Prezydent USA Donald Trump powiedział w wywiadzie dla telewizji CBS, że dni przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro są policzone. Odmówił odpowiedzi, czy uderzy na Wenezuelę. Dodał, że Chiny „wiedzą, jak odpowiedziałby na inwazję na Tajwan”. Oskarżył też Rosję i Chiny o potajemne testy broni jądrowej.


W nagranym w piątek, lecz wyemitowanym w niedzielę wywiadzie dla programu „60 Minutes” Trump odniósł się do szeregu kwestii polityki zagranicznej, w tym możliwości uderzenia na Wenezuelę. Pytany o to, czy Stany Zjednoczone pójdą na wojnę z tym krajem, odparł, że „wątpi” i „nie sądzi”. Dodał zarazem, że Wenezuela „traktuje USA bardzo źle, nie tylko w sprawie przemytu narkotyków, ale też wysyłania nielegalnych imigrantów”.
Dopytywany, czy dni przywódcy kraju Nicolasa Maduro są policzone, potwierdził, że „tak myśli”. Odmówił jednak odpowiedzi na pytanie, czy dojdzie do ataków na Wenezuelę. Kiedy prowadząca rozmowę dziennikarka zapytała, dlaczego w region Karaibów został skierowany największy amerykański lotniskowiec wraz z grupą uderzeniową, Trump odparł, że „gdzieś musi być”.
To duża sztuka – dodał. W podobnie niejednoznaczny sposób odpowiedział na sugestię, że przysłanie lotniskowca i gromadzenie sił wokół Wenezueli sugeruje plan przeprowadzenia szerszej operacji wojskowej.
Wcześniej podczas rozmowy z dziennikarzami na pokładzie Air Force One w drodze powrotnej do Białego Domu ze swojej posiadłości na Florydzie. Pytany o to, czy ma plany uderzeń na Wenezuelę, prezydent wyśmiał dziennikarkę zadającą to pytanie, twierdząc, że gdyby miał takie plany, nie powiedziałby o nich.
– Jak mogę odpowiedzieć na takie pytanie? (…) Kto by to powiedział? Zakładając, że tak, czy powiedziałbym ci to szczerze? „Tak, mamy plany. Mamy. Mamy bardzo tajne plany”. Co to za pytanie? – zżymał się prezydent USA. – Zobaczymy, co się stanie z Wenezuelą – dodał jednak. Wskazał przy tym m.in. na rzekomy udział wenezuelskich władz w wysyłanie nielegalnych imigrantów do USA, w tym więźniów i pacjentów szpitali psychiatrycznych.

Nigeria druga na liście?
Trump odniósł się w niedzielę również do swoich poprzednich gróźb interwencji wojskowej w Nigerii. Pytany o to, czy może wysłać tam żołnierzy lub przeprowadzić ataki z powietrza, odparł, że może tak być.
– Przewiduję wiele rzeczy. W Nigerii zabijają rekordową liczbę chrześcijan, a w innych krajach też jest bardzo źle. Wiecie, że w tej części świata jest bardzo źle. Zabijają chrześcijan i to w bardzo dużych liczbach. Nie pozwolimy na to – zadeklarował.
Trump oskarża władze Nigerii o przyzwolenie na zabójstwa chrześcijan przez dżihadystyczne bojówki.
Wcześniej Nigeria znalazła się ponownie na liście państw obserwowanych przez administrację USA z powodu obaw o zakres wolności religijnej. Wcześniej została z tego samego powodu wpisana na listę za pierwszej kadencji prezydenckiej Trumpa. Rok później usunął ją z niej były demokratyczny prezydent Joe Biden.
Kilka tygodni temu senator USA z ramienia Partii Republikańskiej, Ted Cruz, stwierdził, że w Nigerii dochodzi do „masowych mordów chrześcijan” i zaapelował do Kongresu o uznanie tego kraju za państwo naruszające wolność religijną.
Prezydent Nigerii Bola Ahmed Tinubu oznajmił, że decyzja ta nie odzwierciedla rzeczywistej sytuacji na miejscu – przekazała agencja AP. Nigeryjskie władze od 2010 r. walczą z islamistyczną organizacją Boko Haram, której bojówki terroryzują północną i środkową część kraju, próbując zaprowadzić w całej Nigerii prawo szariatu. Szacuje się, że z ok. 240 mln mieszkańców kraju 53,5 proc. to wyznawcy islamu, a ok. 46 proc. to chrześcijanie różnych wyznań.
"Rosja testuje, Chiny testują, ale o tym nie mówią"
Trump skomentował też swoje rozmowy z przywódcą Chin Xi Jinpingiem. Pytany, czy użyje siły w razie napaści na Tajwan, prezydent USA odmówił jednoznacznej odpowiedzi, ale zaznaczył, że Xi zna odpowiedź.
Zobaczycie, czy to się stanie. A on (Xi) zna na to odpowiedź – powiedział. Dodał, że właśnie dlatego, że zna tę odpowiedź, podczas niedawnych rozmów w Korei Płd. Xi nie podjął tematu Tajwanu.
Prezydent USA ponowił też zapowiedź wznowienia prób broni jądrowej, twierdząc, że zrobi to, bo podobne próby prowadzą potajemnie Rosja i Chiny. Kiedy dziennikarka wskazała, że żadne z tych państw nie przeprowadzało wybuchów broni jądrowej i że Rosja testowała niedawno pociski zdolne do przenoszenia broni jądrowej, lecz nie samą broń, Trump powtórzył, że prób jądrowych dokonują nie tylko Rosja i Chiny, ale również Pakistan.
– Rosja testuje, Chiny testują, ale o tym nie mówią. Wiecie, jesteśmy otwartym społeczeństwem (…) oni nie mają reporterów, którzy by o tym pisali. My mamy. My będziemy testować, bo oni testują i inni testują. I z pewnością testowała Korea Północna. Pakistan testował – stwierdził Trump. – Testują głęboko pod ziemią, gdzie ludzie nie wiedzą dokładnie, co się dzieje z tą próbą. Czujesz lekkie wibracje. Oni testują, a my nie. Musimy testować – dodał.
W niedzielę minister energii, który odpowiada za broń jądrową, powiedział telewizji Fox News, że Stany Zjednoczone obecnie nie planują wznowienia prób jądrowych polegających na przeprowadzeniu eksplozji nuklearnej. Jak stwierdził, testy te będą systemowe i niekrytyczne, co sugeruje kontynuację dotychczasowej praktyki.
Putin "nie jest kimś, kto dużo od nas kupuje z powodu… głupoty"
Mówiąc o wojnie w Ukrainie, Trump wyraził przekonanie, że jego podejście do negocjacji pokojowych oparte na handlu i interesach ekonomicznych przyniesie także skutki co do Rosji.
– Myślę, że to działa na Putina. Z nim jest inaczej, bo po pierwsze, nie robimy zbyt wielu interesów z Rosją. On nie jest kimś, kto dużo od nas kupuje z powodu… głupoty. Ale myślę, że chciałby. Myślę, że chce handlować z nami i chce zarobić dużo pieniędzy dla Rosji i myślę, że to świetnie – powiedział Trump. Wielokrotnie podkreślał też, że „to nie jest jego wojna”, tylko „głupia” wojna Joe Bidena.
Trump chwalił też przywódców Rosji i Chin, twierdząc, że są to inteligentni i poważni ludzie.
– Obaj są twardzi. Obaj inteligentni. Obaj są bardzo silnymi liderami. To są ludzie, z którymi nie wolno igrać. To są ludzie, których trzeba traktować bardzo poważnie – mówił amerykański prezydent. Nie przychodzą i nie mówią: „Och, czyż to nie piękny dzień? Spójrz, jaki piękny. Słońce świeci, jest tak przyjemnie”. To poważni ludzie. To ludzie, którzy są twardymi, inteligentnymi liderami – dodał Trump.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ piu/




























































