Toyota Motor Corporation podwyższyła tegoroczną prognozę zysków i spodziewa się zarobić dwa biliony jenów. To w znacznej mierze zasługa Banku Japonii, który od dwóch lat niszczy wartość własnej waluty, podkręcając nominalne zyski japońskich korporacji.


„Podwyższamy naszą prognozę wyników operacyjnych o 200 mld jenów, do 2,5 biliona jenów. To odzwierciedla postęp w naszych działaniach na rzecz poprawy wyników poprzez marketing i redukcję kosztów, zmianę naszych oczekiwań względem kursów walut oraz spadek sprzedaży pojazdów i wzrost kosztów stałych, w szczególności na badania i rozwój” – napisał w komentarzu do wyników kwartalnych Nobuyori Kodaira, wiceprezes Toyota Motor Corporation.

Patrząc tylko na liczby poprawa wyników Toyoty to w głównej mierze efekt działań Banku Japonii, który we wrześniu powiększył program skupu aktywów, wysyłając kurs jena na 7-letnie minimum względem dolara. W roku obrotowym kończącym się 31 marca Toyota planuje zarobić na czysto dwa biliony jenów, czyli równowartość 17,5 mld USD. To o 220 mld JPY więcej niż w poprzedniej prognozie. Po 6 miesiącach japońska spółka wykazała zysk netto na poziomie 1,17 biliona jenów.
Wraz ze wzrostem zysków prognoza Toyoty zakłada niższą sprzedaż samochodów: 9,05 mln sztuk zamiast 9,1 mln w poprzedniej prognozie. Ponieważ niemal 77% przychodów Toyota osiąga poza Japonią, słabnący jen (czyli wyższy kurs USD/JPY) oznacza wyższe zyski wyrażone w japońskiej walucie. Przy konstrukcji tegorocznej prognozy zarząd Toyoty założył średnią cenę dolara na poziomie 104 jenów i euro po 137 jenów.
Tymczasem w środę rano dolar kosztował już 114,30 jenów i był najdroższy od stycznia 2007 roku. Ale jeszcze trzy tygodnie temu kurs USD/JPY wynosił 105 jenów za dolara. Słabszy jen to robota Banku Japonii, który skupuje aktywa za świeżo wykreowane pieniądze, zwiększając bazę monetarną w tempie 80 bilionów jenów rocznie. W ciągu dwóch lat prowadzenia tej polityki kurs USD/JPY wzrósł z 78 do 114 jenów, czyli o 46%.

Ta faktyczna dewaluacja jena napędza nominalne zyski japońskich eksporterów, dzięki czemu ich akcje drożeją w tempie niespotykanym na dojrzałych rynkach. Przykładowo, od kwietnia notowania Toyoty wzrosły o 25%, przez ostatnie dwa lata dając zarobić ponad 116%.
Krzysztof Kolany



























































