REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na Giełdzie

    Tygodniowy komentarz Rynku Walutowego i Pieniężnego

    Jacek Maliszewski2001-02-26 09:41
    publikacja
    2001-02-26 09:41

    Tygodniowy komentarz Rynku Walutowego i Pieniężnego


    RYNEK WALUTOWY

    Miniony tydzień odznaczał się dość sporymi wahaniami kursó walut na rynkach międzynarodowych. W przypadku kursu złotego (wykres dzienny) główną przyczyną tak sporych zmian kursu było zamieszanie spowodowane kryzysem finansowym w Turcji. W kraju tym uwolniono kurs waluty, decydując się na rynkową jej wycenę. Rynek nie czekał długo i korzystając z okazji zdeprecjonował lirę (waluta Turcji) o ponad 40% w kilka dni. Z uwagi na fakt, że Polska podobnie jak Turcja jest zaliczana przez największe zachodnie banki inwestycyjne oraz firmy ratingowe do tej samej grupy państw “emerning markets” (kraje rozwijające się), to wielu inwestorom zagranicznym mogły puścić nerwy i mogli oni zdecydować się na sprzedaż znacznej ilości polskiej waluty. Zapanował dwudniowy strach (środa i czwartek, a raczej środa i połowa czwartku) przed możliwością podobnego osłabienia złotówki w nadchodzącej przyszłości. Dodatkowo inwestorzy, którzy ponieśli straty w Turcji mogli zainkasować zysk osiągnięty w Polsce, by w ten sposób poprawić obraz inwestycji w rozwijających się krajach naszego regionu. Ale tak jak już wspomniałem strach ten trwał zaledwie półtora dnia. W czwartek po południu złotówka zaczęła odzyskiwać siły. Tak więc na razie nie otrzymaliśmy w pełni potwierdzenia zakończenia trendu umacniania się złotówki, zapoczątkowanego w październiku 2000 roku. Niemniej jednak pierwsze symptomy odwrócenia tego trendu już się pojawiają. Najbezpieczniej wobec tego jest teraz przebywać poza rynkiem, szczególnie jeśli chcemy grać na rynku futures. Osoby wybierające się niedługo za granicę powinny moim zdaniem już teraz zaopatrzyć się w waluty obce. Być może za parę dni mogłoby być taniej w kantorach, ale nie sądzę, aby taki ewentualny spadek kursu dolara czy marki był znaczący. Zdecydowanie dużo większe jest prawdopodobieństwo wzrostu kursu walut obcych. Podobnie importerzy, którzy w przyszłości będą musieli zapłacić za towar z zagranicy powinni już teraz zabezpieczyć się przed ryzykiem wzrostu kursu walut. Najlepszym rozwiązaniem w chwili obecnej jest moim zdaniem kupno opcji kupna na waluty. W ten sposób nie odcinamy sobie możliwości zwiększenia zysku w przypadku dalszego spadku kursów walut, przy jednoczesnym zabezpieczeniu maksymalnej straty na poziomie 1-1,5% powyżej obecnego kursu walut (w zależności od ceny takiej opcji sprzedawanej nam przez bank). Tak więc trzeba pójść do swojego banku i kupić opcję kupna z terminem wygasania odpowiadającym terminowi płatności za towar. W ten sposób zamrażamy jedynie 1-1,5% wartości płatności, i możemy cały czas dysponować całą prawie kwota na bieżące potrzeby rozliczeniowe.

    Zobaczmy jak prezentują się obydwie waluty wchodzące w skład mojego koszyka. Zacznijmy od kursu EUR/PLN. Na wykresie tygodniowym widzimy wyraźnie, iż po przebiciu się w dół przez linie wsparcia na poziomie 3,8100 złotego kurs euro ma teraz kłopoty z powrotem ponad ten poziom. Po raz trzeci już (licząc tygodniami) nastąpiło odbicie w dół od tej linii oporu. Nawet czwartkowe zdecydowane odbicie w górę na fali strachu wywołanego zamieszaniem w Turcji nie zdołało przekroczyć wspomnianego poziomu 3,8100 złotego. Naruszony został jednak kanał spadkowy, co widać na wykresie dziennym. Tak więc pojawił się symptom możliwości odwrócenia trendu. Lepiej pozostawać poza takim rynkiem i pozamykać spekulacyjne pozycje w kontraktach futures.

    Spójrzmy teraz na kurs USD/PLN. Tak jak w przypadku euro poziomem oporu jest 3,8100, tak w przypadku dolara jest to 4,1700 złotego. Na wykresie dziennym widać, że w czwartek (podobnie jak na rynku EUR/PLN) kurs dolara doszedł właśnie do tego poziomu, by pod koniec dnia spaść niżej. W piątek tendencja ta była kontynuowana. Jeśli w najbliższych dniach nastąpiłaby kolejna próba przerwania tego oporu, to kolejnym punktem przystankowym może być poziom 4,2500, co przedstawia wykres tygodniowy. Na razie podobnie jak w przypadku euro lepiej pozostawać poza takim rynkiem. Zobaczymy jak zareagują uczestnicy Foreksu po środowym wystąpieniu Rady Polityki Pieniężnej. Jeśli stopy procentowe zostaną znacząco (2 pkt procentowe) obniżone, to może nastąpić dość gwałtowna reakcja wyprzedaży naszej waluty. Obniżka mniejsza powinna spowodować utrzymanie obecnego poziomu kursu złotego.

    Bardzo ważne jest obserwowanie w chwili obecnej najważniejszego rynku walutowego, jakim jest rynek EUR/USD. Jak na razie kurs waluty europejskiej spada wewnątrz kanału trendowego (patrz wykres dzienny), korygując w ten sposób wcześniejszą silną falę wzrostu zapoczątkowaną w grudniu 2000 roku (patrz wykres tygodniowy). Odnoszę wrażenie, że na wykresie tygodniowym buduje się formacja odwróconej RGR (głowa i ramiona), która jest oznaką odwrócenia wielomiesięcznego trendu spadku kursu euro. Na razie lepiej pozostawać poza takim rynkiem, gdyż spadek kursu euro może się przedłużyć nawet do poziomu 0,8850 dolara. Linia trendu spadkowego szybko i obecnie znajduje się na poziomie 0,9250-0,9270. A więc ta linia może zostać pokonana jednym dziennym skokiem. Warto zachować cierpliwość.

    Ostatnim rynkiem, na który radziłbym zwrócić uwagę jest rynek USD/JPY. Jest to chyba najbardziej techniczny z rynków walutowych jakie znam. Techniczny, czyli taki na którym bardzo ładnie układają się linię na wykresach analizy technicznej. Po silnej fali spadku kursu jena zapoczątkowanej w listopadzie 2000 roku (patrz wykres tygodniowy), obecnie buduje się formacja chorągiewki, będąca symptomem kontynuacji zapoczątkowanego w listopadzie trendu (patrz wykres dzienny). W czwartek nastąpiła nieudana próba testowania padającej niebieskiej linii trendu. Po takiej nieudanej próbie, kurs dolara stracił trochę w piątek na wartości. Tak więc i ten rynek stoi w przededniu wyjaśnienia sytuacji. Nadchodzące dni mogą odznaczać się małymi wahaniami kursów na wszystkich tych rykach. Jednak wystarczy aby poprzerywane zostały bariery, o których wspominałem, by doszło do gwałtownych zmian poziomów cenowych. W takich dniach warto być po dobrej stronie rynku, czego wszystkim życzę.

    RYNEK PIENIĘŻNY

    Systematycznie zmniejsza się różnica w oprocentowaniu lokat na rynku międzybankowym pomiędzy lokatami nominowanymi w dolarze i euro. Szczególnie jest to widoczne w przypadku dłuższych terminów (patrz wykres). Taki układ linii różnicy oprocentowania wskazuje na większe oczekiwania rynku dolara na obniżkę stóp procentowych, niż rynku euro. Jeśli tempo zmian na obydwu tych rynkach ulegnie utrzymaniu, to już niebawem poziom oprocentowania lokat 12 miesięcznych może się zrównać. Pomimo napływających informacji z rynku amerykańskiego o wysokiej inflacji w tym kraju, uczestnicy rynku widzą dalszą możliwość poluzowania polityki monetarnej, o czym świadczy kształt krzywej FORWARD dla jednomiesięcznych lokat (sposób wyliczania przedstawiono na stronie głównej rynku pieniężnego). Jak widzimy w oczach największych uczestników rynku możliwa jest jeszcze 50 punktowa obniżka stóp w ciągu nadchodzących dwóch miesięcy. Analogiczna krzywa wyznaczona dla lokat nominowanych w euro jest zdecydowanie bardziej płaska, co oznacza na oczekiwania pozostawienia stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. Tendencja spłaszczania krzywej FORWARD dla lokat nominowanych w euro utrzymuje się od kilkunastu dni, kiedy to następuje systematyczny wzrost oprocentowania lokat 12 miesięcznych (patrz wykres). Dolarowe lokaty 12 miesięczne w tym samym czasie obniżają swe oprocentowanie. Nożyce rozwierają się. Jak sądzę już niedługo zaowocuje to umocnieniem się waluty europejskiej względem dolara (patrz komentarz walutowy). Zanim przejdę do omówienia naszego polskiego rynku, proponuję spojrzeć na kształtowanie się rentowności amerykańskich obligacji skarbowych 30 i 10 letnich. W dłuższym okresie czasu rentowności obligacji poruszają się wewnątrz opadających kanałów trendu. Taki spadek rentowności (czyli wzrost ich cen) jest podyktowany oczekiwaniem rynku na pogorszenie sytuacji biznesowej w tym kraju (bessa na rynku akcji, zwolnienie tempa rozwoju gospodarki, itp.). W takich sytuacjach najbezpieczniej jest “przezimować” okres zwolnienia gospodarki kupując najbezpieczniejsze papiery wartościowe, jakimi są właśnie długoterminowe obligacje skarbowe. Zwiększony popyt na te obligacje podwyższa ich cenę obniżając przy tym rentowność (patrz wykresy w długim okresie: 30 letnie, 10 letnie). Jeśli jednak spojrzeć na krótszy odcinek czasu, to zauważymy trwającą obecnie falę wtórną (korygującą) wzrostu rentowności w ostatnich kilkunastu dniach (patrz wykresy w krótkim okresie: 30 letnie, 10 letnie) .

    Pora przejść na nasze polskie podwórko. Zacznijmy od rynku bonów skarbowych. Od pewnego czasu na poniedziałkowych przetargach obniża się rentowność najdłuższych – 52 tygodniowych – bonów skarbowych, przy jednoczesnej stabilizacji lub nawet nieznacznym wzroście rentowności bonów 13 tygodniowych. Nie jest to zaskoczeniem, jeśli wziąć pod uwagę coraz silniejsze oczekiwania rynku na obniżkę stóp procentowych. W takich sytuacjach warto posiadać jak najdłuższe papiery wartościowe o stałej stopie procentowej. W przypadku obniżki stóp przez Radę Polityki Pieniężnej, spadek rentowności długoterminowych papierów skarbowych da znacznie większy zysk (wzrost ceny) niż w przypadku papierów krótkoterminowych. Ciekawie wygląda harmonogram wykupu bonów skarbowych w nadchodzących tygodniach. Najgorętszy okres mamy powoli za sobą, kiedy to co tydzień Ministerstwo Finansów musiało wykupywać bony o wartości 900 milionów złotych. To powodowało konieczność emisji kolejnych bonów w jeszcze większej ilości. W chwili obecnej ministerstwo finansów ma ciężki orzech do zgryzienia. Na kolejne przetargi musi wystawiać coraz większe ilości bonów skarbowych, by pozyskać kapitał na wykup starych bonów oraz dodatkowo by sfinansować bieżące potrzeby budżetowe kraju. Podobnie zaczyna wyglądać sprawa obligacji. Najbliższy większy (ponad 3,5 miliarda złotych) wykup obligacji krajowych oraz wypłata odsetek przypada dopiero na czerwiec 2001 roku. W grudniu 2001 będzie to już prawie 5 miliardów złotych (patrz wykres). A za tydzień w środę (7 marca) odbędzie się kolejny przetarg na obligacje dwu i pięcioletnie o stałej stopie procentowej (patrz plan przetargów). Myślę, że gdyby nie tak duża podaż obligacji i bonów skarbowych ze strony Ministerstwa Finansów, to ich rentowność spadłaby znacznie bardziej w ostatnich tygodniach. Uczestnicy rynku widząc jednak determinację MF oczekiwali (i słusznie), iż uda im się kupić tanio papiery, które w ciągu kilku tygodni dadzą tak spory zysk. Jak sadzę głównymi nabywcami na przetargach oprócz inwestorów zagranicznych mogły być nasze Fundusze Emerytalne. Jeśli faktycznie stopy procentowe wreszcie zaczną spadać, to OFE zrekompensują sobie straty poniesione na rynku akcji. Presja uczestników rynku na obniżkę stóp jest coraz większa. Odzwierciedleniem tego jest kształt krzywej FORWARD dla oprocentowania jednomiesięcznych lokat na rynku międzybankowym. Rynek ustawił się na obniżkę 100 pkt 28 lutego, kolejne 100 punktów za miesiąc i kolejne 100 punktów (czyli razem już 3%) w ciągu następnych 2 miesięcy, i na koniec jeszcze 50 punktów bazowych w lipcu. Tak więc do lipca powinno - zdaniem największych uczestników rynku, głosujących w ten sposób swoimi pieniędzmi – dojść do 3,5% obniżki stóp procentowych w Polsce. Czy tak się stanie? Tak naprawdę nie jest to ważne. Ważne, że takie są oczekiwania.

    Jacek Maliszewski

    Źródło:
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (0)

    dodaj komentarz

    Powiązane: Waluty

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki