Związkowcy z PERN "Przyjaźń" sprzeciwiają się planom wydzielenia ze spółki i przekazania do nowej firmy - Operatora Logistycznego Paliw Płynnych (OLPP) - rurociągów produktowych. Związki chcą wstrzymać pracę wszystkich magistrali zarządzanych przez spółkę, w tym także tłoczących ropę naftową z Rosji przez Polskę do Niemiec.
"Wiedomosti" podkreślają, że rosyjscy nafciarze nie wierzą w spełnienie tej groźby, gdyby jednak stało się inaczej, Rosja mogłaby nie doliczyć się ok. 10 mld dolarów rocznie.
"Ten odcinek rurociągu „Przyjaźń” należy do Polski i Polacy mają prawo decydowania o jego losie" - cytują "Wiedomosti" Siergieja Grigoriewa, wiceprezesa Transnieftu, operatora rurociągów naftowych w Rosji, w tym rosyjskiego odcinka "Przyjaźni". "Jeśli Polacy spełnią groźbę, Transnieft nie poniesie strat, gdyż sam nie sprzedaje ropy" - dodał Grigoriew.
Analityk Aleksiej Makarkin uważa, że "skandal ten - to rezultat kryzysu polskiej władzy na tle silnego ruchu związkowego, który próbuje wytargować od państwa nowe przywileje".
Politolog Gleb Pawłowski uważa, że sytuacja w PERN "Przyjaźń" jest konsekwencją "niezadowolenia z braci Kaczyńskich", które - jego zdaniem - rośnie. "Właśnie tym (niezadowoleniem z prezydenta i premiera) należy tłumaczyć wzrost aktywności ruchu robotniczego w Polsce".
Źródło: PAP





























































