REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

WEI: Przyszła kadencja prezesa NBP może być najtrudniejsza w historii

2022-03-25 06:50
publikacja
2022-03-25 06:50
Dodaj Bankier.pl w Google

Inflacja i rosnące stopy procentowe, wciąż odczuwalne efekty pandemii COVID-19, wojna w Ukrainie, niepewność na rynku surowców oraz napływ ponad 2 mln uchodźców na polski rynek mieszkaniowy i rynek pracy - wszystkie te czynniki będą stanowić poważne wyzwanie dla prezesa Narodowego Banku Polskiego w kolejnych latach. - Aby uspokoić nastroje w tym bardzo niepewnym czasie, trzeba teraz jak najszybciej doprowadzić do wyboru prezesa NBP - podkreśla Piotr Palutkiewicz, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute. W jego ocenie powołanie prof. Adama Glapińskiego na drugą kadencję może uspokoić rynki finansowe i zapewnić przewidywalność w polityce monetarnej.

WEI: Przyszła kadencja prezesa NBP może być najtrudniejsza w historii
WEI: Przyszła kadencja prezesa NBP może być najtrudniejsza w historii
fot. Mateusz Włodarczyk / / FORUM

- Systemy gospodarcze i walutowe na całym świecie mają za sobą bezprecedensowe dwa lata, a wiele wskazuje na to, że zawirowania są jeszcze przed nami. Polska gospodarka i system finansowy będą musiały poradzić sobie z wieloma wyzwaniami. Po pierwsze, przestajemy żyć w świecie niskich stóp procentowych, co będzie przekładać się na zdecydowanie wyższy koszt zaciągania kredytów i spłaty już zaciągniętych zobowiązań. Może więc dojść do osłabienia poziomu inwestycji. Nie wiemy też, jak w tej sytuacji zachowa się rynek kredytów mieszkaniowych. Jednocześnie na rynku nieruchomości mamy w tej chwili do czynienia z napływem obywateli Ukrainy, którzy dodatkowo napędzają popyt - mówi agencji Newseria Biznes Piotr Palutkiewicz.

Fala uchodźców z Ukrainy, którzy uciekają przed rosyjską agresją, nie pozostanie bez wpływu na polską gospodarkę. Według danych Straży Granicznej polsko-ukraińską granicę przekroczyło już ponad 2,2 mln osób, a WEI prognozuje, że docelowo ich liczba może być jeszcze wyższa. Przyjęta na początku marca br. specustawa dotycząca pomocy uchodźcom z Ukrainy zapewnia im uproszczoną legalizację pobytu, numer PESEL, opiekę medyczną i dostęp do edukacji, ułatwienia w zatrudnieniu i pakiet świadczeń socjalnych. Analitycy wskazują jednak, że kwoty niezbędne do realizacji tego programu będą gigantycznym obciążeniem dla polskiego budżetu. Kryzys migracyjny oznacza też duże zawirowania na rynku nieruchomości i rynku pracy.

- To sytuacja, z którą polska gospodarka nie miała jeszcze nigdy do czynienia - podkreśla wiceprezes Warsaw Enterprise Institute.

Napływ uchodźców z Ukrainy to niejedyny wpływ wojny za wschodnią granicą na polską gospodarkę, którą w najbliższym czasie czeka lekkie wyhamowanie. Według prognoz Narodowego Banku Polskiego dynamika wzrostu polskiego PKB wyniesie w tym roku 4,4 proc. (wobec zakładanych wcześniej 4,9 proc.), a następnie spowolni do 3 proc. w 2023 i 2,7 proc. w 2024 roku. Do tego hamowania mają się przyczynić m.in. zaburzenia w handlu zagranicznym i duża zmienność cen surowców na światowych rynkach.

Wakacje na giełdzie

- Niepewne wciąż jest to, jak wojna w Ukrainie odbije się na wzroście cen, a nasz kraj - granicząc z rejonem konfliktu - jest przy tym dodatkowo narażony na negatywne postrzeganie inwestorów - podkreśla ekspert.

Dużym wyzwaniem pozostaje gwałtownie rosnąca inflacja. Najnowsza projekcja NBP zakłada, że inflacja CPI wyniesie w tym roku 10,8 proc., a w przyszłym 9 proc., jednak wraz z kolejnymi podwyżkami stóp procentowych przyszłe odczyty będą się obniżać.

Jak wskazuje ekspert, wszystkie te czynniki będą wyzwaniem dla banku centralnego i jego prezesa.

- Podczas drugiej kadencji prezesa NBP jednym z największych wyzwań będzie bez wątpienia zarządzanie systemem finansowym, w którym mamy do czynienia z wysokimi stopami procentowymi, co z kolei odbije się na rynku kredytów hipotecznych i kredytów inwestycyjnych dla przedsiębiorstw, a tym samym wpłynie na poziom inwestycji w polskiej gospodarce. Będzie się więc mierzył z wyzwaniami, z którymi do tej pory żaden prezes banku centralnego w Polsce nie miał do czynienia - mówi Piotr Palutkiewicz.

Aktualna kadencja prof. Adama Glapińskiego na stanowisku szefa NBP upływa 21 czerwca 2022 roku. Prezydent Andrzej Duda już w styczniu zawnioskował jednak do marszałek Sejmu o powołanie go na drugą kadencję w tej roli. Zdaniem ekonomisty sama nominacja ustabilizowała rynki finansowe, kończąc ze spekulacjami i niepewnością, a teraz potrzebne jest szybkie zatwierdzenie tej kandydatury.

- Przedsiębiorcy, konsumenci i gospodarka nie lubią niepewności. Kryzys epidemiczny, a potem wojenny do granic możliwości rozchwiały nastroje i predykcje dotyczące tego, co może się jeszcze wydarzyć w przyszłości. Dokładanie teraz kolejnych niepewności - w postaci braku ciągłości kadrowej w instytucjach, które odpowiadają za politykę budżetową czy monetarną - byłoby złym ruchem - ocenia wiceprezes WEI. - Pytania o to, kto będzie kolejnym prezesem, jaką przyjmie politykę dotyczącą np. zarządzania stopą procentową, obrony kursu walutowego czy tworzenia rezerw złotowych, to są kolejne niepewności, które zostałyby wstrzyknięte na rynek w momencie, kiedy dokonalibyśmy zmiany prezesa Narodowego Banku Polskiego w tym już i tak niepewnym okresie.

Ekspert wskazuje, że pierwsza kadencja prof. Adama Glapińskiego na stanowisku prezesa NBP była trudna z uwagi na zewnętrzne uwarunkowania, które dotknęły polską gospodarkę. Po kryzysie związanym z pandemią COVID-19 gospodarki musiały się zmierzyć z rosnącą inflacją i zaburzonymi łańcuchami dostaw, a na wszystkie te wyzwania teraz nałożyła się wojna w Ukrainie.

- Podczas całej tej kadencji polska giełda zachowywała się stabilnie i przewidywalnie. Inwestorzy mogli mieć poczucie, że ze strony banku centralnego realizowana jest konsekwentna i stabilna polityka. Oczywiście dochodziło do wielu zawirowań, jak np. decyzje odnośnie do podatków, kryzys pandemiczny, kryzys praworządności etc., które wpływały na chwilowe osłabienie kursu złotego i postrzegania Polski jako dobrego kraju do inwestycji. Jednak trzeba docenić to, że bank centralny - najpierw w okresie kryzysu pandemicznego, a teraz wojennego - dobrze reagował w celu obrony kursu naszej waluty. Oczywiście wciąż mamy osłabiony kurs walutowy, który wynika z niepewności zewnętrznych, ale mimo wszystko te interwencje były skuteczne - mówi Piotr Palutkiewicz.

Źródło:
Tematy

Komentarze (21)

dodaj komentarz
janiejacek
Może nawet ostatnia...
jpelerj
Dla Glapińskiego to będzie łatwizna, juz teraz hasał jak pijany zając. Gość bierze kasę, nadyma się na konferencjach i daje się hołubić dwórkom, a o tym co ma robić i tak decyduje telefon. Chyba chce podwyżki, dlatego takie zajawki o trudach.
henk54
Przyszłość czeka nas trudna z powodu najbardziej nieodpowiedzialnych rządów ludzi z PiS, RPP i NBP. Na zasadzie: słabi ludzie generują trudne czasy. Jeśli przyspawanie ich na kolejne kadencje ma być rozwiązaniem to tylko się przeżegnać.
henk54
Czytam tego Palutkiewicza i oczy przecieram ze zdumienia, co on wypisuje.. . Kompletne lizusostwo, ten człowiek żyje w jakimś matrixie. Ta kadencja prezesa NBP była najgorsza w historii. Niepewność generuje raczej jego dalsze zatrudnianie. Glapiński podejmował wiele działań totalnie kompromitujących, np interwencje na rynku w celu Czytam tego Palutkiewicza i oczy przecieram ze zdumienia, co on wypisuje.. . Kompletne lizusostwo, ten człowiek żyje w jakimś matrixie. Ta kadencja prezesa NBP była najgorsza w historii. Niepewność generuje raczej jego dalsze zatrudnianie. Glapiński podejmował wiele działań totalnie kompromitujących, np interwencje na rynku w celu osłabienia złotego żeby przelać rzekomy "zysk" rządowi. Nie umie też komunikować się z rynkiem. Były podejmowane decyzje bez konferencji prasowych. A jak były konferencje to nie dopuszczano dziennikarzy do zadawana pytań. A jak dopuszczano, to szkoda było słychać tego co on mówił... Zagubiony partyjniak wyniesiony powyżej swoich kompetencji na bardzo odpowiedzialne stanowisko.
Ale i tak wolę jego niż Łona czy Ancyparowicz. Być może podejmowano tak złe decyzje z powodu fatalnego składu RPP. Aż się dziwię że PiS nie umiał znaleźć żadnych dobrych ekspertów. Choć prezydent Duda potrafił znaleźć dobrych ludzi.
kaczyslaw_
"Aż się dziwię że PiS nie umiał znaleźć żadnych dobrych ekspertów."

Czemu tu się dziwić? Piekarz fogiel powiedział wprost, że nie zatrudniają ekspertów, bo jak w latach 2005-07 zatrudniali ekspertów to nie chcieli realizować programu partii.

https://wydarzenia.interia.pl/wideo/video,vId,2945831
prawnuk
przypomnijmy - Grecy mając polityków klasy pisowców - mieli EURO. coś czuje, że za kilka lat będziemy błagać o euro, zarabiając po 500 czy 600 euro na miesiąc.
I nikt nie będzie się posługiwał niezrozumiałym dla mnie argumentem: a ile mi wypłacą euro?
Oczywiście ZAWSZE więcej niż gdy trzeba pensję wymienić na euro
socjalistyczneg
Za kilka lat, nie będzie waluty Euro...
socjalistyczneg
Tytuł artykułu to, PROWOKACJA !
scuti1986
Co jest trudnego w ograbianiu narodu, udawaniu, że "walczy" się z inflacją i zgarnianiu za to comiesięcznych kokosów? Bajka

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki