Prezydent USA Donald Trump oświadczył w poniedziałek, że nie sądzi, by europejscy przywódcy stawili zbyt duży opór jego staraniom o przejęcie Grenlandii. Zagroził też prezydentowi Francji Emmanuelowi Macronowi wprowadzeniem 200 proc. ceł na francuskie wina i szampany, jeśli ten nie przystąpi do jego Rady Pokoju.


Prezydent Stanów Zjednoczonych odpowiedział w ten sposób na pytanie o to, jak zareaguje podczas spotkań w Davos na opór europejskich przywódców w sprawie jego dążenia do przyłączenia Grenlandii do USA.
- Cóż, nie sądzę, że będą się za bardzo opierali. My musimy to mieć. Oni muszą to zrobić. Nie mogą jej (Grenlandii) ochronić - powiedział prezydent USA podczas rozmowy z dziennikarzami przed odlotem do Waszyngtonu z Miami, gdzie oglądał finał uniwersyteckich rozgrywek futbolu amerykańskiego. Trump po raz kolejny wbrew prawdzie podważał prawo Danii do Grenlandii, twierdząc, że jej roszczenia opierają się na tym, że „łódka przypłynęła tam 500 lat temu, a potem odpłynęła”.
W opublikowanym niedługo potem wpisie na własnej platformie społecznościowej Truth Social Trump powiedział, że odbył „bardzo dobrą rozmowę” na temat Grenlandii z sekretarzem generalnym NATO Markiem Ruttem i zgodził się na rozmowę „różnych stron” na ten temat podczas wizyty w Davos, dokąd odlatuje we wtorek. Podkreślił jednak kolejny raz, że Grenlandia jest niezbędna dla bezpieczeństwa Ameryki i świata.
Pytany o to, dlaczego rozgniewał się na wysłanie żołnierzy NATO na wyspę, Trump przyznał, że państwa europejskie twierdzą, że wojska zostały wysłane nie przeciwko niemu, lecz by chronić Grenlandię przez Rosją. Powtórzył jednak, że NATO jakoby przez 20 lat ostrzegało Danię przed rosyjskim zagrożeniem dla Grenlandii.

- Więc zobaczymy co się wydarzy. Ale ujmę to w ten sposób - to będzie bardzo ciekawe Davos - dodał.
Odnosząc się do swojego listu do premiera Norwegii Jonasa Gahra Stoere, w którym skarżył się na to, że norweski rząd nie wymógł na komitecie noblowskim przyznania mu Nagrody Nobla, Trump ponownie twierdził, że Norwegia kontroluje przyznawanie nagród i że „nie obchodzi go, co mówi Norwegia” na ten temat. Dodał też, że mimo gniewnego listu nie obchodzi go też sama nagroda, choć wspomniał przy tym, że obecna laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Maria Corina Machado wręczyła mu ją, bo uznała, że na nią zasłużył.
Trump odniósł się też do formowanej przez siebie Rady Pokoju, która według publikowanych dotąd projektów miałaby być nową organizacją międzynarodową z Trumpem jako dożywotnim przewodniczącym. Prezydent USA potwierdził, że zaprosił do niej Władimira Putina. Odnosząc się natomiast do doniesień, że zaproszenie odrzucić zamierza prezydent Macron, Trump uznał, że „nikt go nie chce”, bo wkrótce skończy się jego kadencja. Zaraz potem zagroził jednak Macronowi nałożeniem ceł na francuskie wina.
- To, co zrobię - jeśli on faktycznie chce być wrogi, obłożę francuskie wina i szampany 200 proc. cłami i wtedy dołączy - zapewnił Trump.
Prezydent Finlandii: nie wierzę, by USA przejęły Grenlandię zbrojnie
Prezydent Finlandii Alexander Stubb oświadczył w poniedziałek, że nie wierzy, by Stany Zjednoczone przejęły Grenlandię zbrojnie. Dodał, że nie wyklucza, by prezydent USA Donald Trump powiązał kwestię należącej do Danii arktycznej wyspy z sytuacją na Ukrainie.
— Staramy się deeskalować sytuację na Grenlandii; jednocześnie staramy się znaleźć rozwiązanie dla Ukrainy — powiedział Stubb, który uczestniczy w rozpoczętym w poniedziałek Światowym Forum Ekonomicznym w Davos.
Przyznał, że mimo „zapalnej sytuacji” udało mu się porozmawiać z prezydentem USA Donaldem Trumpem. – Czasami prezydent Trump słucha, a czasem nie – odparł Stubb na konferencji dla fińskich mediów, podkreślając, że obecna sytuacja na Grenlandii to jak dotąd „najtrudniejszy moment” jego trwającej od marca 2024 r. prezydentury.
– To jest trudne dla Finów, bo chodzi o tak bliskiego sojusznika (w regionie Skandynawii), jak Dania. I o tak fundamentalne kwestie jak integralność terytorialna, suwerenność i prawo do samostanowienia – podkreślił.
Finlandia znalazła się w gronie ośmiu państw – obok Danii, Norwegii, Szwecji, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Holandii – wobec których Trump zapowiedział nałożenie ceł za ich postawę wobec amerykańskich roszczeń.
Wcześniej te kraje sprzeciwiły się ingerencji USA w sprawy Grenlandii oraz Danii i zdecydowały się w ubiegłym tygodniu wysłać na wyspę w celach szkoleniowych swoich żołnierzy (w liczbie od jednego do kilkunastu), w tym oficerów łącznikowych i instruktorów.
Według Stubba Unia Europejska dysponuje wieloma narzędziami, by zapobiec groźbom ceł ze strony USA, a relacje fińsko-amerykańskie są obecnie „silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej”. Składają się na to – wyliczał – kwestie współpracy obronnej czy zamówienia na budowę lodołamaczy w fińskich stoczniach.
Szef think tanku Eurointelligence: Trump i tak przejmie Grenlandię
Współzałożyciel międzynarodowego instytutu Eurointelligence, Wolfgang Muenchau, uważa, że prezydent USA Donald Trump dopnie swego celu i doprowadzi do przejęcia Grenlandii przez USA. W opinii niemieckiego komentatora i analityka politycznego „Europa jest zbyt słaba, by walczyć”.
Według szefa think tanku, którego główna siedziba znajduje się w Oksfordzie w Wielkiej Brytanii, o wewnętrznym rozdarciu państw Europy świadczy reakcja na zapowiedź 10-procentowych ceł karnych, które Trump chce nałożyć na kraje północnej części kontynentu.
„Jest jeszcze 21 innych państw członkowskich (UE – PAP), które nie zostały objęte sankcjami. Jednym z nich są Włochy. Giorgia Meloni powiedziała już, że przekazała Trumpowi, iż jego groźba nałożenia ceł jest błędem. Ja też tak uważam. Ale czy Meloni zerwie z prezydentem z powodu kawałka ziemi, który jest daleko i nie ma znaczenia dla bezpieczeństwa i gospodarki Włoch? A Hiszpania? A Grecja? A Malta i Cypr?” – napisał Muenchau.
Niemiecki analityk pyta też retorycznie, czy „Viktor Orban, Andrej Babisz i Robert Fico – populistyczni premierzy Węgier, Czech i Słowacji, przybędą na ratunek swoim liberalnym przyjaciołom w Danii?”.
„Nawet Polska, której rząd jest tak proeuropejski, jak to tylko możliwe, raczej nie poświęci swojego strategicznego sojuszu z Ameryką dla kilku lodowych skał w pobliżu Arktyki” – przypuszcza współzałożyciel Eurointelligence.
Dyrektor think tanku ocenił w komentarzu opublikowanym na portalu UnHerd, że „Europejczycy nigdy, tak naprawdę, nie interesowali się Grenlandią”.
„Był to pierwszy kraj, który opuścił UE – w 1985 r., na długo przed brexitem. Opuścił UE, ponieważ unijna polityka rybołówstwa pozbawiłaby go prawa do zarządzania własnymi zasobami. Grenlandia mogłaby należeć do UE, gdyby ta naprawdę chciała ją zatrzymać” – napisał Muenchau, podkreślając, że rybołówstwo odpowiada za ponad 90 proc. eksportu wyspy.
Na podstawie tych przesłanek niemiecki analityk postawił tezę, że „Trump wygra walkę o Grenlandię”.
„Europejczycy nie powstrzymają go, ponieważ są słabi i podzieleni. Ironią losu jest to, że UE sama wybrała tę militarną i geostrategiczną słabość. Zdecydowała się pozbawić nasze siły zbrojne niezbędnych zasobów na rzecz transferów socjalnych i wsparcia dla organizacji pozarządowych” – ocenił Muenchau.
Dodał, że „regulacje dotyczące ekologii i technologii nie zmieniły świata na lepsze, a jedynie zaszkodziły konkurencyjności Europy”. „W rezultacie, w przeciwieństwie do Chin i Ameryki, Europa nie będzie miała udziału w boomie na sztuczną inteligencję. UE w swojej obecnej formie jest dalej od stania się supermocarstwem niż 30 lat temu” - uważa analityk.
Odwołując się do stosowanej w świecie sportu zasady, że o sile drużyny decyduje jej najsłabsze ogniwo, dyrektor Eurointelligence wyraził przekonanie, że najsłabszym państwem członkowskim UE są Niemcy.
„Biorąc pod uwagę stan niemieckiej gospodarki i jej zależność od Stanów Zjednoczonych, całkowitym szaleństwem byłoby, gdyby UE podjęła działania odwetowe wobec ceł nałożonych przez Trumpa” - uważa Muenchau.
W ocenie szefa Eurointelligence to bardziej UE i Wielka Brytania boją się zablokowania umów handlowych z USA, które wynegocjowano w ubiegłym roku, aniżeli „Trump drży ze strachu” z tego powodu.
„UE nigdy nie miała być sojuszem wojskowym, ale miała szansę stać się sojuszem gospodarczym”. Aby zrealizować ten cel, powinna „już dziesięć lat temu przekształcić się w unię polityczną, a kryzys strefy euro w latach 2008–15 był ostatnią, niewykorzystaną szansą, aby Wspólnota mogła zrealizować ten cel” – napisał Muenchau.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ mal/ pmo/ adj/ piu/ rtt/


























































