Węgierska Państwowa Izba Obrachunkowa (ÁSZ) wezwała największą partię opozycyjną - Jobbik do zapłaty kary w wysokości ponad 330 milionów forintów, czyli około miliona euro. Według Izby Jobbik przyjął nielegalne wsparcie finansowe. Nałożona kara to jego równowartość. Na zapłacenie tej sumy partia ma 15 dni.
Przeprowadzona w grudniu przez Izbę kontrola wykazała, że Jobbik zawarł umowę z dwiema spółkami na rozwieszenie plakatów z politycznymi hasłami po cenach znacznie niższych niż rynkowe. Na podstawie węgierskiej ustawy o partiach jest to nielegalnym wsparciem finansowym.
Billboardy, na których skrajnie prawicowy Jobbik umieszczał hasła zarzucające rządowi węgierskiemu korupcję, należały do węgierskiego miliardera Lajosa Simicski, byłego współpracownika i bliskiego przyjaciela Viktora Orbána. Ich relacje popsuły się w 2014 roku, konflikt między nimi trwa do dziś.
Wiceprzewodniczący partii János Volner oświadczył, że Jobbik uważa decyzję Izby Obrachunkowej za bezprawną. Według polityka pokazuje to, że Viktor Orbán chce zlikwidować Jobbik, ponieważ boi się tej partii i rozliczenia swoich rządów.
Janos Volner powiedział, że Jobbik nie ma tylu pieniędzy, aby zapłacić karę, dlatego partia już wcześniej rozpoczęła zbiórkę, dzięki której do tej pory zebrali około 50 milionów forintów (160 000 euro).

IAR/Daniel Borzon, Budapeszt/kry


























































