REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

WIG najniżej od marca 2010 roku

2011-08-09 17:40
publikacja
2011-08-09 17:40
Dodaj Bankier.pl w Google
W dwa tygodnie warszawska giełda wymazała rok wzrostów, a WIG znalazł się na najniższym poziomie od marca 2010 roku. Jednak ostateczny bilans sesji okazał się nieco lepszy niż mogłoby się wydawać jeszcze przed południem.

To była kolejna nerwowa i dramatyczna dla posiadaczy akcji sesja. Giełdowe indeksy dzienne maksima osiągnęły tuż po otwarciu, gdy na światowych rynkach pojawiły się nadzieje na odreagowanie niedawnych spadków. Jednak wzrostowe otwarcie zostało potraktowane jako okazja do pozbycia się akcji po nieco lepszych cenach.

Przez europejskie giełdy przetoczyła się kolejna fala wyprzedaży akcji i surowców. W najgorszym momencie sesji WIG zniżkował o przeszło 5%, co i tak było wynikiem lepszym niż niemiecki DAX (-5,4%), rosyjski RTS (-8,7%) czy rumuński BET tracący ponad 11%.

Po godzinie 11:00 doszło jednak do odbicia – inwestorzy rozpoczęli grę pod wieczorny komunikat z Rezerwy Federalnej, która może pomóc w opanowaniu giełdowej paniki. Tyle że dwuprocentowe wzrosty na otwarciu sesji w Nowym Jorku nie przełożyły się na postawę GPW. Warszawskie indeksy pozostały głęboko pod kreską, podczas gdy Londyn i Paryż zabarwiły się na zielono.

Na GPW ponownie najmocniej doświadczeni zostali akcjonariusze średnich i małych spółek, których indeksy straciły 5% po tym, jak w poniedziałek spadły po 6%. WIG20 obniżył się o 3,2% i zatrzymał dopiero w okolicach poziomu 2.300 punktów – czyli najniżej od lipca zeszłego roku.

Polskim blue chipom ciążyły taniejące o 9% walory Banku Handlowego, który rozczarował inwestorów wynikami za drugi kwartał. Zysk netto był spadł o 23% rdr i okazał się niższy od najniższej prognozy 11 analityków ankietowanych przez ISB.

Podobnie jak w poniedziałek we wtorek przed spadkiem kursu obroniła się tylko co dziewiąta spółka notowana na GPW. Wyznaczeniu nowego tegorocznego minimum towarzyszyły wysokie obroty, które na rynku kasowym przekroczyły dwa miliardy złotych.

K.K.
Źródło:
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~bessa
Mógłbym dzisiaj co prawda ciągnąć prześmiewcze komentarze w stylu "W oczekiwaniu na odbicie cz.423", bo torszkę taka spadkowa telenowela nam się zrobiła (przypomnijmy WIG -3,72%, WIG20 -3,20%, mWig40 -5,47%, sWig80 -5,05%) itd., ale nie ma sensu znęcać się nad i tak ośmieszonymi przez sam rynek (głupi dodajmy - niemądry Mógłbym dzisiaj co prawda ciągnąć prześmiewcze komentarze w stylu "W oczekiwaniu na odbicie cz.423", bo torszkę taka spadkowa telenowela nam się zrobiła (przypomnijmy WIG -3,72%, WIG20 -3,20%, mWig40 -5,47%, sWig80 -5,05%) itd., ale nie ma sensu znęcać się nad i tak ośmieszonymi przez sam rynek (głupi dodajmy - niemądry dlatego, że nie zachowuje się tak jak oni to przewidzieli, w ogóle bessa znowu zaskoczyła analityków), przez rynek oraz swoje naiwne prognozy przede wszystkim (których to zakładnikami sami się stali i teraz głupio się przyznać do naiwności żeby nie powiedzieć zaślepienia drukarką), analitykami.
Ba, dzisiaj już zobaczyłem pewien postęp. Otóż najbardziej hiperbolitycznie nastawieni analitycy stwierdzili (po prawie 40% przecenie na szerokim rynku - brawa za timing), że nie ma hossy. Jest postęp:). Zbliżamy się ku odbiciu wielkimi krokami. Ale dlaczego dzisiaj jeszcze to odbicie było takie słabe? Dlatego, że pisałem, że dopóki będą łapacze spadających noży, a raczej dopóki nie zbankrutują , tudzież poważnie spanikują, dopóty będzie spadać. Samo otwarcie to istna parodia. Znowu wszyscy na czele z zachęcającymi do łapania noża analitykami (a podobno książki mówią, że nie łapie się
spadającego noża, że nie czeka się na odbicie, tylko ucina straty, że przecież nie wolno!
pod żadnym pozorem! uśredniać do dołu! - cóż za niekonsekwencja bije od niektórych) chcieli przechytrzyć rynek. HA! Złapałem dołek, bo przeciez Stany juz niżej nie spadną. Problem polegał na tym, że wszyscy tak myśleli. Jak na giełdzie kończy się jednomyślność pokazał późniejszy spadek pod 2300. Co by nie mówić - odbicie było. Analitycy znowu mieli rację. Szkoda, że kapitał (szczególnie tych, którzy uwierzyli w hossę na małych i średnich spółkach, 2011 - rokiem MiŚi:D) ciągle topnieje i to w zastraszającym tempie. Jak tak dalej pójdzie to idiotenhossa (tak teraz widzimy, że to była hossa frajerów, normalna hossa przyśpiesza wraz z czasem, a tu po odreagowaniu była kilkunastomiesieczna dystrybucja akcji, a ludzie karmieni mrzonkami o drukowanej hossie załadowali się na minę) zostanie zmieciona szybciej niż to się mogło komukolwiek (nawet mnie) wydawać. Podciągane wzrosty (a więc takie, za którymi nie stoi kapitał) tak się kończą. Jak można było tego nie widzieć przez tak długi czas? No, ale cóż, gdyby wszyscy widzieli, pewnie nie mielibyśmy tego, co mamy.
Ale spokojnie, teraz to już na pewno Ben nas uratuje. I nie ma co panikować, w końcu musi odbić, a czy to będzie z 2400 czy 2300 a może 2200, to nie ma znaczenia, bo jak odbije to znowu będę miał rację.
Chciałoby się zaśpiewać:
"W końcu traficie (w odbicie), anale w końcu traficie!"
P.S.
Ciekawe komu sprzedacie na tym odbiciu, skoro jest tak wyczekiwane, haha. W innym wypadku WIG20 byłby w zupełnie innym miejscu, czytaj - dużo niżej, swig i mwig niechaj będą wskazówką dokąd zmierzamy. Już dzisiaj popołudniu było widać,jak reagujemy na grę hamburgerów pod drukarkę Bena. No cóż, taka uroda wyczekiwanych odbić, hehe.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki