Urzędy w Polsce wdrażają w życie działania mające przełożyć się na oszczędności energii elektrycznej i cieplnej. W poszczególnych ministerstwach np. obniżono temperaturę lub wyłączono co drugą świetlówkę.


Podczas jednego z ostatnich posiedzeń rządu premier Mateusz Morawiecki zapowiedział wprowadzenie oszczędności w budynkach administracji państwowej na poziomie 10 proc. Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, w tym celu przygotowywany jest projekt ustawy, który ma zobowiązać urzędy do wcielenia planu w życie. Przykład ma iść z góry, ponieważ poszczególne ministerstwa rozpoczęły już wdrażanie rozwiązań związanych z oszczędzaniem.
Gazeta opisuje sytuację w resortach rozwoju i technologii, aktywów państwowych oraz kultury, gdzie w siedzibach ministerstw zainstalowano kompensatory mocy biernej, czyli urządzenia zmniejszające pobór energii przez sprzęty elektryczne. Jednocześnie w budynku resortu kultury działają odpowiednie czujniki, które wyłączają i włączają światło w reakcji na ruch.
W ministerstwie obrony wyłączono co drugą świetlówkę, a poziom temperatury na termostatach ustawiony jest na 3,5 na 5 punktowej skali. Za to w siedzibie MAP temperatura w pokojach ma wynosić 19 stopni Celsjusza.
Do oszczędzania zostali też zobowiązani pracownicy budynków. Urzędnicy mają pamiętać o gaszeniu światła w pustych pokojach, o odłączaniu z prądu ładowarek do laptopów i telefonów komórkowych oraz o wyłączaniu komputerów stacjonarnych po skończonej pracy. Jednocześnie w urzędzie MAP pracownicy firmy ochroniarskiej mają pilnować, aby światła po godzinie 19 były zgaszone.

Jak oszczędzają na Zachodzie?
Swoje pomysły na tańszą zimę wprowadziły również poszczególne kraje Unii Europejskiej. Dla przykładu w duńskich urzędach od 1 października br. temperatura w budynkach (oprócz szkół, szpitali oraz domów opieki) ma wynosić 19 stopni, gdzie do tej pory termometry wskazywały od 21 do 23 stopni.
Węgierski rząd nakazał instytucjom państwowym redukcję zużycia gazu o 25 proc. Temperatura w budynkach administracji państwowej, poza szpitalami i domami opieki, ma wynosić 18 stopni.
W Niemczech natomiast wprowadzono zakaz podświetlania pomników i obiektów reklamowych w godzinach nocnych – pomiędzy 22 a 6 rano. Jednocześnie od 1 września do 28 lutego sklepy nie mogą mieć stale otwartych drzwi do budynków.
To będzie droga zima
Jak przyznają w rozmowie z Bankier.pl przedstawiciele spółdzielni mieszkaniowych z dużych polskich miast, wzrost opłat w nadchodzącym roku jest nieunikniony. Na razie trudno wskazać dokładnie jakie podwyżki będą na rachunkach, ponieważ o wysokości taryfy na energię elektryczną oraz cieplną (ogrzewanie oraz ciepła woda) ostatecznie zdecyduje Urząd Regulacji Energetyki.
Jednak z szacunkowych wyliczeń wynika, że w optymistycznym założeniu rachunki za ciepło wzrosną o kilkaset złotych w skali całego roku. Jednak przy pesymistycznym scenariuszu opłaty ogółem wzrosną o ok. 40 proc., co może dać nawet rachunki w skali roku wyższe o kilka tysięcy złotych.
Ewentualne podwyżki stawek za prąd oraz ciepło dla mieszkańców są ustalane przez URE, to w przypadku, chociażby energii elektrycznej dla przedsiębiorców, w tym spółdzielni, ostateczne koszty są zależne od cen na giełdzie.
Jak zdradza w rozmowie Bankier.pl Grzegorz Engelbrecht, członek zarządu warszawskiej spółdzielni MSM „Energetyk”, szacunkowy wzrost kosztów za energię elektryczną dla spółdzielni w nadchodzących roku może wzrosnąć o 600 proc. – z 1,8 mln za 2022 r., do ponad 10 mln w 2023 r.
Alan Bartman




























































