Coraz więcej Polaków posiada oszczędności w euro lub dolarach. To dobry moment, by zaproponować im możliwość inwestowania bezpośrednio w tych walutach, bez konieczności zamiany na złote – mówi Renata Wanat-Szelenbaum, wiceprezeska PKO TFI.
Partnerem publikacji jest PKO TFI
PKO TFI wprowadza cztery nowe subfundusze walutowe – dwa obligacyjne i dwa akcyjne, denominowane w EUR i USD. Dlaczego teraz?
Renata Wanat-Szelenbaum, wiceprezes PKO TFI: Widzimy, że euro i dolar coraz częściej stanowią trwałą część oszczędności Polaków. Klienci posiadają waluty nie tylko z myślą o najbliższym wyjeździe, lecz także jako element dywersyfikacji majątku. Możliwości lokowania tych pieniędzy bezpośrednio w walucie były dotychczas relatywnie ograniczone – najczęściej pozostawały one na rachunku lub depozycie. Dlatego uznaliśmy, że to dobry moment, aby uzupełnić ofertę o rozwiązania pozwalające inwestować euro i dolary bez konieczności wcześniejszej zamiany na złote. Subfundusze dają wybór pomiędzy rynkiem obligacji a rynkiem akcji oraz pomiędzy ekspozycją europejską i amerykańską.
Dla kogo są te fundusze?
W pierwszej kolejności myślimy o osobach, które już posiadają oszczędności w euro lub dolarach i poszukują bardziej efektywnych sposobów ich pomnażania. Funduszu nie można traktować jako prostego zamiennika rachunku czy depozytu. Depozyt służy przede wszystkim przechowywaniu środków i zapewnia z góry określone oprocentowanie, natomiast wartość jednostek funduszu może zarówno rosnąć, jak i spadać. Subfundusze obligacyjne mogą być rozważane przez osoby, które akceptują pewne wahania wartości, natomiast akcyjne są rozwiązaniem dla inwestorów gotowych na większą zmienność i długi horyzont. Nie chodzi więc o przekonywanie do rezygnacji z depozytu. Chodzi o pokazanie, że obok rachunku i lokaty istnieje również możliwość inwestowania części posiadanej waluty – odpowiednio do celu, horyzontu i akceptowanego ryzyka.
Co z punktu widzenia klienta zmienia możliwość zainwestowania waluty bez wymiany na złote?
Upraszcza cały proces. Klient wpłaca euro lub dolary do odpowiednich subfunduszy. W tej samej walucie subfundusze inwestują wpłacone środki, wyceniane są jednostki uczestnictwa oraz realizowana jest wypłata z tytułu ich odkupienia. Waluta, którą klient już posiada, może zacząć pracować w jego portfelu. Warto jednak pamiętać, że dla polskiego rezydenta podatkowego dochód jest rozliczany w złotych według odpowiednich kursów NBP.
Cztery subfundusze, różne potrzeby. Jaki horyzont inwestycyjny jest właściwy dla każdego z rozwiązań?
Subfundusze PKO Obligacji Strefy Euro (EUR) oraz PKO Obligacji Amerykańskich (USD) kierujemy do inwestorów poszukujących rozwiązania o mniejszej oczekiwanej zmienności niż w przypadku rynku akcji. Inwestują one przede wszystkim w krótkoterminowe instrumenty dłużne, ale ich wycena również może się zmieniać, m.in. pod wpływem zmian stóp procentowych i rentowności obligacji. Zalecany okres utrzymywania inwestycji wynosi co najmniej 1 rok. PKO Akcji Strefy Euro (EUR) i PKO Akcji Rynku Amerykańskiego (USD) dają natomiast dostęp do dwóch najważniejszych rozwiniętych rynków akcji. Ich potencjał długoterminowy jest wyższy, ale trzeba liczyć się również z większymi i niekiedy gwałtownymi wahaniami wartości. Dlatego właściwy jest tu dłuższy, co najmniej pięcioletni horyzont oraz gotowość do zaakceptowania okresowych spadków.
Najważniejsze pytania brzmią: kiedy będę potrzebować tych pieniędzy i jak duże wahania ich wartości jestem w stanie zaakceptować? Oba rodzaje subfunduszy pozwalają też budować prosty portfel i zmieniać alokację między obligacjami i akcjami.
Jaki jest próg wejścia i koszty?
Minimalna pierwsza i kolejna wpłata wynosi 100 euro albo 100 dolarów, dzięki czemu rozwiązania te są dostępne również dla osób, które chcą rozpocząć od relatywnie niewielkiej kwoty. Do końca 2026 r. zarówno opłata za nabycie, jak i pobierana z aktywów opłata za zarządzanie wynoszą 0 proc. Od 2027 r. opłata stała za zarządzanie będzie wynosiła 0,50 proc. rocznie w subfunduszach obligacyjnych oraz 0,70 proc. rocznie w akcyjnych. W subfunduszach obligacyjnych może być dodatkowo pobierana opłata zmienna w wysokości 20 proc. nadwyżki wyniku ponad wskaźnik referencyjny.
Czy posiadanie części majątku w EUR lub USD i inwestowanie w tej samej walucie może być sposobem na lepsze dopasowanie portfela do przyszłych potrzeb?
Tak. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy ktoś zarabia w euro lub planuje przyszłe wydatki w tej walucie, inwestowanie części majątku w tej samej walucie może ograniczyć potrzebę przewalutowania w przypadkowym momencie. Sama waluta nie gwarantuje bezpieczeństwa. Kluczowe jest dopasowanie portfela do przyszłych zobowiązań, dochodów, horyzontu inwestycji i tolerancji ryzyka.
To z pewnością nie koniec zmian w ofercie. Czego możemy spodziewać się wkrótce?
Pracujemy nad rozwiązaniem typu „income & growth”, którego celem będzie połączenie dwóch potrzeb: długoterminowego wzrostu wartości kapitału oraz regularnego dochodu z inwestycji. Portfel będzie się składał z akcji spółek dywidendowych ze strefy euro, a jednym z jego wyróżników mają być regularne kwartalne wypłaty dochodu. Chcemy zainteresować tym rozwiązaniem inwestorów, którzy zgromadzili już kapitał i oczekują, że będzie on nie tylko inwestowany, ale również może zapewniać regularny strumień środków. To rozwiązanie dla osób, które chcą uzupełniać bieżące dochody lub budować prywatny kapitał emerytalny. Planowana wypłata nie będzie jednak odpowiednikiem gwarantowanych odsetek i będzie wiązać się z ryzykiem rynkowym.
Partnerem publikacji jest PKO TFI
Jest to informacja reklamowa. Inwestowanie w fundusze wiąże się z ryzykiem. Przed podjęciem ostatecznych decyzji inwestycyjnych należy zapoznać się z
prospektem informacyjnym danego funduszu oraz z Dokumentem zawierającym kluczowe informacje (KID). Pełna treść noty prawnej znajduje się na stronie PKO TFI
www.pkotfi.pl/nota-prawna/.



















































