Amerykański Departament Sprawiedliwości „zaproponował” 5-7 mld dolarów kary szwajcarskiemu bankowi Credit Suisse. W zamian rząd USA ma zrezygnować z dalszego dochodzenia w sprawie sprzedaży toksycznych obligacji hipotecznych przed rokiem 2008.
Na razie to nieoficjalna informacja podana przez agencję Reuters, która powołuje się na swoje anonimowe źródło. Faktyczna wysokość kary jest przedmiotem negocjacji pomiędzy amerykańskim rządem a szwajcarskim bankiem. Analitycy spodziewali się, że Credit Suisse zapłaci ok. 2 mld USD.
Według Reutersa szwajcarski bank jest przekonany, że faktycznie zapłaci znacznie mniej niż żądają Amerykanie. W ubiegłym tygodniu amerykańska prokurator generalna Loretta Lynch spotkała się z prezesem Credit Suisse.
W 2015 roku Credit Suisse utworzył ponad 1,6 mld franków rezerw na „koszty prawne”. W listopadzie szwajcarski bank zwiększył tą pozycję o 357 mln franków.
Amerykańskie banki zapłaciły łącznie 46 miliardów dolarów za wciskanie inwestorom obligacji hipotecznych, które po pęknięciu bańki na rynku nieruchomości drastycznie straciły na wartości. W proceder były zaangażowane praktycznie wszystkie globalne banki inwestycyjne z Ameryki i Europy. Banki wywinęły się od odpowiedzialności karnej kosztem miliardów dolarów, które często mogły potem... wrzucić w koszty działalności. Żaden z bankierów nie został za to skazany na karę więzienia.

Po „ukaraniu” banków amerykańskich Departament Sprawiedliwości wziął na celownik firmy z Europy. We wrześniu gruchnęła wiadomość, że Amerykanie zażądali od Deutsche Banku aż 14 mld USD kary, mimo że niemiecki bank był znacznie mniej zaangażowany na tym rynku od swoich amerykańskich konkurentów. DB odmówił zapłacenia tak wysokiej grzywny. Sprawa nie została uregulowana do dziś, choć kierownictwo Deutsche Banku chciało ją załatwić przed wyborami w USA.
Krzysztof Kolany
































































