Wassermann: Skrajnie źle oceniamy działania służb ws. Amber Gold

Po trzech lata prac komisji śledczej nie ma dla mnie żadnych wątpliwości, że szef Amber Gold Marcin P. był słupem - powiedziała Małgorzata Wassermann, przewodnicząca komisji śledczej ds. Amber Gold, przedstawiając projekt raportu tej komisji. Ocena działań prokuratury ws. Amber Gold jest skrajnie zła; działania te nazwałabym torpedowaniem postępowania, a nie postępowaniem - dodała Wassermann.

(fot. Filip Błażejowski / FORUM)

"Wyrażam stanowisko, iż dla mnie po trzech latach prac komisji nie ma żadnych wątpliwości, że Marcin P. był tzw. słupem. P prowadził oficjalnie tę działalność, P. dawał sobie z tym radę, natomiast na pewno nie był osobą, która tę działalność wymyśliła i przeprowadziła" - powiedziała Wassermann przedstawiając na posiedzeniu komisji projekt raportu.

"Przed komisją stawały osoby, które twierdziły, że Marcin P. to wszystko wymyślił. Twierdzili tak głównie ci funkcjonariusze, których zadaniem było wyjaśnienie kto stoi za Marcinem P. i skąd poszły pierwsze pieniądze. Skoro tego zadania nie wypełnili, to przedstawiali stanowisko, z którego wedle nich wynikało, że on tego dokonał samodzielnie" - mówiła.

Projekt raportu komisji ds. Amber Gold: Donald Tusk nie zapewnił koordynacji prac organów administracji rządowej

W sprawie Amber Gold premier Donald Tusk nie zapewnił koordynacji prac organów administracji rządowej, nie dokonał osobiście żadnych ustaleń i nie podjął jakichkolwiek działań wobec podległych sobie instytucji i organów - wskazano we wnioskach końcowych projektu raportu z prac komisji śledczej.

Zwróciła uwagę, że podczas przesłuchania P., gdy był on pytany, czy ktoś za nim stał "nastąpiła cisza, po czym P. odpowiedział: uchylam się od odpowiedzi na to pytanie". "Proszę państwa, bez oceny, materiał dowodowy zawarty w raporcie pozwoli państwu wyrobić sobie własne stanowisko w tym zakresie" - dodała Wassermann.

Szefowa komisji mówiła też o działalności lotniczej Amber Gold. W połowie 2011 r. spółka przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express. Linie upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r.

"Nie mam żadnych wątpliwości, że Marcin P. nie wszedł w działalność lotniczą w sposób dobrowolny" - oświadczyła w środę Wassermann. Jak tłumaczyła, według P. oraz świadków zeznających przed komisją, P. z internetu dowiedział się, że jedna ze spółek lotniczych upada.

"Napisał maila do prezesa, zaprosił go na rozmowę i w ciągu pół godziny zadeklarował, że przejmie wszystkie zobowiązania i tę spółkę. W ciągu dwóch godzin, jak to zeznają świadkowie, zadeklarował, że wpłaca 10 mln, aby pohamować wierzycieli i komornika, który na tej spółce jest" - mówiła.

"Wpłaca te pieniądze bez żadnego dokumentu, umowy, papierka, bez czegokolwiek" - dodała. Jak przypomniała Marcina P. tłumaczył taką decyzję tym, że jego marzeniem było, by zostać lotnikiem, ale żona mu nie pozwoliła. "W związku z powyższym postanowił zrealizować swoje marzenie i zakupić linie lotnicze" - powiedziała Wassermann.

"Ocena działań służb ws. Amber Gold jest skrajnie zła"

Przedstawiając projekt raportu komisji, Wassermann mówiła, że większość instytucji państwowych ocenianych przez komisję śledczą, w latach 2009-2012 "bardzo daleko posunęło się w niedopełnianiu swoich obowiązków". "Skrajnie źle oceniamy przede wszystkim działalność służb specjalnych oraz policji pod przewodnictwem tutaj na samej górze pana ministra Jacka Cichockiego" - powiedziała przewodnicząca komisji śledczej.

Wassermann mówiła, że Cichocki "aby ukryć te działania zwłaszcza po stronie policji, ale również ABW (...) po pierwsze przemilczał fakt w ogóle prowadzenie tej sprawy (dot. Amber Gold) podczas debaty sejmowej 30 lipca 2012 r. A po drugie udzielił Sejmowi, a co za tym idzie opinii publicznej nieprawdziwej informacji o tym, że służby specjalne prowadziły działania w stosunku do grupy spółek Amber Gold i OLT, działania analityczne od roku 2012 roku, od marca".

Jak mówiła, ta informacja "była informacją nieprawdziwą". "Prawdziwa informacja jest taka, że służby specjalne posiadały udokumentowaną wiedzę o szykującej się przestępczej działalności OLT, czyli wejścia w linie lotnicze przez Marcina P., od sierpnia 2011 roku" - powiedziała Wassermann.

Dodała, że drugim ministerstwem, które jest oceniane przez nią i prezydium komisji "skrajnie źle" jest Ministerstwo Transportu i Budownictwa pod rządami ministra Sławomira Nowaka. Mówiła, że Urząd Lotnictwa Cywilnego podległy temu resortowi utrzymywał, a nawet rozszerzał koncesję dla spółek OLT, mimo że te spółki nie spełniały przewidzianych prawem wymagań.

Wassermann mówiła, że Nowak jako jedyny minister posiadał uprawnienia w postaci "możliwości wydawania decyzji o zamknięciu działalności przez odebranie koncesji z rygorem natychmiastowej wykonalności". "To oznacza, że pan minister Nowak mógł przeciąć tę działalność w ciągu jednego dnia" - powiedziała przewodnicząca komisji śledczej.

Postępowania prokuratorskie prowadzone nieprawidłowo

"Mimo, iż prokurator generalny Andrzej Seremet w 2012 r. wszedł w posiadanie wiedzy o wszystkich postepowaniach, jakie się toczyły dot. Amber Gold; mimo że z mównicy sejmowej zapewnił, że każde z tych postępowań będzie pod jego szczególnym nadzorem, to większość z tych postępowań została przedwcześnie umorzona bez wyjaśnienia stanu faktycznego" - powiedziała.

Wessermann oświadczyła, że ocena działań prokuratury "jest skrajnie zła". "Dwa lata w prokuraturze rejonowej (Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz-PAP) nie wykonano najbardziej elementarnych i podstawowych czynności. Nie bądźmy naiwni pani prokurator (Barbara Kijanko prokurator referent prowadząca postępowanie -PAP) miała swojego szefa, swoich przełożonych. To jednoznacznie świadczy o tym, że taki a nie inny sposób prowadzenia tej sprawy był w Gdańsku akceptowany" - wskazała.

Jak dodała, było to "torpedowanie postępowania, a nie postępowanie". W jej ocenie, późniejsze decyzje sądów dyscyplinarnych w stosunku do prokuratorów prowadzących postępowania dot. Amber Gold "zawierały uzasadnienia szokujące". "Uzasadnienia mówiły m.in. że działania prokurator Barbary Kijanko nie podważyły zaufania obywateli do wymiaru sprawiedliwości" - mówiła Wassermann.

Według szefowej komisji, sprawa Amber Gold pokazała, że rozdzielenie Ministerstwa Sprawiedliwości i Prokuratury Generalnej było ogromnym błędem. "Sprawa Amber Gold pokazała, że prokuratura, za którą nie odpowiada nikt w rządzie, jest prokuraturą niezdolną do wyjaśniania najważniejszych przestępstw, niezdolną do prowadzenia trudnych postepowań, ale też absolutnie ówczesna prokuratura była niezdolna, aby wyciągnąć z tego wnioski" - powiedziała Wassermann.

ABW torpedowała możliwość wyjaśnienia wątku lotniczego afery

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego torpedowała możliwość wyjaśnienia tego, co się szykowało w związku ze spółką lotnicza OLT - oceniła szefowa komisji śledczej ws. Amber Gold Małgorzata Wassermann (PiS). Przewodnicząca komisji, odnosząc się do wątku afery Amber Gold dot. lotniczej spółki OLT, zaznaczyła, że ochrona sektora lotniczego w Polsce jest zarezerwowana dla ABW.

"Wszystkie opowieści, że oszustwo nie należy do ich (ABW -PAP) działalności należy włożyć między bajki. Oni nie pozyskali tylko wiedzy o tym, że to jest piramida, tylko oni pozyskali wiedzę o wejściu gracza lotniczego na ten rynek z góry z wiedzą, że będzie wielką konkurencją dla polskich linii lotniczych. Czyli właściwość w 100 proc. ABW" - oświadczyła Wassermann.

Jej zdaniem funkcjonariusze w Gdańsku torpedowali możliwość wyjaśnienia, tego co się szykowało w związku z OLT. "I robią to w sposób absolutnie celowy" - dodała. Podkreśliła przy tym, że kierownictwo ABW kierowało każdą pojedynczą czynnością w sprawie Amber Gold.

"Funkcjonariuszom nie wolno było zrobić nic bez uzgodnienia z przełożonymi. I w tych okolicznościach dochodzi do sytuacji gdzie całe OLT - po co powstało, kto kazał w to zainwestować, co tam robił syn ówcześnie urzędującego premiera, kto go zwerbował do czego im służył - to wszystko staje się przedmiotem manipulacji" - powiedziała.

Według Wassermann do momentu kiedy rządziła PO nie podjęto próby wyjaśnienia wątku lotniczego w aferze Amber Gold. "To jest robione aktualnie i obecnie. Zresztą skutkiem tego jest kilka zarzutów dla osób w tym uczestniczących, a śledztwa wszystkie są rozwojowe" - dodała.

Szefowa komisji śledczej zaznaczyła, że według funkcjonariuszy ABW zebrany materiał dotyczący OLT był zbyt słaby, żeby zrobić z niego sprawę operacyjną. "Natomiast ten materiał w maju 2012 staje się wystarczający, żeby szef ABW powiadomił prezydenta, premiera i pięć najważniejszych osób w państwie, że szykuje się afera, która może doprowadzić do zagrożenia bezpieczeństwa państwa" - dodała.

Sądy i urzędy skarbowe rejestrowały kolejne spółki Marcina P., mimo że nie składał dokumentów

Sądy rejestrowe i urzędy skarbowe dostawały co chwila wnioski o rejestrację nowych spółek Marcina P. z "niebotycznym" kapitałem zakładowym, a jednocześnie widziały, że firmy twórcy Amber Gold nie składają sprawozdań finansowych - mówiła w środę przewodnicząca komisji śledczej Małgorzata Wassermann.

Wassermann zaznaczyła, że minister gospodarki błyskawicznie zareagował, gdy uzyskał informacje o tym, że Marcin P. może być osobą karaną, a jego działalności może być przestępcza.

"Wykreślił go z rejestru domów składowych i to ministerstwo (gospodarki) pokazało, że jeżeli chciało się postępować w sposób zdecydowany, można to było zrobić, tam decyzje zapadały z dnia na dzień z rygorem natychmiastowej wykonalności" - mówiła Wassermann.

Dodała, że ubolewa jednak nad tym, iż minister gospodarki wysyłając informację do sądu rejestrowego, że skreśla Marcina P. ze swojego rejestru nie podał przyczyny. "Gdyby ją napisał, czyli napisał (że robi to) z uwagi na karalność tego pana, to sąd rejestrowy nie mógłby dalej nie zauważać, że ma człowieka wpisanego we wszystkich rejestrach, który jest dziewięciokrotnie karany, a co za tym idzie nie może pełnić funkcji prezesa" - wskazała Wassermann.

Jak mówiła, liczne spółki Amber Gold i OLT Marcina P. były rejestrowane w gdańskich urzędach skarbowych i sądach. Zaznaczyła, że te instytucje dostawały co chwila wnioski o rejestrację nowych spółek z "niebotycznym kapitałem zakładowym". "To są kwoty w przypadku Marcina P., które szły w miliony, Marcin P. ma rozmach, podnosi kapitał zakładowy z 1 mln na 10 mln, z 10 mln na 50 mln" - zauważyła przewodnicząca komisji.

Mówiła, że sąd dostawał wnioski o rejestracje takich spółek z jednej grupy i jednocześnie widział, że te spółki nie składają sprawozdania finansowego. "Czy to nie uzasadnia jednak pewnego zastanowienia z jakim podmiotem mamy do czynienia? Przez trzy lata żadnej reakcji" - powiedziała Wassermann.

Dodała, że "podobna sytuacja" jest w przypadku urzędu skarbowego. "Większość spółek Marcina P. to jest I Urząd Skarbowy w Gdańsku (...) ma informacje o kapitałach zakładowych, mnożących się dziesiątkach milionów złotych. I Urząd Skarbowy w Gdańsku ma informacje o zarobkach Marcina i Katarzyny P., które szły w milionach złotych, ale jednocześnie ten sam urząd skarbowy nie ma informacji o tym, aby Marcin P. składał deklaracje miesięcznie VAT-owskie, nie składa rocznych sprawozdań finansowych, nie składa CIT-u rocznego" - mówiła Wassermann.

"Czy to jest możliwe, aby naczelnik oraz urzędnicy widzieli mnożące się miliony w składnikach majątkowych, a nie reagowali na fakt, że nie wiedzą skąd one się biorą, bo on w ogóle się z urzędem nie rozlicza?" - pytała przewodnicząca komisji śledczej.

Wassermann mówiła, że drugą obok Ministerstwa Gospodarki, instytucją, która próbowała coś zrobić z firmami Marcina P. była Komisja Nadzoru Finansowego i "pewnie by ją bardzo pochwaliła", gdyby nie dwa elementy, których jej zabrakło w działania KNF.

Jak mówiła, KNF nie przeprowadziła kontroli instytucji ubezpieczeniowych oraz banków, które współpracowały z firmami Marcina P., a w tym zakresie była obszerna korespondencja.

"Materiał był tak szeroki, jeżeli chodzi o banki, że komisja (śledcza ds.) Amber Gold wysłała zawiadomienie do prokuratury, mimo iż banki nie podlegały pracy komisji. Po prostu nie mogliśmy jako funkcjonariusze publiczni przejść do porządku dziennego nad tym, co żeśmy zobaczyli i zebrali" - mówiła Wassermann.

Jak zaznaczyła, banki zaczęły wysyłać zawiadomienia o transakcjach podejrzanych dopiero, kiedy sprawą zainteresowało się ABW, czyli w maju 2012 roku. 

Raport końcowy komisji ds. Amber Gold,

Po ok. 1,5 godziny zakończyło się posiedzenie komisji ds. Amber Gold, podczas którego szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS) zaprezentowała projekt raportu końcowego z prac. Posłowie będą mieli dwa tygodnie na zapoznanie się z nim i kolejne dwa na zgłaszanie ewentualnych uwag.

Wassermann zamykając środowe powiedzenie zapowiedziała, że następne odbędzie się za "około miesiąc". Wcześniej Wassermann przekazała pozostałym członkom komisji projekt raportu końcowego. Posłowie będą mieli - jak wskazała - dwa tygodnie na zapoznanie się z nim i kolejne dwa tygodnie na zgłaszanie ewentualnych uwag na piśmie.

Wcześniej w rozmowie z PAP Wassermann pytana o główną tezę raportu powiedziała, że "obowiązkiem komisji było badanie instytucji państwowych, które podlegały kontroli Sejmu". Podkreśliła, że komisja nie miała za zadanie np. ustalać, gdzie jest przechowywane złoto Amber Gold albo gdzie zostały przekazane pieniądze. "Komisja tylko i wyłącznie miała za zadanie analizę postępowania tych funkcjonariuszy publicznych, którzy podlegają kontroli Sejmu" - zaznaczyła.

Jak dodała ocena instytucji państwowych, zawarta w raporcie "jest w największej części krytyczna". "Są tylko dwie instytucje, które możemy ocenić pozytywnie lub pozytywnie z pewnymi uwagami, natomiast większość z tych ocen jest bardzo zła" - powiedziała Wassermann. Te dwie instytucje ocenione pozytywnie to Ministerstwo Gospodarki oraz Komisja Nadzoru Finansowego. Pozostałe, jak mówiła, działały "w sposób zły albo nawet krytyczny". Do instytucji najgorzej ocenionych należy np. prokuratura - wskazała Wassermann.

Krzysztof Brejza (PO-KO) w rozmowie z PAP zaznaczył, że obecnie jest za wcześnie, by rozstrzygać, czy złoży zdanie odrębne do raportu, gdyż musi się z nim najpierw zapoznać. "Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że najprawdopodobniej nie będzie to obiektywny raport" - stwierdził poseł.

Jak wskazał podczas dotychczasowych obrad posłowie PiS "zadawali ciosy poniżej pasa". "Sposób zadawania pytań, wyszydzanie świadków, nie wzywanie jednych, a wzywanie świadków niepotrzebnych, czy próba wrabiania Michała Tuska (syna b. premiera Donalda Tuska, który współpracował z liniami OLT Express). Jeśli ktoś szedł drogą nieprawdy przez kilka lat, to prawdy nie osiągnął. Na końcu tej ścieżki nieprawdy jest kłamstwo i trudno sobie wyobrazić, aby ten raport był obiektywny" - mówił Brejza.

Również przedstawiciele Nowoczesnej i PSL w komisji zapowiedzieli, że po zapoznaniu się z raportem nie wykluczają zgłaszania poprawek. "W punktach sprzecznych z faktami będą zgłaszać swoje poprawki do raportu" - mówił PAP Witold Zembaczyński z Nowoczesnej.

"Na pewno swoją opinię wyrażę, jeśli chodzi o raport. Na pewno w miejscu gdzie będzie to wymagało jakiegoś zdania odrębnego, to je wyrażę" - podkreślił poseł PSL Krzysztof Paszyk.

Zgodnie z ustawą o sejmowej komisji śledczej, jej przewodniczący przygotowuje i przedstawia komisji projekt stanowiska w badanej przez komisję sprawie. Do tego stanowiska członkowie komisji mogą zgłaszać poprawki. Ostatecznie swój końcowy raport komisja przyjmuje w drodze uchwały.

Celem powołanej w lipcu 2016 r. komisji śledczej było zbadanie i ocena prawidłowości i legalności działań podejmowanych wobec Amber Gold przez rząd, w szczególności ministrów: finansów, gospodarki, infrastruktury, spraw wewnętrznych, sprawiedliwości i podległych im funkcjonariuszy publicznych. Od początku funkcjonowania komisja przesłuchała 150 świadków, zapoznała się też z dokumentami.

Do zadań komisji należało też zbadanie działań, jakie podejmowali w sprawie spółki: prezes UOKiK, Generalny Inspektor Informacji Finansowej, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, a także prokuratura oraz organy powołane do ścigania przestępstw, w szczególności szefowie ABW i CBA oraz Komendant Główny Policji i podlegli im funkcjonariusze publiczni. Komisja śledcza miała także zbadać działania podejmowane ws. Amber Gold przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. W połowie 2011 r. spółka przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express.

Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. Z kolei Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r., a tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej firma oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł. (PAP)

autorzy: Rafał Białkowski, Karol Kostrzewa, Mateusz Mikowski

rbk/ mok/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 4 niedziela16

PiS działa mądrze, delikatnie, nie wywiera zemsty na małych trybikach, bo byłby wielki szum, a korzyść żadna. Żeby wprowadzić konkretne zmiany trzeba im czasu i coraz większej ilości głosów w sejmie, większej kontroli w spółkach SP (coraz więcej spółek) i oczywiście służbach policji i armii. Taki raport to tylko zajawka, wskazanie swoim, że gdy przyjdzie czas rozliczeń, o nikim nie zapomną.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 4 pluto85md

W sprawie Getback zapominacie o jednej podstawowej sprawie. Nie komu sprzedawano onligacje Getback, ale co za to kupowala ta spolka. W ostatni rok dzialalnosci kupowala niesplacalny dlug 4 podmiotow - PKO, PZU, Alior i Pekao. Dlatego KNF rozciagnal parasol ochronny.

! Odpowiedz
11 7 makss

Ah! ta Wassermanówka! Piękna kobieta. Tatuś byłby dumny.

! Odpowiedz
13 21 jasiek2017

A ja nie watpie, ze w PiSie sa same marionetki.

! Odpowiedz
12 28 jkendy

W sprawi Amber Gold jest komisja śledcza, raport a prokuratura przesłuchała tysiące światków. W sprawie łapówki dla księdza za wieżowce srebrnej nawet nie wszczęli śledztwa. Po to własnie została przejęta kontrola nad sądownictwem a następna w kolejce do przejęcia jest Państwowa Komisja Wyborcza.

! Odpowiedz
19 12 grzegorzkubik

Jeśli mowa o Getbacku to spółeczka obciąża Czarneckiego - prezesa 3 spółek finansowych, które niedawno zanotowały 4 mld zł straty. Idea Bank namawiał klientów do zakupu obligacji GETBACK. Co do Amber Gold to mamy obraz państwa rządzonego przez koalicję PO - PSL. Parasolki ochronny nad spółką dołującą LOT i windująca OLT Expres. Tu jest cała plejada gwiazd do postawienia przed prokuraturą ale ale ale PIS niepotrzebnie uległo trybunałowi TSUE a trzeba jak mawiał Korwin zamykać tzw. elitę jeden po drugim. Ładna ta Pani Gosia ale ma za sobą ekipę ludzi uległych i zbyt słabych by wskazać i skazać winnych. Zatem czekamy na Korwina i ekipę, która zdobywa poparcie. Konfederacja zrobi porządek.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 22 jkendy

Obligacje Getbacku sprzedawały: Lion’s Bank, Idea Bank, Bank Handlowy i Alior, DM PKO BP, Haitong, Polski Dom Maklerski i Michael i wszyscy namawiali klientów do kupna bo na tym zarabiali.
Podobnie jak w przypadku Amber Gold nie było na tym kontroli państwa ale o tym oficjalna propaganda pis już nie mówi.

! Odpowiedz
8 7 histeryk

Warto pamiętać, że to poprzedni rząd uratował LOT organizując dla tej firmy pomoc publiczną w wysokości kilkuset milionów złotych.

! Odpowiedz
1 33 krauzebertrand

Ciekawe jakie służby wymyśliły GETBACK, impreza kilka razy większa, hehe

! Odpowiedz
20 35 histeryk

Ktoś bierze na poważnie ustalenia tych komedii śledczych? Przecież ona po trzech latach prac komisji mówi dokładnie to samo co politycy tej partii mówili już zanim powstała komisja.

! Odpowiedz

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,2% IV 2019
PKB rdr 4,9% IV kw. 2018
Stopa bezrobocia 6,1% I 2019
Przeciętne wynagrodzenie 4 931,8 zł I 2019
Produkcja przemysłowa rdr 5,6% III 2019

Znajdź profil