Nadmierna prędkość była przyczyną wypadku w ub. roku transportera opancerzonego Rosomak w Załuskach koło Nidzicy, w którym zginął żołnierz - poinformował PAP we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski. Śledczy uzyskali w tej sprawie opinię biegłych.


Do tragicznego wypadku doszło pod koniec czerwca ub. roku podczas nocnych ćwiczeń na przykoszarowym placu w Załuskach koło Nidzicy (woj. warmińsko-mazurskie). Po przewróceniu się kołowego transportera opancerzonego Rosomak zginął żołnierz, a drugi został lekko ranny.
Jak poinformował PAP we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski w śledztwie prowadzonym w sprawie wypadku prokurator wystąpił o opinię do biegłych z Wojskowego Instytutu Techniki Pancernej i Samochodowej w Sulejówku.
- Wstępne wnioski z opinii wskazują, że pojazd według biegłych był sprawny technicznie. Natomiast bezpośrednią przyczyną wypadku była nadmierna prędkość i niedostosowanie jej do warunków jazdy. Według biegłych bezpieczną dla Rosomaka była prędkość 60 km na godz., natomiast jak wyliczyli biegli w tamtej sytuacji pojazd poruszał się z prędkością co najmniej 68 km na godzinę - powiedział prokurator. Jak dodał, według biegłych na Rosomaka zadziałała w chwili, gdy skręcał w lewo siła odśrodkowa i pojazd się przewrócił.
Jak podkreślił rzecznik PO w Olsztynie, prokurator prowadzący sprawę chce uzyskać dodatkowe informacje od biegłych i w styczniu będzie miał już komplet materiału dowodowego. (PAP)

ali/ mark/


























































