy pojadą w Polskę
2020-05-14 07:19A A+ A+
Ruszyły letnie rezerwacje; z powodu pandemii wielu rodaków jeszcze nie wie, kiedy wyjedzie na urlop, ale 90 proc. ankietowanych już wie, że spędzi go w kraju - podaje czwartkowy "Puls Biznesu".
Gazeta przedstawiła te wnioski opierając się na badaniach Profitroom, przeprowadzonych wśród 10 tys. gości hotelowych. "Ponad połowa postawi na hotele, które ruszyły od 4 maja, choć w ograniczonej formule - bez basenów, spa i restauracji. Powoli zaczynają się one zapełniać" - pisze "PB".
Z badania, na które powołuje się "PB" wynika, że 79,8 Polaków planuje wyjazd wypoczynkowy mimo zagrożenia koronawirusem; 92,9 proc. respondentów deklaruje, że urlop spędzi w Polsce, choć 30 proc. rozważa również wyjazd za granicę. (PAP)
tomako_lunatic
Ja wiem, że flipy wam nie weszły, prowizje i czynsze pousychały, ale nie wyżywajcie na innych swoich frustracji, używając przy tym prostackiego języka.
anna_domagalczyk
Taki wkleję post z ostatniej chwili"https://www.bankier.pl/wiadomosc/Rynek-krotkoterminowego-najmu-moze-zniknac-przez-epidemie-7884441.html. Miłego czytania. Zaczyna się następna faza bańki, która zwykle następowała po dłuższym czasie - skończyło się naganianie na wzrosty i stabilizację zaczyna mowa o niedużych spadkach. Ci Taki wkleję post z ostatniej chwili"https://www.bankier.pl/wiadomosc/Rynek-krotkoterminowego-najmu-moze-zniknac-przez-epidemie-7884441.html. Miłego czytania. Zaczyna się następna faza bańki, która zwykle następowała po dłuższym czasie - skończyło się naganianie na wzrosty i stabilizację zaczyna mowa o niedużych spadkach. Ci nieszczęśliwcy wieszczący pod wszysrkimi artykułami hiperinflację i kupno mieszkania jako wspaniały interes ochraniający kapitał nie mają już wiele czasu :-))) Panowie, sprężać się, bo nie zarobicie ;-P
denim292
Czytam wiele wpisów że rynek nieruchomości reaguje z opóźnieniem i tak, owszem tym razem też tak będzie z tym że z opóźnieniem ryek zareaguje wzrostem a nie spadkiem jak oczekuje tego ulica kóra nie załapała się na wzrosty. Występuje tu zresztą bardzo duże prawdopodobieństwo do zachowań na giełdzie, kiedy kurs odjeżdża a ulica robi Czytam wiele wpisów że rynek nieruchomości reaguje z opóźnieniem i tak, owszem tym razem też tak będzie z tym że z opóźnieniem ryek zareaguje wzrostem a nie spadkiem jak oczekuje tego ulica kóra nie załapała się na wzrosty. Występuje tu zresztą bardzo duże prawdopodobieństwo do zachowań na giełdzie, kiedy kurs odjeżdża a ulica robi wszystko by wymóc na kursie jego spadek. Ale nigdy do tego nie dochodzi. Tak samo będzie teraz, bo jeżeli chodzi o dyskutowane tu mocno ceny mieszkań to te zależą głównie od podaży pieniądza i stóp procentowych oraz tego jak duża będzie inflacja? To jest raczej pewne, bo czy mamy stopy procentowe na zero?- bardzo blisko, czy mamy mocno ujemne stopy procentowe a trzymanie pieniędzy na kontach to pewność straty rzędu około 10% (bo taka jest faktyczna inflacja w Polsce), a statystycznie jest na poziomie ok 4% zaniżana wyłącznie przez bardzo duży spadek cen ropy. Czy widział ktoś taniejące podstawowe produkty spożywcze bo spadły ceny ropy i beznyny? Albo może spadły ceny opłat za mieszkanie bo ropa spadła o 40%? Wszyscy widzimy że ceny nie spadają a rosną zwłaszcza żywność (oficjalnie o 7,4%) i koszty użytkowania mieszkań które obie te pozycje są najważniejsze dla każdego z nas. Statystyczny spadek cen ropy i benzyny dobrze wygląda tylko na papierze i obniża oficjalną inflację ale tak naprawdę w żaden sposób nie wpływa na obniżki realnych cen. W tym kontekście nie pytajmy czy inflacja będzie tylko jak bardzo duża? A to już rodzi bardzo poważne konsekwencje dla bilionów złotych gotówki polskich konsumentów, która jest ulokowana na kontach w bankach a która realnie przynosi każdemu bardzo widoczne straty w postaci utraty siły nabywczej. Każdy widzi jak spada oprocentowanie lokat, depozytów, nawet obligacje są już tym samym co lokaty.

A jak to będzie na świecie i dlaczego będzie wpływać również bardzo silnie na inflację i dodatkową utratę wartości pieniądza również u nas?
W USA podjęto środki zaradcze m.in. pod ogólnym hasłem "tysiąc dolarów do rąk każdego obywatela", nazywane tu również "rozdawaniem pieniędzy z helikoptera". Czy jednak przepis wsparcia gospodarki za pomocą dodrukowywania pieniędzy naprawdę pomoże Amerykanom i całej gospodarce światowej? Część ekspertów w USA uważa, że "w rzeczywistości reakcja Stanów Zjednoczonych w postaci drukowania pieniędzy stała się nieuniknionym trendem".

Jednak nie da się ukryć, że tego typu działania odbywają się kosztem globalnej gospodarki. Dolar amerykański jest światową walutą rezerwową i główną walutą światowego handlu. I, niestety, to właśnie z powodu finansowej hegemonii dolara, światowa gospodarka będzie musiała ponieść konsekwencje luzowania ilościowego na dużą skalę tej waluty (tj. wykupu amerykańskich obligacji przez USA, za amerykańskie dolary, drukowane "z powietrza").

Takie działania muszą spowodować poważną, globalną inflację. Rosnące ceny towarów wkrótce rozprzestrzenią się na wszystkie produkty na całym świecie, co doprowadzi do wyższych cen aktywów finansowych, a skutki tego wzrostu będą odczuwalne w realnej gospodarce.

Zauważają to Chińczycy. Anglojęzyczny Global Times napisał, że: "jako jeden z największych kredytorów amerykańskiego długu, Chiny muszą uwzględnić wpływ drukowania pieniędzy w Stanach Zjednoczonych i zachować odpowiednie środki ostrożności w odniesieniu do struktury chińskich rezerw walutowych". Tłumacząc to ostatnie zdanie z dyplomatycznego angielskiego, na potoczny polski, można zrozumieć, że: Chiny poważnie rozważają scenariusz, w którym dolary i amerykańskie obligacje z chińskich rezerw walutowych trzeba będzie natychmiast wyprzedawać, ponieważ działania Waszyngtonu doprowadzą do globalnej inflacji i katastrofalnej dewaluacji samej amerykańskiej waluty. Możemy założyć, że Pekin tym samym, wysłał publiczne ostrzeżenie do Waszyngtonu.

Również wielu amerykańskich ekonomistów wystąpiło z krytyką idei rozdawnictwa pieniędzy. Uważają oni, że jest to bezsensowne działanie, ponieważ problemem, z jakim obecnie musi zmierzyć się Ameryka, nie polega na braku pieniędzy, a rozerwaniu łańcuchów dostaw, w wyniku paniki konsumenckiej, co prowadzi dalej do rozerwania więzi kooperacyjnych w gospodarce. Eksperci dodają, że: "zwiększanie masy pieniężnej w rękach obywateli za pomocą środków nadzwyczajnych nie jest rozwiązaniem systemowym, a tylko takie mogłoby doprowadzić do uruchomienia inwestycji w gospodarce. Dla normalnego funkcjonowania gospodarki pracujący ludzie muszą otrzymywać normalne pensje, a nie "pieniądze zrzucane z helikoptera"".

Trzeba jednak przyznać, że również tradycyjne metody stymulowania biznesu w obecnej sytuacji raczej się nie sprawdzą. Zdaniem ekspertów kluczowym problemem w zaistniałej sytuacji jest dzisiaj to, że globalny system finansowy i jego polityka pieniężna już przed epidemią koronawirusa zbliżyły się do niebezpiecznej granicy, na co wyraźnie wskazuje polityka zerowych stóp procentowych wielu banków centralnych. Natomiast koronawirus tylko pogorszył istniejące wcześniej, niepokojące trendy w gospodarce. Przykładem mogą być wcześniejsze działania Europejskiego Banku Centralnego, który obniżył stopy procentowe do zera na długo przed pojawieniem się epidemii w Europie. Ważnym jest, aby skala tych działań była proporcjonalna do faktycznego zapotrzebowania, znajdującej się w kryzysie gospodarki. Może się, bowiem okazać, że znajdziemy się w sytuacji "podobnej, jak przed kryzysem w 2008 r., kiedy władze nie zdawały sobie sprawy z powagi sytuacji i próbowały stymulować gospodarkę za pomocą narzędzi punktowych", aż w końcu okazało się, że ożywienie jest możliwe tylko przy pomocy bezprecedensowych środków. W 2008 r. do systemu finansowego trzeba było przelać kilka bilionów dolarów. Teraz skala interwencji państwa może być znacznie większa.
jsunday
Jak widać nasz znawca stał się mistrzem kopiuj, wklej ;-) Nadal wierzy, że uchroni to rynek przed spadkami cen mieszkań ;-)


https://biznes.newseria.pl/przeglad_mediow/cie-koronawirusa-nad,c1235704625

https://kancelaria-skarbiec.pl/publikacje/cien-koronawirusa-nad-swiatowa-gospodarka.html
kqq odpowiada jsunday
To tylko dobrze o nim świadczy że podpiera swoje twierdzenia poważnymi artykułami ekonomicznymi.
Dobrze że to linkujesz, bo wsytarczy poczytać właśnie co tam piszą jak te wszystkie programy, tarcze, dodruki i sypanie kasy skończy się właśnie inflacją, to bardzo dobre merytoryczne potwierdzenie zjawisk inflacyjnych, ich przyczyn i skutków.
jsunday odpowiada kqq
Na razie inflacja spada, a dotychczas żaden dodruk nie skończył się inflacją po 2008 (USA, Europa. Japonia). Co Ty na to? Może nam wytłumaczysz dlaczego do tej pory nie było żadnej inflacji, a teraz ma być?
kqq odpowiada jsunday
przestań pisać kłamstwa, inflacja oficjalnie 3,4% r/r
sama żywność 7,4 %
same usługi 6,5%
albo kłamiesz świadomie albo nie potrafisz czytać

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Inflacja-w-Polsce-uslugi-drozeja-znacznie-mocniej-niz-towary-7884594.html

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki