Zapowiedź prezydenta, że będzie kierował do Trybunału Konstytucyjnego wszystkie ustawy, które są uchwalane bez udziału Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika to zapowiedź działania bezprawnego - powiedział konstytucjonalista prof. Marek Chmaj. - To jest jakieś szaleństwo, sparaliżowanie państwa. Krok prezydenta świadczy, że tam jest coś nie w porządku - ocenia prof. Andrzej Zoll.


"Prezydent wykazuje tutaj dwojakie - czy raczej dwulicowe - zachowanie. Z jednej strony jest strażnikiem konstytucji, więc nie powinien podpisywać ustaw, które jego zdaniem są sprzeczne z konstytucją. Tymczasem podpisał (ustawę budżetową - PAP) i następczo skierował do Trybunału. A zatem należy postawić pytanie: ma wątpliwości czy ich nie ma? Bo jeśli ma - powinien prewencyjnie, przed podpisaniem skierować (ustawę) do Trybunału" - powiedział w rozmowie z PAP konstytucjonalista prof. Marek Chmaj.
Dodał, że skutkiem aktu prezydenta jest wejście ustawy w życie. Trybunał Konstytucyjny nie ma terminu na rozpoznanie wniosku prezydenta - "równie dobrze może zająć się tym wnioskiem za parę tygodni jak i za kilka lat".
Jak zauważył konstytucjonalista, statystycznie Trybunał rozpoznaje wnioski po upływie 3-4 lat, "ale w ostatnich latach udowodnił, że w ważnych politycznie sprawach potrafi zebrać się i rozstrzygać bardzo szybko, nie czekając nawet na obligatoryjne stanowisko Sejmu".

Zapowiedź analogicznych działań - jak podała Kancelaria Prezydenta - "każdorazowo w przypadku uniemożliwienia posłom wykonywania ich mandatu, pochodzącego z wyborów powszechnych" prof. Chmaj określił jako "groźbę wypowiedzenia wojny koalicji rządzącej".
"Prezydent opiera swoje stanowisko na tym, iż dwaj przestępcy, skazani prawomocnym wyrokiem sądu nie mogli uczestniczyć w procedurze budżetowej i nie będą uczestniczyć w uchwalaniu innych ustaw. Tymczasem wspomniani przestępcy zostali skazani prawomocnym wyrokiem sądu i z momentem ogłoszenia tegoż wyroku utracili z mocy prawa mandaty poselskie" - mówił prof. Chmaj.
Jak zaznaczył, zapowiedź prezydenta, że będzie kierował do Trybunału Konstytucyjnego wszystkie ustawy, które są uchwalane bez udziału Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika "to jest zapowiedź działania bezprawnego".
"Sejm może realizować swoje ustrojowe funkcje nawet kiedy nie ma 460 posłów. W Senacie poprzedniej kadencji przez ostatnie pół roku było tylko 98 senatorów wskutek śmierci dwóch osób, a Senat realizował swoje ustrojowe zadania" - powiedział konstytucjonalista.
Wśród komentarzy w mediach po decyzji prezydenta Dudy pojawiły się odniesienia do sytuacji z grudnia 2016 r., gdy ustawa budżetowa na 2017 r. została przegłosowana w Sali Kolumnowej Sejmu. Prof. Chmaj zauważył, że wówczas "złamano zarówno konstytucję, jak i ustawę".
"Uniemożliwiono posłom opozycji wzięcie udziału w głosowaniach, a sam wynik głosowania był niemiarodajny wskutek zamieszania i braku odpowiednich warunków do oddawania głosów. Nie porównujmy zatem sytuacji, kiedy jawnie łamano przepisy prawa z sytuacją, kiedy sąd prawomocnie skazał dwóch przestępców na karę pozbawienia wolności, a przestępcy z momentem ogłoszenia wyroku przez niezależny sąd z mocy prawa utracili mandaty" - powiedział prof. Chmaj.
Prof. Zoll: Prezydent nie miał żadnej podstawy do takiej decyzji
Prezydent Andrzej Duda nie miał żadnej podstawy do takiej decyzji - ocenił w rozmowie z Wirtualną Polską były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Zoll odnosząc się do decyzji prezydenta Andrzeja Dudy ws. skierowania ustawy budżetowej do TK.
Wirtualna Polska przypomniała, że prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę budżetową na 2024 rok, a także ustawę okołobudżetową i nowelę ustawy o szkolnictwie wyższym, ale jednocześnie zdecydował o przesłaniu ich do Trybunału Konstytucyjnego. Portal zacytował fragment komunikatu opublikowanego przez Kancelarię Prezydenta RP, w którym napisano, że decyzja ma związek z brakiem możliwości udziału Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika w pracach nad tymi ustawami.
"Z uwagi na wątpliwości związane z prawidłowością procedury uchwalenia ww. ustaw tj. brakiem możliwości udziału w pracach Sejmu nad tymi ustawami przez posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, prezydent zdecydował o skierowaniu powyższych ustaw, w trybie kontroli następczej do Trybunału Konstytucyjnego, celem zbadania ich zgodności z Konstytucją" - przytacza fragment komunikatu WP.
Decyzję skomentował były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Zoll. "Ręce opadają" - zaznaczył w rozmowie z WP. "Tu nie ma żadnego merytorycznego zarzutu. Nie ma podstaw stawiania tego zarzutu. Jeśli prezydent ułaskawił te osoby, to znaczy, że był prawomocny wyrok. Jeżeli natomiast był prawomocny wyrok, to mandaty zostały utracone. Kompletnie prezydent nie miał żadnej podstawy do takiej decyzji" - ocenił ekspert.
Dodał, że jedyną możliwością do ewentualnego kwestionowania zgodności ustawy z konstytucją jest złamanie procedury jej przyjmowania. "Ustawa budżetowa nie jest taką normą, która mogłaby być badana pod kątem zgodności z konstytucją. Jedyną ewentualnością mogłoby być złamanie procedury. Wtedy byłaby podstawą do rozstrzygania. Sama procedura jest tutaj podstawą do tego. W tym wypadku to jednak jest kpina" - zaznaczył.
W jego ocenie najbardziej niepokojąca jest jednak część oświadczenia Kancelarii Prezydenta, która jest zapowiedzią przyszłych decyzji głowy państwa. Chodzi o fragment, w którym zapowiedziano, że "analogiczne działania będą podejmowane przez Prezydenta RP każdorazowo w przypadku uniemożliwienia posłom wykonywania ich mandatu, pochodzącego z wyborów powszechnych".
"Zaznaczenie tego w komunikacie, że takie działanie będzie analogiczne, jest jeszcze groźniejsze. To jest jakieś szaleństwo, sparaliżowanie państwa. Krok prezydenta świadczy, że tam jest coś nie w porządku" - powiedział prof. Zoll.
mchom/ jm/
Autorka: Elżbieta Bielecka
emb/ mhr/



























































