Teraz w Madrycie jeździ co czwarty skład metra, a w godzinach szczytu - co drugi. Problemy rozpoczną się jutro, kiedy to - zgodnie z tradycją - wieczorem przez centrum miasta przejedzie orszak Trzech Króli. Oni to 6 stycznia przyniosą hiszpańskim dzieciom prezenty. Wiele rodzin będzie musiało pozostać w domach, bo strajkujący zapowiedzieli, że przed i po przejeździe orszaku jeżdzić będzie zaledwie co dziesiąty skład metra. Obniżyli nam pensje, podnieśli wymagania i podnieśli ceny biletów. Brakuje tylko, żeby nas sprywatyzowali - narzeka jeden ze strajkujących.
Narzekają też mieszkańcy miasta, którzy od dwóch miesięcy borykają się z protestami pracowników metra. Ci jednak nie zamierzają ich zakończyć. Zapowiedzieli, że kolejny strajk odbędzie się 17 stycznia.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Ewa Wysocka - Barcelona/em/
Źródło:IAR


























































