REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

UFG sam wykrywa nieubezpieczonych kierowców

2012-08-07 08:00
publikacja
2012-08-07 08:00

Prawie 1,8 tysiąca nieubezpieczonych kierowców zidentyfikował w tym roku Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny - dzięki nowemu programowi, który wykrywa przerwy w ubezpieczeniu OC posiadaczy pojazdów mechanicznych. Fundusz wykorzystuje w tym celu dane z największej w Polsce bazy polis komunikacyjnych.


- Wiele osób jest zaskoczonych skąd wiemy o tym, że nie mieli OC, skoro nie kontrolowała ich policja – mówi Elżbieta Wanat-Połeć, prezes UFG. – Tymczasem od początku roku Fundusz uruchomił nowe narzędzie, które monitoruje bazę polis komunikacyjnych i wykrywa przerwy w ubezpieczeniu danego pojazdu – dodaje. UFG jest administratorem bazy danych, w której znajduje się ponad 200 mln rekordów o sprzedanych ubezpieczeniach OC i autocasco (również w latach poprzednich).

Ubezpieczyciele zobowiązani są w ciągu maksymalnie dwóch tygodni od daty sprzedaży polisy, przesłać informacje o tym do Ośrodka Informacji (OI) Funduszu.

Aktualne zapełnienie bazy w zakresie komunikacyjnego OC sięga 98 procent. Z kolei terminowość nadsyłania danych stale rośnie i już ponad 75 procent tych informacji trafia do OI w ustawowym terminie.
 

Nowy, automatyczny system wykrywania nieubezpieczonych i związana z nim procedura uruchamiana jest cyklicznie. Następnie przeprowadzana zostaje weryfikacja w firmach ubezpieczeniowych czy zidentyfikowane, „podejrzane", przypadki faktycznie dotyczą pojazdów bez OC.  I właśnie od początku roku, po zakończeniu kilku takich cykli weryfikacyjnych, UFG wysłało - do prawie 1,8 tysiąca posiadaczy pojazdów mechanicznych – wezwania o zapłacenie kary za brak tego obowiązkowego ubezpieczenia lub okazanie aktualnej polisy.

 

- Do końca roku będziemy się starać zakończyć  jak najwięcej takich cykli weryfikacyjnych i wstępnie szacujemy, że wezwania może otrzymać nawet 5 tysięcy osób – zapowiada Hubert Stoklas, wiceprezes UFG. - Liczba ta może się nawet podwoić, jeżeli jeszcze w tym roku uda nam się dodatkowo przeprowadzić kontrolę w oparciu o porównanie danych z Ośrodka Informacji UFG i Centralnej Ewidencji Pojazdów – dodaje i wyjaśnia, że chodzi o „zderzenie" daty zawarcia umowy OC z datą pierwszej rejestracji pojazdu w Polsce.

 

Właściciel każdego samochodu, motocykla, motoroweru, ciągnika etc. poruszającego się po polskich drogach ma obowiązek posiadać ważne ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej (OC). Musi je wykupić najpóźniej w dniu rejestracji pojazdu. UFG szacuje, że bez tej polisy jeździ w Polsce około 200 tysięcy pojazdów. W 2011 roku z kar za brak komunikacyjnego OC Fundusz zebrał 13,8 mln złotych, to jest o 11 proc. więcej niż rok wcześniej. Wysłanych zostało prawie 29 tys. wezwań do zapłaty kary lub okazania ważnej polisy. W tym roku podstawowa opłata karna za brak komunikacyjnego OC  wynosi 3 tysiące złotych (samochód osobowy, bez polisy przez ponad 14 dni). Kolejną konsekwencją braku tego ubezpieczenia – z której zdaje sobie sprawę tylko niewielka grupa kierowców - jest zwrot odszkodowania wypłaconego przez UFG ofiarom wypadku, spowodowanego przez nieubezpieczony pojazd. Najwyższe odszkodowania, które muszą zwracać nieubezpieczeni kierowcy sięgają 1 miliona złotych.

 

UFG stoi na straży szczelności systemu obowiązkowych ubezpieczeń komunikacyjnych OC w Polsce. Podstawowym zadaniem Funduszu jest wypłata odszkodowań osobom poszkodowanym w wypadkach drogowych spowodowanych przez nieubezpieczonych lub niezidentyfikowanych sprawców.



/ Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny
Źródło:Informacja prasowa
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~alibaba
Złodzieje znowu dobrali się do kieszeni kierowców. Politycy zasiadają w radach nadzorczych towarzystw ubezpieczeniowych i uchwalają prawa korzystne dla nich. Kto to widział żeby samochód który stoi na warsztacie miesiącami musiał być opłacony. a co z kolekcjonerami motocykli? Znam takiego który posiada kilkadziesiąt sztuk. prawie Złodzieje znowu dobrali się do kieszeni kierowców. Politycy zasiadają w radach nadzorczych towarzystw ubezpieczeniowych i uchwalają prawa korzystne dla nich. Kto to widział żeby samochód który stoi na warsztacie miesiącami musiał być opłacony. a co z kolekcjonerami motocykli? Znam takiego który posiada kilkadziesiąt sztuk. prawie wszystkie posiadają dowody rejestracyjne, czyli zarejestrowane. Niektóre mają po kilkadziesiąt lat.Oczywiście stoją na hali nie używane.Teraz pozostaje mu tylko czekać kiedy przyjdzie mu astronomiczna kara za brak ubezpieczenia. A co z różnego rodzaju hobbystami którzy kupili kiedyś stary samochód z mozołem kilka lat go remontowali i teraz chcieli by legalnie móc jeżdzić. Przyjdzie im płacić 3000 zł. za brak ciągłości ubezpieczenia jeśli go ubezpieczą. dodam jeszcze, że zarejestrowanie w polsce samochodu jako zabytkowy, graniczy wręcż z cudem. Ale co to obchodzi prymitywów na stołkach . Po co im jakieś stare, zabytkowe samochody. Dla nich liczy się tylko kasa i to jak ją wydrzeć od ludzi. Fundusz gwarancyjny płaci jak nieubezpieczony spowoduje wypadek, ale potem sciąga z niego kwotę którą wypłacił poszkodowanemu plus karę za brak oc. Czyli jeszcze ma 3000 zł na plusie. Ale przecież trzeba wypłacać pensyjki prezesom, zastępcom i całej bandzie urzędasów i stąd się biorą złe wyniki finansowe. Każdy taki darmozjad zarabia po kilka tysięcy miesięcznie. To samo w towarzystwach ubezpieczeniowych. A kierowcy muszą na nich płacić. Powinien zawiązać się jakiś ruch społeczny mający na celu dążenie do zmiany przepisów godzących w kierowców. Towarzystwa Ubezpieczeniowe zamiast podwyższać OC niech sobie tną koszta zmniejszając pensje swoich pracowników.
~alibaba
Złodzieje znowu dobrali się do kieszeni kierowców. Politycy zasiadają w radach nadzorczych towarzystw ubezpieczeniowych i uchwalają prawa korzystne dla nich. Kto to widział żeby samochód który stoi na warsztacie miesiącami musiał być opłacony. a co z kolekcjonerami motocykli? Znam takiego który posiada kilkadziesiąt sztuk. prawie Złodzieje znowu dobrali się do kieszeni kierowców. Politycy zasiadają w radach nadzorczych towarzystw ubezpieczeniowych i uchwalają prawa korzystne dla nich. Kto to widział żeby samochód który stoi na warsztacie miesiącami musiał być opłacony. a co z kolekcjonerami motocykli? Znam takiego który posiada kilkadziesiąt sztuk. prawie wszystkie posiadają dowody rejestracyjne, czyli zarejestrowane. Niektóre mają po kilkadziesiąt lat.Oczywiście stoją na hali nie używane.Teraz pozostaje mu tylko czekać kiedy przyjdzie mu astronomiczna kara za brak ubezpieczenia. A co z różnego rodzaju hobbystami którzy kupili kiedyś stary samochód z mozołem kilka lat go remontowali i teraz chcieli by legalnie móc jeżdzić. Przyjdzie im płacić 3000 zł. za brak ciągłości ubezpieczenia jeśli go ubezpieczą. dodam jeszcze, że zarejestrowanie w polsce samochodu jako zabytkowy, graniczy wręcż z cudem.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki