W trwających od grudnia w Peru antyrządowych zamieszkach zginęło już 55 osób, w tym zarówno demonstranci, jak i policjanci, poinformowały w piątek służby porządkowe, wskazując, że najtrudniejsza sytuacja panuje w Limie, stolicy kraju, gdzie pożar wzniecony przez manifestantów zniszczył 14 budynków.


Podczas ostatniej doby w zamieszkach śmierć poniosło dwóch uczestników protestów. Polegają one m.in. na blokowaniu dróg i tras kolejowych. Jedna z trakcji w rejonie miasta Cusco została całkowicie zdemontowana przez demonstrantów, którzy domagają się przywrócenia na urząd szefa państwa byłego prezydenta Pedro Castillo.
Jak poinformowała rozgłośnia radiowa RPP, w mieście Arequipa na południu kraju demonstranci próbowali zająć miejscowe lotnisko, a w prowincji Chucuito podpalili posterunek policji.
Z ponad 800 rannych 580 poszkodowanych, jak szacuje policja, to funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa.
Zamieszki rozpoczęły się 7 grudnia krótko po odwołaniu przez parlament Castillo. Niebawem miejsce lewicowego polityka, który został tymczasowo aresztowany, zajęła dotychczasowa wiceprezydent Dina Boluarte. (PAP)

zat/ tebe/


























































