Izba Reprezentantów przegłosowała w sobotę pakiet pomocowy dla Ukrainy o wartości niemal 61 mld dolarów. Głosowanie oznacza odblokowanie trwającego od miesięcy impasu w Izbie i otwiera drogę do wznowienia wsparcia dla Ukrainy w przyszłym tygodniu.


Projekt poparła zdecydowana większość kongresmenów obydwu partii, stosunkiem głosów 311-112. Za ustawą zagłosowali wszyscy Demokraci i mniejszość Republikanów (101 z 213).
Do odblokowania impasu w sprawie pomocy Ukrainie doszło dzięki decyzji spikera Izby Mike'a Johnsona. Przewodniczący, po miesiącach zwłoki, zdecydował się wystąpić przeciwko skrajnemu skrzydłu swojej partii, mimo gróźb usunięcia go ze stanowiska. Przełom był możliwy m.in. dzięki postawie Demokratów, którzy sugerowali, że ochronią Johnsona przed próbami obalenia go przez skrajnych Republikanów.
Johnson powiedział podczas krótkiej konferencji po głosowaniu, że podjął decyzję, ponieważ sytuacja jest krytyczna.
"Kieruję się starą wojskową maksymą, że wolę wysyłać naboje na konflikt za granicą, niż naszych chłopców, naszych żołnierzy (na front)" - powiedział.
W oświadczeniu wydanym tuż po głosowaniu prezydent Joe Biden wezwał Senat, by jak najszybciej skierował ustawę na jego biurko - tak, aby mógł ją podpisać i wysłać potrzebną broń Ukrainie. Podkreślił, że do głosowania doszło w momencie poważnej i nagłej potrzeby, kiedy Izrael stawia czoła bezprecedensowym atakom z Iranu, a Ukraina jest pod ciągłym bombardowaniem Rosji.
Podczas sobotniej debaty przed głosowaniem republikański szef komisji spraw zagranicznych Izby Michael McCaul argumentował, że zagrożenia ze strony Rosji, Chin i Iranu są ze sobą połączone i wymagają zjednoczonej postawy Amerykanów.
"Tak jak mówił Reagan, jeśli chodzi o utrzymanie Ameryki silnej, jeśli chodzi o utrzymanie Ameryki bezpiecznej, nikogo z nas nie stać na bycie tylko Republikanami i Demokratami. (...) Dziś musimy mówić jednym głosem. Bo Putin na nas patrzy. Xi na nas patrzy. I ajatollah na nas patrzy" - przekonywał.
Zgodził się z nim jego demokratyczny odpowiednik Gregory Meeks, który zwrócił uwagę na historyczną wagę chwili i bezprecedensową współpracę obydwu partii w tej kwestii. Jak ocenił, choć do głosowania powinno dojść miesiące temu, chodzi w nim o "uciszenie wątpliwości, czy jesteśmy godnym zaufania partnerem, czy nie, czy będziemy nadal przewodzić na arenie światowej".
Przyjęte przez Izbę ustawy w dużej mierze odzwierciedlają zawartość przegłosowanego przez Senat jeszcze w lutym 95-miliardowego pakietu dla Ukrainy, Izraela i Tajwanu. Ustawa o Ukrainie opiewa na 60,8 mld dolarów, z czego 23 mld to środki na uzupełnienie ubytków w amerykańskim arsenale w wyniku darowania sprzętu Ukrainie, 13,8 mld - na zakup sprzętu dla Ukrainy, a 11,3 mld - na utrzymanie sił USA w regionie. Ponadto projekt daje prezydentowi uprawnienia do przekazania uzbrojenia o wartości niemal 8 mld dolarów w dodatku do około 4 mld, które wciąż ma do dyspozycji.
Oprócz tego projekt zawiera niemal 9,5 mld wsparcia finansowego i gospodarczego dla ukraińskiego budżetu. Zmianą względem pierwotnej ustawy jest zobowiązanie administracji do "wejścia w porozumienie z Ukrainą w sprawie spłaty tej pomocy", choć prezydent będzie miał też możliwość darowania długu. Projekt przewiduje również, że amerykańska pomoc nie może stanowić więcej niż 50 proc. pomocy dostarczanej przez wszystkie inne państwa. Ma to zmusić europejskich sojuszników do zwiększenia własnego wkładu na ten cel, choć już teraz to Europa przeznacza większość środków.
Zełenski zaznaczył, że jest wdzięczny Izbie i jej spikerowi Mike’owi Johnsonowi za "decyzję, która podtrzymuje właściwy bieg historii".
"Demokracja i wolność zawsze będą mieć na świecie znaczenie i nigdy nie poniosą klęski, dopóki Ameryka będzie pomagać w ich obronie" – oświadczył Zełenski, podkreślając, że zatwierdzony pakiet pomoże zapobiec rozprzestrzenianiu się wojny, uratuje tysiące istnień ludzkich i wzmocni narody USA oraz Ukrainy (https://tinyurl.com/f3fzebv5).
"Sprawiedliwy świat i bezpieczeństwo mogą zostać osiągnięte tylko dzięki sile" – dodał.
Szmyhal podziękował za solidarność wszystkim Amerykanom, prezydentowi Joe Bidenowi i przedstawicielom obu partii. "Stany Zjednoczone po raz kolejny demonstrują swe przywództwo i wsparcie dla Ukrainy" – zaznaczył (https://tinyurl.com/mvc3vwes).
Premier wyraził też wdzięczność z powodu przegłosowania przez Izbę Reprezentantów przepisów upoważniających prezydenta USA do konfiskaty zamrożonych rosyjskich aktywów (ich wartość szacowana jest na 5-8 mld dolarów) i przekazania ich na wsparcie Ukrainy.
"Otrzymamy ważne zasoby powalające na zwycięstwo i odbudowę. Apelujemy do innych państw, gdzie przechowywane są rosyjskie aktywa, by poszły za tym przykładem" – napisał szef ukraińskiego rząduUstawa trafi teraz do Senatu, gdzie prawdopodobnie zostanie przegłosowana w przyszłym tygodniu. Jak oznajmił w rozmowie z PAP przedstawiciel Demokratów w Kongresie, przyjęcie ustawy spodziewane jest we wtorek, jednak wszystko będzie zależało od proceduralnych ustaleń między partiami w Senacie.
"Ukraina potrzebuje wszelkiego rodzaju uzbrojenia i wszelkiego rodzaju wsparcia, więc ta pomoc ze Stanów Zjednoczonych będzie nie tylko cenna, ona z całą pewnością będzie bezcenna" - podkreślił prezydent Duda, który składa wizytę w Kanadzie.
Jak przypomniał, odnosząc się do decyzji Izby Reprezentantów podczas briefingu dla dziennikarzy, że niecałe dwa tygodnie temu w Wilnie podczas szczytu Trójmorza rozmawiał z ukraińskim prezydentem Wołodymyrem Zełenskim. "Rozmawialiśmy o tym, że każde wsparcie jest w tej chwili Ukrainie potrzebne. Mówiliśmy o tym w kontekście tzw. czeskiej inicjatywy amunicyjnej, której część stanowimy. Rozmawialiśmy, kiedy pierwsze dostawy tej amunicji mają szansę dotrzeć do Ukrainy" - zaznaczył.
"Ale kontekst tamtej rozmowy był jednoznaczny. Każda pomoc jest dzisiaj Ukrainie ogromnie potrzebna, wobec mobilizacji, jaka jest prowadzona w Rosji i ofensywnych zapowiedzi Władimira Putina, tego, że Ukraina będzie nadal atakowana, a Rosja przygotowuje się do kontynuowania agresji" - podkreślił Andrzej Duda.

"Spikerze (Izby Reprezentantów Mike’u) Johnsonie, dziękuję. Lepiej późno niż za późno. Mam nadzieję, że nie jest za późno dla Ukrainy" – napisał Donald Tusk na platformie X.
W podobnym tonie skomentował decyzję marszałek Sejmu Szymon Hołownia, który w imieniu Polaków podziękował Johnsonowi za wywarcie presji w sprawie pakietu. "Ta wojna musi być i będzie wygrana" - stwierdził.
Szef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Paweł Kowal ocenił, że "zapadła kluczowa decyzja Izby Reprezentantów dla bezpieczeństwa Polski: będą środki na obronę przed Putinem". "Premier Donald Tusk miał rację gdy wywierał +sojuszniczą presję+ na przewodniczącego Johnsona. Zbudowana wspólnie z sojusznikami z Europy masywna koalicja na rzecz zatrzymania Putina przełamała opór części Republikanów w USA" - wskazał Kowal. W jego ocenie, pozytywny, dodatkowy efekt to "większe zaangażowanie europejskiej części NATO w budowanie wspólnej obrony Zachodu". "Ważna możliwość skorzystania z rosyjskich majątków na Zachodzie dla obrony przed Putinem" - dodał. "Najważniejsze, to zatrzymać Putina! Decyzja Izby Reprezentantów w Kongresie idzie w tym kierunku" - podsumował.
Do sprawy odniósł się także wicepremier, minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz. "Nareszcie! Pakiet militarnego i finansowego wsparcia dla Ukrainy przyjęty przez Izbę Reprezentantów. To ważna i niezwykle potrzebna decyzja. Demokratyczny świat musi być zjednoczony i zdecydowany w oporze przeciw rosyjskiemu imperializmowi" - podkreślił.
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak skomentował decyzję Izby słowami "Boże błogosław Amerykę!".
osk/ szm/




























































