Drugi próg PIT obejmuje już 7,6 proc. podatników. Odpowiadają oni za niemal połowę wszystkich wpływów z podatku dochodowego ustalanego na zasadach ogólnych. Brak waloryzacji limitu 120 tys. zł sprawia, że w "pułapkę" 32-proc. stawki wpada coraz więcej osób, choć ich siła nabywcza nie rośnie. Na ten moment rząd nie planuje rzucić żadnego koła ratunkowego dla zarabiających powyżej średniej.


Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że coraz większa grupa osób rozliczających się na zasadach ogólnych, czyli według skali podatkowej (12/32%) "wpada" w drugi próg podatkowy. W 2024 roku 1 935 495 podatników uzyskało dochody przekraczające 120 tys. zł, a tym samym zapłaciło podatek dochodowy (od nadwyżki) według drugiego progu podatkowego. Stanowili oni 7,6 proc. wszystkich podatników rozliczających się według skali podatkowej.
Jednocześnie ta stosunkowo niewielka grupa odpowiadała za 48,7 proc. całkowitych wpływów z PIT płaconego przez podatników na zasadach ogólnych. Oznacza to łącznie 54,7 mld zł, czyli blisko połowę podatku dochodowego od osób fizycznych rozliczanego według skali, który zasilił budżet państwa.
W tej grupie podatników znajdują się zarówno osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę i umów cywilnoprawnych, emeryci, jak i przedsiębiorcy opodatkowani PIT na tzw. zasadach ogólnych. Największy udział w puli podatku dochodowego ustalanego według skali podatkowej pochodził ze źródeł takich jak stosunek służbowy, stosunek pracy, praca nakładcza oraz spółdzielczy stosunek pracy (62,4 proc.)
Kto wpada w drugi próg podatkowy?
Granica drugiego progu podatkowego na poziomie 120 tys. zł rocznie obowiązuje od 2022 roku i pozostaje niezmieniona. W praktyce oznacza to, że w 2025 roku do objęcia 32-procentową stawką wystarczy miesięczny dochód na poziomie ok. 1,35 przeciętnego wynagrodzenia prognozowanego w ustawie budżetowej lub ok. 2,5-krotność płacy minimalnej. Rosnące płace nominalne sprawiają, że próg ten „zasysa” coraz więcej osób, nawet jeśli ich standard życia się nie poprawia.
Aby pod koniec roku wpaść w drugi próg podatkowy, wystarczy zarabiać 12 tys. zł brutto miesięcznie (ok. 8 506 zł netto), wtedy podatnik zapłaci jedynie kilkaset złotych więcej podatku w grudniu. Jeśli jednak średnie miesięczne wynagrodzenie wyniesie 14 tys. zł brutto, kwota PIT wzrośnie już o około 4 tys. zł (po ok. 2000 zł więcej w listopadzie i grudniu).
Pułapka braku waloryzacji
Ostatnia podwyżka drugiego progu podatkowego miała miejsce w 2022 r., kiedy został on zwiększony z 85 528 zł do 120 tys. zł. Wcześniej przez wiele lat próg pozostawał zamrożony. Jednocześnie zmianom z 2022 roku (określanym jako Polski Ład) towarzyszyło: obniżenie stawki pierwszego progu z 18 proc. do 17 proc., a następnie do 12 proc., likwidacja możliwości odliczenia części składki zdrowotnej oraz wprowadzenie i późniejsze usunięcie ulgi dla klasy średniej, która okazała się skomplikowana i nieczytelna.
Usunięcie ulgi w trakcie roku podatkowego de facto wymusiło obniżkę stawki PIT z 17 % na 12%. Zgodnie z zasadą, że zmiany podatkowe w ciągu roku nie mogą pogarszać sytuacji podatników.
Coraz większa koncentracja wpływów z PIT
Dane resortu finansów za 2024 r. pokazują narastającą koncentrację wpływów podatkowych. Niecałe 2 mln podatników finansuje niemal połowę PIT, podczas gdy pozostałe ponad 90 proc. podatników odpowiada za drugą część wpływów. Brak waloryzacji progów podatkowych przy rosnących wynagrodzeniach oznacza w praktyce rozszerzanie się drugiego progu bez formalnej zmiany przepisów.
Danina soliadrnościowa ze spadkiem wpływów
Poza dwoma progami podatku dochodowego od kilku lat funkcjonuje także danina solidarnościowa. Obowiązek jej zapłaty dotyczy osób, których roczne dochody przekraczają 1 mln zł. Stawka daniny wynosi 4 proc. i jest naliczana od nadwyżki ponad ten limit. Do podstawy opodatkowania wlicza się dochody (pomniejszone o zapłacone składki na ubezpiecznie społeczne) opodatkowane według skali podatkowej oraz podatkiem liniowym, a także wybrane dochody kapitałowe wykazywane indywidualnie. Próg daniny od 2019 roku nie został zwaloryzowany.
W 2024 r. wpływy z daniny solidarnościowej wyniosły 2,14 mld zł, co oznacza drugi rok z rzędu ich spadek. Jedną z przyczyn może być rosnąca popularność ryczałtu ewidencjonowanego, który pozwala uniknąć płacenia daniny – jest to bowiem jedyna forma opodatkowania osób fizycznych nieobciążona tym świadczeniem publicznoprawnym.
Propozycje zmian w skali podatkowej
W debacie publicznej pojawiają się różne koncepcje modyfikacji systemu PIT. Wśród nich m.in.: powiązanie drugiego progu ze wzrostem przeciętnego wynagrodzenia, inflacją lub płacą minimalną, czy wprowadzenie większej liczby progów podatkowych, tak aby przejście z 12 proc. do 32 proc. było stopniowe (np. co 5 pkt proc.). Zdaniem części ekspertów takie rozwiązania mogłyby ograniczyć presję na przechodzenie z umów o pracę na jednoosobową działalność gospodarczą i zmniejszyć efekt tzw. zimnej progresji podatkowej.
Co dalej? Rząd mówi "nie" zmianom
Mimo postulatów ekspertów, by powiązać progi podatkowe z inflacją lub średnią płacą, Minister Finansów Andrzej Domański ucina spekulacje. "Próg podatkowy nie zostanie podniesiony na ten rok. W budżecie mamy zapisane dochody przy starych progach" - wskazał szef resortu pytany o ewentualne podniesienie drugiego progu podatkowego.

































































