REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Tricomed - chluba Łodzi straciła swoją pozycję

2006-11-04 07:31
publikacja
2006-11-04 07:31
Tricomed SA - firma, która jeszcze kilka lat temu była chlubą Łodzi, straciła swoją pozycję. Degradacja spółki rozpoczęła się w 2003 roku, po zmianie zarządu. Władze Łodzi i województwa deklarują rozwijanie nowoczesnych technologii, tworzą projekty parków technologicznych, akceleratorów, inkubatorów, a jednocześnie już istniejąca, znakomita firma innowacyjna jest niszczona, co zdaje się nikogo nie obchodzić.

Wcześniej Łódź szczyciła się Tricomedem jako spółką rozwijającą nowoczesne technologie na światowym poziomie. Tricomed, jako jedyny w Polsce, należał do międzynarodowej elity firm produkujących protezy tętnic, ścięgien, kości czaszki i inne biomateriały wszczepialne do organizmu człowieka, a także wysokiej klasy materiały opatrunkowe, na bazie specjalnie przygotowanych dzianin. Tak specyficzna produkcja wymaga zespołu specjalistów o wysokich kwalifikacjach i wieloletnim doświadczeniu. Zespół taki udało się w Tricomedzie stworzyć. Firma systematycznie poszerzała i unowocześniała asortyment, wprowadzając do produkcji nowe biomateriały.

Bez własnych nowości

- Cykl badań poprzedzających wprowadzenie na rynek nowego produktu trwał zwykle pięć, sześć lat - mówi Krzysztof Raczyński, były prezes Tricomedu. - Równolegle prowadziliśmy prace nad wieloma projektami, o różnym stopniu zaawansowania. Kończyliśmy jedne, kontynuowaliśmy inne, zaczynaliśmy kolejne... Przeciętnie mieliśmy do zaoferowania dwa nowe produkty rocznie.

Gdy w marcu 2003 roku Raczyński został odwołany z funkcji prezesa, stopniowo zaczęli odchodzić najlepsi fachowcy. Jednocześnie sprzedawali swe akcje, bo nie wierzyli w pomyślny rozwój firmy.

O jej zagrożeniach pisaliśmy trzy lata temu w artykule pt. "Kadrowy trick w Tricomedzie". Od tamtego czasu w spółce nie został stworzony żaden nowy biomateriał. Na swojej stronie internetowej Tricomed wymienia pięć "nowych wyrobów" - silikonowe, barwne oznaczniki chirurgiczne, polipropylenową siatkę chirurgiczną, siatkę przepuklinową, taśmę urologiczną i elastyczną siatkę opatrunkową nowej generacji.

- Siatka do opatrunków jest zmodyfikowanym produktem, który wprowadziliśmy przed laty - mówi Zbigniew Piórkowski, były dyrektor ds. produkcji i rozwoju w Tricomedzie. - Nie jest to jednak wyrób z zakresu wysokiej technologii, do jakich należą biomateriały wszczepialne do organizmu ludzkiego. Przy pozostałych "nowych wyrobach" widnieje adnotacja informująca, że Tricomed zajmuje się ich dystrybucją.

- Z firmy tworzącej nowoczesne produkty biomedyczne - od koncepcji, poprzez badania, aż do produkcji i sprzedaży - przekształca się więc Tricomed w hurtownię biomateriałów wytwarzanych za granicą - zauważa Piórkowski.

Wadliwa seria protez

Na dodatek jakość wyrobów produkowanych w Tricomedzie zaczyna ostatnio budzić zastrzeżenia.

- Bandaże elastyczne z Tricomedu nie ustępowały najlepszym w Europie, więc zalecałem je pacjentom - mówi Marek Kaszyński, wojewódzki konsultant ds. chirurgii naczyniowej w Łodzi. - Ostatnio jednak ich jakość się pogorszyła. Chorzy skarżą się, że mają po nich uczulenia. Również dostawy tych bandaży nie są tak regularne jak kiedyś.

Marek Kaszyński przez wiele lat, pracując w szpitalu Pirogowa, stosował protezy naczyniowe Tricomedu.

- W ostatnich latach już nie wszczepiamy protez tej firmy - informuje. - W maju był kolejny przetarg i wybraliśmy produkty zagraniczne, gdyż te z Tricomedu są dużo gorsze od zachodnich, a cenę mają niewiele niższą. To obniżenie jakości potwierdza pismo Łódzkiego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego z 5 sierpnia tego roku. Poinformowano w nim, że protez naczyniowych Tricomedu z pewnej serii nie należy używać, gdyż w kilku ośrodkach stwierdzono niepożądane działania po ich zastosowaniu.

Opóźniony certyfikat

Kłopoty z jakością doprowadziły do znacznego opóźnienia w przyznaniu Tricomedowi międzynarodowego certyfikatu bezpieczeństwa CE. W państwach Unii Europejskiej prawo zabrania sprzedaży biomateriałów wszczepialnych nieposiadających tego znaku. Tymczasem Tricomed już po wstąpieniu Polski do Unii sprzedawał biomateriały bez certyfikatu.

Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych podczas kontroli przeprowadzonej w Tricomedzie 13 lipca 2005 roku stwierdził, iż "potwierdzone zostały zarzuty, że po 30.04.2004 r. Tricomed SA wprowadzał do obrotu bez certyfikatów jednostki notyfikowanej następujące wyroby medyczne...". Tu urząd wymienia nazwy wyrobów i terminy ich sprzedaży bez CE (do 21 lutego, do 1 czerwca, do 15 lipca i do 25 lipca 2005 r.).

Marian Nowicki, wiceprezes urzędu rejestracji wyrobów medycznych, twierdził wówczas, że "wprawdzie Tricomed SA dopuścił się czynu zabronionego, wprowadzając do obrotu wyroby medyczne bez wymaganych certyfikatów (...), ale w obowiązujących przepisach nie określono sankcji za ten czyn".

Jednak zdaniem inż. Piórkowskiego, urząd rejestracji powinien powiadomić organy ścigania, gdyż art. 78 ustawy o wyrobach medycznych przewiduje sankcje karne za wprowadzenie do obrotu wyrobów medycznych bez potwierdzenia ich zgodności z normą. Urząd twierdzi, że choć nie było certyfikatu, zgodność wymienionych wyrobów została potwierdzona.

Teraz wszystkie mają już certyfikat bezpieczeństwa CE.

Odchodzi z Łodzi

Tricomed jest coraz mniej łódzki. Już w 2003 roku, wkrótce po odsunięciu przez radę nadzorczą Krzysztofa Raczyńskiego z funkcji prezesa, większościowym udziałowcem stały się Toruńskie Zakłady Materiałów Opatrunkowych. W ubiegłym roku swoje akcje Tricomedu (20 proc. wszystkich) sprzedał łódzki Instytut Technik i Technologii Dziewiarskich Tricotextil. We wrześniu maszyny dziewiarskie, m.in. do produkcji dzianin na protezy naczyniowe, przewiezione zostały do Zelowa. W Łodzi pozostały jeszcze pomieszczenia biurowe i laboratoryjne.

Dlaczego w dobrze prosperującej spółce, jaką do marca 2003 roku był Tricomed, dokonano przewrotu, który doprowadził do utraty jej atutów? Nie chodziło o finanse, bo spółka co roku przynosiła zyski, zdobywała rynki zagraniczne, a księgowa wartość jej akcji wzrosła 10-krotnie w ciągu 9 lat. Natomiast już w roku 2003 zyski zmalały, a w 2004 została zanotowana strata.

Nie chodziło też o wymianę pracowników na bardziej kompetentnych, gdyż wielu świetnych fachowców odeszło po zmianie zarządu. Ich następcy, jak dotychczas, nie stworzyli żadnego nowego biomateriału.

- Miałem inną wizję rozwoju Tricomedu jako firmy zakorzenionej w Łodzi - twierdzi Krzysztof Raczyński. - Niestety, zwyciężyła koncepcja oddania spółki zakładom w Toruniu, co doprowadziło do zniweczenia dorobku dwóch pokoleń specjalistów Tricomedu. Nic dziwnego, przecież produkcja wszczepialnych biomateriałów tak się ma do produkcji podpasek, jak wytwarzanie mercedesa do wytwarzania hulajnogi.

Dyrektor Instytutu Tricotextil, Bogumił Świderski, który przyczynił się do przejęcia Tricomedu pod kontrolę TZMO, mówił wtedy, że zmiany idą w dobrym kierunku. Poszły w niedobrym.

Ogromna strata

Cóż, władze miasta i ministrowie tryskają pomysłami, jak wprowadzać nowoczesne technologie i pobudzać innowacyjność. Powstają projekty parków technologicznych, akceleratorów, inkubatorów, platform, konsorcjów, z czego niewiele wynika, a jednocześnie już istniejącą firmę, która spełnia wszystkie założenia spisywane w takich projektach, niszczy się w majestacie prawa i nikt za to nie odpowiada.

Na naszych oczach Łódź traci jeden z nielicznych, a jedyny w tej branży, ośrodek nowoczesnej myśli technicznej.

- Tricomed miał znakomite produkty, stosował najnowocześniejsze rozwiązania technologiczne - mówi Małgorzata Brzezińska, prezes Stowarzyszenia Instytut Nowych Technologii. - Cenionych firm o charakterze innowacyjnym mamy w Polsce jak na lekarstwo. Utrata Tricomedu byłaby ogromną stratą dla Łodzi. Wcześniej nie słyszałam, że w tej firmie dzieje się coś niepokojącego. Ale nawet jeśli tak jest, nic nie można będzie zdziałać. Prywatny właściciel spółki ma przecież prawo zrobić z nią, co tylko chce.

Anna Gulbas-Diaz, prezes firmy Tricomed SA, nie zgodziła się na rozmowę z "Dziennikiem Łódzkim". Stwierdziła, że rada nadzorcza nakazała firmie "medialnie się nie udzielać". Pani prezes zapewniła jednak, że w Tricomedzie jest wszystko w porządku i nic niepokojącego się nie dzieje.

Dziennik Łódzki
Paweł Patora
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~jerry
Pan Dyrektor Świderski prowadził politykę wszechwiedzącego despoty. Podporządkowywał sobie pracowników i próbował to zrobić z Tricomedem i Tricotechem. Brak akceptacji jego poczynań przez spółki córki zaowocowało opisaną sytuacją. Pan Dyrektor Świderski przedkładał swoje osobiste animozje nad dobro spółek. Niestety to, że już nie Pan Dyrektor Świderski prowadził politykę wszechwiedzącego despoty. Podporządkowywał sobie pracowników i próbował to zrobić z Tricomedem i Tricotechem. Brak akceptacji jego poczynań przez spółki córki zaowocowało opisaną sytuacją. Pan Dyrektor Świderski przedkładał swoje osobiste animozje nad dobro spółek. Niestety to, że już nie ma wpływu na działalność spółek nie wpłynęło na polepszenie ich sytuacji. Mam nadzieje, że tacy Świderscy już nigdy nie będą decydowali o być albo nie być Polskich firm.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki