Wenezuela robi kolejne kroki na drodze ku gospodarczej przepaści. Rezerwy walutowe kraju nieustannie się kurczą i aby spłacić zapadający w tym roku dług, władze mogą być zmuszone do kolejnej sprzedaży złota.


Jak wynika z najnowszego raportu Banku Centralnego Wenezueli, rezerwy walutowe południowoamerykańskiego kraju skurczyły się do 10,418 mld dolarów. To najniższy poziom od czerwca 2002 r.
Wpływ na tę sytuację mają relatywnie niskie ceny ropy naftowej, od której Wenezuela – kraj posiadający największe zasoby „czarnego złota” na świecie – jest niemal całkowicie uzależniona. Dość powiedzieć, że sprzedaż ropy odpowiada za ponad 90% wenezuelskiego eksportu. Tymczasem wiele podstawowych dóbr, w tym żywność i lekarstwa, socjalistyczne władze muszą importować, płacąc za nie twardą walutą.
Oficjalne rezerwy złota Wenezueli wynoszą 187,5 ton. Przy obecnych cenach ich wartość wynosi ok. 7,5 miliarda dolarów. Tak duży odsetek rezerw przechowywanych w złocie (bo płynniejsze aktywa się skończyły) to ewenement wśród państw z pierwszej 50 największych posiadaczy żółtego metalu. Porównywalną relację (73,8% w lutym) notują tylko USA, jednak ich przypadek jest szczególny, bowiem globalną walutą rezerwową jest dolar i światowe supermocarstwo nie musi utrzymywać wielkich rezerw w innych walutach.
Jak informują lokalne media, w tym roku rząd w Caracas będzie musiał uregulować zobowiązania w wysokości 7,2 mld dolarów. Bez sięgnięcia po złote sztabki może się więc nie obyć – obecny scenariusz przypomina ten sprzed kilkunastu miesięcy, kiedy złoto również ratowało płynność finansową socjalistycznych władz. W lutym 2016 r. ze szwajcarskich danych o imporcie wynikało, że z Wenezueli napłynął transport złota – kruszec ten mógł zostać sprzedany lub zastawiony.

W jednym z najgorzej zarządzanych państw na świecie coraz szczuplejsze stają się nie tylko rezerwy finansowe, ale i sami obywatele. Jak wynika z ostatniego badania jakości życia (ENCOVI, próba 6500 gospodarstw domowych), aż 75% obywateli schudło w ciągu roku wbrew swej woli o średnio 8 kilogramów. Odsetek ludzi żyjących w biedzie określa się na 82% - to niemal dwukrotnie więcej niż w 2014 r.
Inne szokujące fakty dotyczą inflacji (wg MFW w tym roku wyniesie 1660%, a w przyszłym 2880%) oraz importu (wg szacunków firmy Ecoanalitica, jego wartość skurczyła się o 50% w skali roku).






























































