Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało o rozpoczęciu kilkudniowych ćwiczeń, sprawdzających gotowość bojową swoich sił zbrojnych zgromadzonych na Bliskim Wschodzie.


Ogłoszenie ćwiczeń nastąpiło dzień po tym, gdy prezydent Donald Trump ostrzegł, że „piękna armada” znajduje się w pobliżu Iranu i zagroził irańskiemu reżimowi możliwą akcją militarną.
W środę Trump powtórzył tę groźbę, ostrzegając, że jeśli Iran nie usiądzie do stołu negocjacyjnego, „następny atak będzie o wiele gorszy”, niż ten zeszłoroczny przeprowadzony przez lotnictwo USA na irańskie obiekty jądrowe.
Według Trumpa obecna koncentracja sił USA na Bliskim Wschodzie jest również większa, niż amerykańska obecność u brzegów Wenezueli, która zakończyła tam uzurpatorskie rządy Nicolasa Maduro.
Zgodnie z komunikatem CENTCOM na Bliskim Wschodzie amerykańskie siły powietrzne przeprowadzą ćwiczenia w kilku lokalizacjach we współpracy z krajami, w których znajdują bazy USA, czyli prawdopodobnie w Omanie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Bahrajnie, Kuwejcie i Katarze.

„Ćwiczenia te mają wykazać zdolność do rozmieszczenia, rozproszenia i utrzymania bojowej siły powietrznej w całym obszarze odpowiedzialności Centralnego Dowództwa USA” - poinformował gen. Derek France na oficjalnej stronie sił powietrznych Stanów Zjednoczonych.
W środę władze Iranu odpowiedziały na te pogróżki, że zareagują stanowczo na każdy atak, a ich siły są na „najwyższym poziomie gotowości obronnej, przygotowane, by zmiażdżyć każdą agresję”.
Dzień wcześniej Teheran kazał zamknąć przestrzeń powietrzną nad swoją najważniejszą bazą wojskową w Dżask w Zatoce Omańskiej i sam rozpoczął manewry z użyciem ostrej amunicji. (PAP)
tebe/ mal/



























































