Ursus przedstawił propozycje układowe i restrukturyzacyjne. Spółka chce ograniczyć liczbę zakładów. Nie jest też zdolna finansować Ursus Busa.
Pogrążony w finansowych tarapatach Ursus zapowiadał, że przedstawi propozycje układowe. Przypomnijmy, spółka uciekła przed wierzycielami pod skrzydła sądu i liczy na to, że wierzyciele pójdą jej na rękę przy wychodzeniu z problemów. 1 kwietnia do sądu w Świdniku trafiły propozycje dla wierzycieli oraz plan restrukturyzacji spółki. Ursus chciałby dojść do porozumienia z wierzycielami do końca wakacji.
Jeden zakład zamiast trzech
W planach jest m.in. mocna zmiana struktury firmy. Ursus, który obecnie produkuje maszyny rolnicze w trzech zakładach w Polsce, w ramach planu restrukturyzacyjnego planuje ograniczyć się do jednego - w Dobrym Mieście koło Olsztyna. Spółka zakłada tam produkcję ograniczonego asortymentu: traktorów o mocy 110 i 150 KM oraz maszyn rolniczych: pras zwijających i przyczep rolniczych. To zdaniem zarządu najbardziej rentowna część biznesu. Dodatkowo Ursus planuje produkcję traktorów o mocy od 35 do 105 KM pod swoim logo u kooperanta koreańskiego. Chodzi o cięcie kosztów oraz... o lepszą jakość koreańskiego produktu.
Łączny koszt przeniesienia polskiej produkcji do Dobrego Miasta spółka oszacowała na 10,9 mln zł. Ursus liczy jednak na wymierne korzyści. W ramach redukcji zatrudnienia docelowo liczba etatów spaść ma do 293 (z 482 obecnie). Koszty stałe powinny zostać zmniejszone z 32,7 mln zł w 2018 roku do 17,1 mln zł w 2019 roku i poziomu ok. 15 mln zł w kolejnych latach.
Czekając na dotację i tanzańskie dolary
Kluczowe dla Ursusa będzie jednak ożywienie na krajowym rynku maszyn rolniczych. Podczas, gdy w 2015 roku w Polsce zarejestrowano 7,7 tys. ciągników, w 2018 roku było to ledwie 4,0 tys. Ursus wskazuje, że istotny wpływ na ten spadek miało ograniczenie wypłaty środków z dotacji w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Spółka przewiduje jednak, że lata 2019-2022 będą lepsze pod względem wypłat niż wspomniany rok 2015, co napędzi sprzedaż. Z drugiej strony warto zauważyć, że odbicie w wypłatach środków z PROW widać od 2017 roku, a popytu jak nie było, tak nie ma.

Ursus zakłada kontynuację projektu tanzańskiego przy założeniu zmiany typu produkowanych traktorów bez zmiany wartości całkowitej kontraktu, co skutkować ma wyższą marżą brutto na tym kontrakcie. Warto dodać, że kontrakt ten się opóźniał (zarówno realizacja, jak i płatności), co było jedną z przyczyn popadnięcia spółki w tarapaty. Do tej pory zrealizowano dostawy warte 23,2 mln dolarów. W latach 2019-2020 spółka liczy na 31,8 mln dolarów z tego tytułu.
- Do czerwca robimy restrukturyzację operacyjną. Natomiast od lipca zajmujemy się w Dobrym Mieście produkcją rentownych ciągników, pras i przyczep. Zakładamy także przychody z handlu ciągnikami marki Ursus, wyprodukowanymi w Korei i Turcji oraz realizację tanzańskiego kontraktu - poinformował PAP Biznes w wywiadzie prezes spółki Tomasz Zadroga.
Ursus Bus - upadłość lub sprzedaż
Równie ważny dla przyszłości Ursusa będzie rozwój sytuacji wokół Ursus Busa. Autobusowa spółka okazała się niedawno najlepsza w megaprzetargu na pojazdy elektryczne dla NCBiR, co wywołało euforię akcjonariuszy Ursusa. Wspólna przyszłość obu spółek stoi jednak pod znakiem zapytania. Prezes Tomasz Zadroga na łamach poniedziałkowego "Pulsu Biznesu" przyznawał, że kondycja Busa wcale nie jest najlepsza. - To start-up. Oczekiwaliśmy, że w tym roku osiągnie próg rentowności. Ale ze względu na sytuację Ursusa nie jesteśmy w stanie dalej finansować Ursus Busa. Ze względu na sytuację spółki matki, jego finansowanie wstrzymały też banki. To kwadratura koła. Cierpi spółka, która miała być naszą perłą w koronie, choć akurat w niej nic szczególnego się nie stało - twierdzi Tomasz Zadroga.
Ursus próbował już sprzedać Busa, ale pieniądze, które miały wpłynąć do końca marca, nie wpłynęły. Podobno są kolejni chętni, a Ursus jest zdeterminowany do sprzedaży autobusowej spółki. - Do realizacji planu, potrzebujemy pozyskać finansowanie ze sprzedaży majątku Ursus SA. To są dwa aktywa: Ursus Bus i nieruchomości. Chcemy sprzedać mały zakład produkcyjny w Opalenicy, część gruntów z halą produkcyjną w Dobrym Mieście, które obecnie nie są nam potrzebne do prowadzenia produkcji oraz nieruchomość w Lublinie. Łącznie ze sprzedaży tych nieruchomości chcemy pozyskać ok. 50 mln zł – powiedział Zadroga w rozmowie z PAP.
- Przyjęliśmy w planie restrukturyzacyjnym dwa warianty. Jeśli udaje nam się sprzedać udziały w Ursus Bus, wówczas w Lublinie zostaje tylko produkcja autobusów. Wtedy nowy właściciel może wynająć lub kupić tę nieruchomość. Wariant drugi, gdy Ursus Bus kończy działalność, wówczas chcemy sprzedać wszystkie nieruchomości w Lublinie – dodał. W drugim wariancie nie ma mowy o realizacji megaprzetargu dla NCBiR. W pierwszym Ursus Bus będzie już poza grupą kapitałową Ursusa, sam Ursus jednak też jest częścią konsorcjum i mógłby zebrać część pieniędzy z przetargu. Ile? Z mniejszej fazy badawczo-rozwojowej do Ursusa SA może trafić 0,6 mln zł, z fazy wdrożeniowej zaś 125,7 mln zł netto, czyli 5 proc. całości.
Siedem grup wierzycieli - propozycje układowe
Ursus, w złożonym w sądzie planie restrukturyzacyjnym i w propozycjach układowych, przewiduje podział wierzycieli na siedem grup. Zabezpieczeni i państwo mają otrzymać całość, części wierzycieli Ursus proponuje rozłożenie płatności na raty i wydłużenie terminu. Tzw. wierzyciele współpracujący dodatkowo mają stracić odsetki, w siódmej grupie przewidziano zaś 60-proc. "hair-cut". Przypomnijmy, wg stanu na 30 września 2018 roku współczynnik zadłużenia Ursusa wynosił 83 proc., suma zobowiązań sięgała zaś 372 mln zł. W szczegółach plan wygląda następująco:
Grupa pierwsza obejmuje wierzycieli, którym przysługują wierzytelności zabezpieczone na majątku dłużnika m.in. hipoteką, zastawem, zastawem rejestrowym, do których stosuje się odpowiednio przepisy prawa restrukturyzacyjnego dotyczące zastawu i wierzytelności zabezpieczonych zastawem. Wierzytelności przysługujące wierzycielom z tej grupy mają zostać spłacone na warunkach określonych w porozumieniach restrukturyzacyjnych zawartych z poszczególnymi wierzycielami.
Grupa druga obejmuje wierzycieli, którym przysługują wierzytelności z tytułu udzielonego przez nich finansowania w postaci umów pożyczek, kredytów, umów leasingu oraz umów o świadczenie usług faktoringowych. W grupie tej wierzytelność główna zostać ma spłacona w 10 równych ratach. Stawka odsetek kapitałowych wynosić ma 5,5 proc. w stosunku rocznym.
Grupa trzecia objąć ma wierzycieli, którym przysługują wierzytelności wymienione w art. 160 prawa restrukturyzacyjnego, a grupa czwarta to wierzyciele, którym przysługują pozostałe wierzytelności publicznoprawne.
Grupa piąta to tzw. wierzyciele współpracujący - obejmuje ona wierzycieli, którym przysługują wierzytelności objęte układem i jednocześnie, których - na dzień poprzedzający datę rozpoczęcia zgromadzenia wierzycieli - wiążą z dłużnikiem pozostające w mocy umowy lub porozumienia regulujące zasady współpracy handlowej. Zgodnie z planem wierzytelność główna zostanie spłacona w całości w czterech ratach: pierwsza rata w wysokości 20 proc. kwoty wierzytelności głównej, druga rata w wysokości 25 proc., trzecia rata w wysokości 25 proc., a czwarta - 30 proc. Wszelkie odsetki mają zostać umorzone.
Z kolei grupa szósta objąć ma wierzytelności drobne, mniejsze niż 15 tys. zł. Wierzytelność główna zostanie spłacona w całości w terminie do 6 miesięcy od daty uprawomocnienia się postanowienia o zatwierdzeniu układu.
Do grupy siódmej wchodzić mają pozostałe wierzytelności niezaliczone do innych grup. Zgodnie z planem 60 proc. wierzytelności głównej ma być umorzone, a pozostała po umorzeniu część wierzytelności głównej spłacona w pięciu ratach.
Adam Torchała/PAP Biznes




























































