Tarcza antyinflacyjna ma osłonić Polaków przed 10-proc. inflacją, ale jej użycie doprowadzi do wydłużenia okresu szybkiego wzrostu cen, który wygaśnie najszybciej w 2024 r. - przewidują ekonomiści Banku Pekao. Analitycy rysują różne scenariusze, w zależności od tego, jak długo będziemy korzystać z tarczy.


Zakładając, że tarcza antyinflacyjna będzie działać do lipca - zgodnie z zapowiedziami premiera Morawieckiego - szczyt inflacji na poziomie blisko 10 proc. osiągniemy w sierpniu, a średnioroczna inflacja w 2022 r. wyniesie 8 proc., przewidują ekonomiści Banku Pekao. Natomiast w pierwszej połowie 2023 r. wzrost cen ponownie przyspieszy na skutek efektu bazy - tą będzie bowiem okres działania tarczy antyinflacyjnej.
Mocno w tym roku mają drożeć przede wszystkim energia i żywność. "Kluczowym czynnikiem są tutaj gigantyczne podwyżki cen gazu, które dla producentów nawozów rolniczych wyniosły nawet 600% (przypomnijmy, że 90% kosztów produkcji nawozów azotowych stanowi gaz ziemny). Podniesie to bardzo mocno koszty produkcji w rolnictwie, które następnie będą przerzucane na ceny wyrobów gotowych" - piszą.
Ich zdaniem bez tarczy ceny żywności wzrosłyby o ponad 10 proc. Dzięki obniżce VAT z 5 proc. do 0 i z 8 proc. do 0 w przypadku nawozów żywność podrożeje "tylko" o 8,6 proc. Za nośniki energii zapłacimy nie o ponad 30 proc. więcej, ale "tylko" o ponad 22 proc. więcej.
Gdyby nie tarcza, w najbliższych miesiącach inflacja przekroczyłaby 10 proc. - twierdzą ekonomiści. Ale coś za coś - szczyt inflacji wypadnie niżej, lecz będzie bardziej płaski, czyli okres wysokiej inflacji potrwa dłużej. Ile?
"Dopiero druga połowa 2023 r. przyniesie wyraźne wyhamowanie inflacji ze względu na wysoki efekt bazy statystycznej oraz schładzającą się koniunkturę przy akompaniamencie działającego już z pełną mocą na gospodarkę, rozpoczętego pod koniec 2021 r., cyklu podwyżek stóp procentowych" - oceniają analitycy. Do celu inflacyjnego NBP, wynoszącego 2,5 proc. z dopuszczalnym odchyleniem o 1 p. proc., mamy - zdaniem ekonomistów Banku Pekao - wrócić dopiero w 2024 r.
Być może jednak rządzący zdecydują się korzystać z tarczy dłużej, szczególnie że w przyszłym roku mają się odbyć wybory parlamentarne. "Przedłużenie części zapisów z pierwszej wersji tarczy jest już pierwszym precedensem i należy naszym zdaniem liczyć się z kolejnymi krokami, mającymi na celu stopniowe łagodzenie efektu powrotu do starych stawek VAT" - piszą analitycy. Ich zdaniem możliwa jest nawet trwała obniżka niektórych stawek VAT.
Czy cięcie VAT-u obniży ceny żywności?
Ekonomiści Banku Pekao zastanawiają się - podobnie jak ich koledzy z Credit Agricole - jak obniżka VAT-u na żywność przełoży się na ceny w sklepach. "Obniżki VAT, zwłaszcza jeśli są tymczasowe, często stają się okazją do zwiększania marż" - zauważają. Czy takie efekty mają szansę wystąpić w Polsce?
Ich zdaniem sprzedawcy nie będą starali się zdecydowanie odbudowywać marż, ponieważ "rentowność w większości rozważanych sektorów jest na tle historycznym wysoka i dotyczyło to zarówno sprzedawców, jak i wytwórców". Ponadto, UOKIK zaapelował o dostosowanie cen i zapowiedział ich stały monitoring oraz piętnowanie "negatywnych praktyk" - wskazują. Bez względu na to, jak do tych oczekiwań dostosują się sprzedawcy, nie będzie to miało "dominującego znaczenia dla ścieżki inflacji" - oceniają.
"Cięcia podatków zwiększają stymulacyjny charakter polityki fiskalnej i podnoszą ścieżkę inflacji w średnim okresie" - konkludują ekonomiści Banku Pekao.
Maciej Kalwasiński
































































