Czwartkowa sesja przyniosła kontynuację środowych wzrostów na nowojorskich parkietach, choć na rynek nie trafiły żadne przełomowe informacje. Podobno ceny akcji rosły, ponieważ inwestorzy wierzą w zawarcie porozumienia handlowego z Chinami.


W czwartek chińska delegacja handlowa rozpoczęła nową rundę negocjacji z Amerykanami. Tego typu rozmowy toczą się od ponad roku i jak dotąd nie przyniosły nic poza nowymi cłami, embargami, sankcjami i groźbami z obu stron. Ale finansowe media pełne są komentarzy o możliwym przełomie i choćby „częściowej” umowie, zamiast kompleksowego porozumienia.
Od powodzenia rozpoczynającej się 13. rundy dwustronnych rozmów wysokiego szczebla może zależeć planowane na 15 października podniesienie z 25 do 30 proc. karnych ceł na chińskie towary warte 250 mld dolarów rocznie, jak również wprowadzenie dodatkowych taryf na chiński eksport wart 160 mld dolarów rocznie, co zapowiedziano na 15 grudnia.
Niemniej jednak z obu stron popłynęło trochę uspokajających komunikatów. Chińskie ośrodki propagandy trąbiły o woli porozumienia z Waszyngtonem, aby zapobiec kolejnym cłom i eskalacji wojny handlowej. Z kolei prezydent Donald Trump zakomunikował, że chętnie spotkałby się w piątek z liderem chińskiej delegacji, wicepremierem Liu He.
W takim oto klimacie nowojorskie indeksy powiększyły środowe zyski. Dow Jones poszedł w górę o 0,57%, finiszując z wynikiem 26 496,67 pkt. S&P500 pomimo zwyżki o 0,64% pozostał wyraźnie powyżej 3 000 punktów. Nasdaq urósł o 0,60%, kończąc dzień z wynikiem 7 950,78 pkt.
W ostatnich tygodniach na rynek napłynęło kilka raportów makroekonomicznych sygnalizujących rosnące ryzyko recesji w Ameryce. Od maja utrzymuje się także inwersja krzywej dochodowości na interwale 10Y–3M. Czyli rentowność 10-letnich obligacji USA jest niższa niż 3-miesięcznych bonów skarbowych.
Równocześnie inflacja cenowa utrzymuje się na stosunkowo wysokim poziomie. Opublikowany w czwartek raport rządowego Biura Statystyki Pracy pokazał, że koszty życia w USA mierzone indeksem CPI we wrześniu były o 1,7% wyższe niż przed rokiem. Tzw. inflacja bazowa – czyli wskaźnik nieuwzględniające cen żywności, paliw i energii – był aż o 2,4% wyższy niż rok temu. Ale w ujęciu miesięcznym wzrost cen w obu przypadkach okazał się minimalnie niższy od oczekiwań ekonomistów.
W przyszłym tygodniu na Wall Street rozpoczyna się sezon publikacji wyników za trzeci kwartał. Analitycy spodziewają się nieznacznego spadku zysków amerykańskich spółek. Tymczasem inwestorzy gotowi są płać ok. 17 dolarów za każdego dolara oczekiwanych zysków. To wyceny wyższe od historycznych średnich.
KK


























































