Chiny pozazdrościły Bolesławcowi popularności i to nie ze względu na słynny wyjazd panieński połączony z interwencją Straży Granicznej, a ceramiki. Okazuje się, że Pekin zdecydował się nawet na zmianę nazwy miasta, by móc produkować kubki z Bolesławca, ale nie tego na Dolnym Śląsku, a w Państwie Środka.


Interweniowali w urzędach, w ambasadach, ale bez skutku - informuje "Forbes". Do tego, jak wynika z doniesień, jednej z producentek mieli nawet skopiować bezczelnie logo. Teraz więc chińskie fabryki legalnie mogą napisać, że produkują kubki, miski i salaterki w Bolesławcu. Zmiany tej jednak nie widać na google maps - podaje "Forbes". Jest to próba przejęcia, choć kawałka międzynarodowego rynku, który słynna biało-niebieska ceramika z Dolnego Śląska podbiła gusta klientów.
Wcześniej Urząd Patentowy apelował m.in. o wystąpienie o ochronę do Unii Europejskiej. Przyjęte w grudniu zeszłego roku przepisy zapewniają parasol nad m.in. wyrobami ceramicznymi, szklarskimi, tekstylnymi czy metalowymi oraz np. instrumentom muzycznym. - Chodzi o produkty, które cieszą się wyjątkową renomą i jakością, dzięki unikatowym technologiom i umiejętnościom doskonalonym przez lata przez lokalnych wytwórców - zaznaczała ekspertka Małgorzata Szymańska-Rybak.
Co ważne, producenci, którzy zarejestrują swoje wyroby, mogą np. żądać sądowego nakazu zniszczenia podróbek.
Prawdziwy Bolesławiec walczy o rentowność
To jednak niejedyna bolączka zakładów. Okazuje się, że brakuje rąk do pracy. Jak wskazują, średni wiek pracowników to 58 lat, a że znaczną część 1,5 tys. rzeszy pracowników stanowią kobiety, już za dwa lata mogą przejść na emerytury.

Za jednego "dawnego" pracownika muszę mieć 2,5 "nowego, bez doświadczenia", żeby ta sama praca została wykonana - wskazuje w "Forbesie" prezes Państwowych Zakładów Ceramicznych Bolesławiec Arkadiusz Grzesikowski.
Paradoks sukcesu. Polska ceramika zachwyca świat, ale przegrywa z kosztami
Fabryki w Bolesławcu pozostają na granicy rentowności m.in. także z powodu wysokich kosztów, które muszą ponosić m.in. na energię, gaz czy surowiec. To np. spowodowało, że Państwowe Zakłady Ceramiczne miały przychody ok. 51 mln zł, a wykazały stratę na poziomie 0,4 mln zł. Z kolei w Spółdzielni Ceramiki Artystycznej 61 mln zł przychodu stopniało do 1,2 mln zysku. Jednak firmy się nie poddają i zapowiadają nowe inwestycje.
Małe kubki, wielkie pieniądze. Ceramika w niebieskie kropki podbija świat
Kubki w kobaltowe kropki, talerze z charakterystycznym stemplem i dzbanki, które trafiają na stoły od Warszawy po Tokio i Nowy Jork – ręcznie malowana ceramika z Bolesławca od lat zdobywa rynki w kraju i za granicą. Sprawdziliśmy, ile kosztują te wyroby, skąd bierze się ich popularność i z jakimi wyzwaniami mierzą się producenci, którzy je wytwarzają.
opr. aw































































