Donald Trump powiedział, że jest gotowy nałożyć dodatkowe cła na wszystkie towary sprowadzane z Chin. Giełdy zareagowały nerwowo. Przed 15:00 polskiego czasu prezydent USA znów dolał oliwy do ognia, nazywając Unię Europejską i Chiny manipulatorami walutowymi.
"Jestem gotowy na 500" - stwierdził Trump w wywiadzie dla CNBC, odnosząc się do całkowitej wartości sprowadzanych z Chin do Stanów Zjednoczonych produktów. Wartość amerykańskiego importu z Państwa Środka przekracza 505 mld dol. rocznie. Na razie administracja 45. prezydenta USA nałożyła dodatkowe taryfy na pralki i panele słoneczne, stal i aluminium oraz różne dobra, których import sięga 34 mld dol. rocznie. Pekin odpowiedział już sankcjami o tej samej mocy.
Trump zdążył już jednak zapowiedzieć kolejne taryfy, na które tym razem Chińczycy nie znajdą takiej samej odpowiedzi. 10 lipca Amerykanie ogłosili listę ponad 6000 produktów o wartości importu sięgającej 200 mld dol., które mają zostać obłożone dodatkowym 10-proc. cłem. Natomiast łączna wartość importu z USA do Chin to 130 mld dol. (wg Amerykanów) lub 154 mld dol. (wg Chińczyków).
"Nie robię tego z powodów politycznych, robię to, bo to właściwe dla naszego kraju. Chiny zdzierały z nas od dawna" - powiedział Trump. "Nie chcę, żeby się bali. Chcę, żeby dobrze sobie radzili. Bardzo lubię prezydenta Xi, ale to, co robili, było bardzo niesprawiedliwe" - dodał.
Po 14:30 polskiego czasu prezydent USA znów dolał oliwy do ognia. Tym razem napisał na Twitterze: "Chiny, Unia Europejska i inne kraje manipulują swoimi walutami i obniżają stopy procentowe, podczas gdy USA podnoszą stopy, a dolar staje się z każdym dniem coraz mocniejszy - pozbawiając nas przewagi konkurencyjnej. Jak zwykle, nie ma równych szans", a w kolejnym wpisie dodał: "Stany Zjednoczone nie powinny być karane, ponieważ dobrze nam się wiedzie. Teraz zaostrzenie [polityki pieniężnej - red.] uderza we wszystko, co zrobiliśmy. Powinno się pozwolić USA, by odzyskały wszystko, co straciły z powodu nielegalnych manipulacji walutowych i ZŁYCH Umów Handlowych. Nadchodzi termin spłaty zadłużenia, a my podnosimy stopy procentowe - serio?"

Departament Skarbu USA co pół roku publikuje raport, w którym wskazuje państwa spełniające kryteria pozwalające je określić mianem "manipulatora walutowego". Obecnie nie ma ani jednego takiego kraju. Chiny, Japonia, Korea Południowa, Niemcy, Szwajcaria i Indie znajdują się na liście obserwacyjnej.
Nerwowo na słowa Trumpa zareagowały giełdy. DAX w kilka minut stracił ok. 1 proc., potem odbił w górę, ale po tweetach prezydenta USA znów poszedł mocno w dół.
Mniejsze spadki odnotowano w Londynie i Paryżu.
Wyraźnie osłabił się także dolar, który traci dziś do euro ok. 0,6 proc.
W opublikowanej wczoraj części tego samego wywiadu, Donald Trump narzekał na politykę monetarną Rezerwy Federalnej i podkreślał, że podwyżki stóp procentowych "stawiają amerykańską gospodarkę w niekorzystnej sytuacji", ponieważ umacniają dolara.
MKa






























































