REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Tak źle energetyka odnawialna nie miała w Polsce nigdy

2016-06-01 10:28
publikacja
2016-06-01 10:28
Dodaj Bankier.pl w Google

Tak źle energetyka odnawialna nie miała w Polsce nigdy. Ceny zielonych certyfikatów - podstawowej formy wsparcia OZE - błyskawicznie lecą w dół. W ciągu pięciu sesji giełdowych potaniały o 25% i we wtorek były wyceniane na 73 zł/MWh. Najniżej w historii. Producenci zielonej energii zwalniają pracowników i tną koszty, ale to może nie wystarczyć. W dodatku decyzje o pierwszych bankructwach przyśpieszą szykowane zmiany prawa.

Tak źle energetyka odnawialna nie miała w Polsce nigdy
Tak źle energetyka odnawialna nie miała w Polsce nigdy
/ YAY Foto

Ostatni rok dla przedsiębiorców, którzy zainwestowali w produkcję ekologicznego prądu, był zły, ale ostatnie dwa tygodnie to kompletna katastrofa.

W pierwszej połowie maja ceny zielonych certyfikatów trzeci raz w historii spadły do psychologicznej granicy 100 zł/MWh. Gdy w 2013 roku stało się tak po raz pierwszy, wystarczyła słowna interwencja ówczesnego wiceministra gospodarki Jerzego Pietrewicza, który poinformował o pracach nad wzrostem obowiązku umarzania zielonych certyfikatów (co podniosłoby popyt) i ich interwencyjnym skupem na giełdzie (co ograniczyłoby podaż). Odbicie cen wspierały także przeciągające się spory z Urzędem Regulacji Energetyki ws. wydawania certyfikatów za energię pochodzącą ze współspalania biomasy (wytwórcy mieli problemy z wykazaniem zużycia i pochodzenia biomasy), co także ograniczało podaż.

Tym razem inwestorzy nie otrzymali jednak żadnego wsparcia. Ceny certyfikatów 12 maja przebiły barierę 100 zł/MWh i w ciągu kolejnych czterech sesji potaniały do 73,33 zł/MWh. We wtorek, 31 maja, świadectwa pochodzenia można było kupić na Towarowej Giełdzie Energii nawet po 68 zł/MWh. Od początku 2012 roku przecena certyfikatów wyniosła już 74%.

Powodem są ogromne zapasy zielonych certyfikatów u producentów energii. Ostatni gwałtowny spadek notowań może być efektem wyprzedaży tych zapasów np. przez inwestorów wycofujących się z Polski, czy szukających poprawy płynności. Łączny wolumen wystawionych, a jeszcze nie umorzonych świadectw pochodzenia to już niemal 26 TWh, podczas gdy tegoroczne zapotrzebowanie (pokrywające obowiązek 15% udziału zielonej energii) wyniesie ok. 19 TWh. Innymi słowy przez półtora roku w Polsce moglibyśmy nie wytworzyć fizycznie ani jednej kilowatogodziny „zielonej” energii, a liczba certyfikatów dostępnych na rynku i tak by wystarczyła, aby sprzedawcy energii wywiązali się z obowiązku 15% udziału zielonej energii w sprzedaży do klientów.

Wakacje na giełdzie

Problem w tym, że większość instalacji musi wytwarzać energię, otrzymując i sprzedając certyfikaty, aby spłacać zaciągnięte kredyty inwestycyjne. Ponadto Polska nie wywiąże się ze swojego celu udziału energii ze źródeł odnawialnych w 2020 rok w oparciu o certyfikaty, ale realną produkcję zielonej energii.

fot. / / Wysokienapiecie.pl

Niepewny popyt na „rynku” certyfikatów

Niepewność rynku podsyca dodatkowo, uchwalona rok temu, ustawa o odnawialnych źródłach energii. Przepisy określają bowiem popyt na zielone certyfikaty tylko do końca tego roku (sprzedawcy energii muszą kupić i umorzyć certyfikaty pokrywające 15% energii sprzedanej klientom). O obowiązku umarzania świadectw pochodzenia energii z OZE w 2017 roku i kolejnych latach zdecyduje dopiero rozporządzenie. Ministerstwo Energii nie miało jednak do tej pory czasu się nim zająć, a to od tego obowiązku zależeć będą ceny certyfikatów.

Portal WysokieNapiecie.pl ustalił nieoficjalnie, że urzędnicy Ministerstwa Energii będą chcieli, aby obowiązek umarzania świadectw pochodzenia rósł w kolejnych latach tak, aby podtrzymać ich ceny. Nie ma jednak jeszcze politycznej decyzji w tej sprawie. Pytany o to przez dziennikarzy portalu minister Krzysztof Tchórzewski mówił jedynie, że nie chce aby koszty systemu za bardzo obciążały odbiorców, a inwestorzy, którzy mają problem z obsługą zadłużenia inwestycji, powinni przejść do nowego systemu wsparcia, opartego na stałej cenie sprzedaży wywalczonej w aukcji.

Problem w tym, że w sytuacji utrzymywania się tak niskich cen certyfikatów, straty zacznie przynosić większość z instalacji OZE wybudowanych w ciągu ostatniej dekady. Jest mało prawdopodobne, że rząd będzie chciał zakontraktować na aukcjach tak duże wolumeny energii z istniejących już obiektów. W dodatku w tym roku ministerstwo planuje przeprowadzenie najwyżej jednej lub dwóch pilotażowych aukcji i to na nowe moce.

Kto jest w najgorszej sytuacji?

W transakcjach giełdowych sprzedawanych jest ok. 30% zielonych certyfikatów. W ten sposób zbywa je m.in. część dużych producentów energii z węgla zmieszanego z biomasą. Oni tracą największe pieniądze. W tym roku na TGE sprzedano certyfikaty potwierdzające wyprodukowanie 3 TWh zielonej energii, o łącznej wartości 330 mln zł. Jeszcze dwa lata temu za tę samą ilość zielonej energii producenci otrzymaliby wsparcie w wysokości 560 mln zł.

W najgorszej sytuacji są jednak drobni inwestorzy, np. właściciele małych elektrowni wodnych, pojedynczych turbin wiatrowych czy biogazowni. Jeżeli spłacają kredyty dzięki sprzedaży certyfikatów na giełdzie, to mają niewielkie szanse na obsługę zadłużenia.

Teoretycznie bezpieczniej powinni się czuć ci inwestorzy, którzy na samym początku podpisali z lokalnym koncernem energetycznym wieloletnią umowę na łączną sprzedaż energii i zielonych certyfikatów. Takie umowy były zawierane z dyskontem, a więc z korzyścią dla grup energetycznych. Dawały jednak inwestorom stabilność, a bankom zabezpieczenie kredytu. Jednak gdy ceny certyfikatów zaczęły spadać, spółka należąca do katowickiego Tauronu wypowiedziała umowy swoim kontrahentom.

Do dzisiaj nie zakończył się spór w tej sprawie. Inne koncerny energetyczne zachowały się bardziej fair, ale renegocjowały umowy. W efekcie właściciele „zielonych” elektrowni otrzymują coraz niższe wsparcie, co widać także w indeksie umów dwustronnych, prowadzonym przez TGE. On także spada już od początku 2014 roku. Podczas gdy trzy lata temu wynosił niemal 220 zł/MWh, to w tym roku spadł już do 155 zł/MWh.

Źródło:
Tematy

Komentarze (13)

dodaj komentarz
~masakra
Zlikwidowac zielone certyfikaty dla wspolspalania! Przeciez to absurd i kuriozum by dodanie trocin i skorup po kokosach mialoby oznaczac ekoenergię! Celem jest wspieranie ziolnej energii, a nie wielkiego przekrętu!
~Dżejms
Nie wiem czy wiecie że to "siano" importują z drugiego końca świata. Pewnie bez emisji CO2 się ten transport odbywa - samo lezie - nie?
To jest patologia.
I będę uparcie przypominał co mówią naukowcy - 3 mln lat temu nie było WCALE czap lodowych na biegunach. Tak że dawajmy się robić w wała nadal.
~Bezstronny
Cały czas mnie zastanawia to oskarzanie o dotowanie do OZE. Tak jakby w Polsce do Energii nie trzeba było dopłacać. Do każdej tony węgla dopłaca każdy Kowalski i do tego zwiększy sie danina na odnowienie elektrowni z 3 na 8zl. A juz całkowite kuriozum to spalanie hałd trocin z węglem i wówczas jesteśmy Ekologiczni (po to tniemy Puszcze Cały czas mnie zastanawia to oskarzanie o dotowanie do OZE. Tak jakby w Polsce do Energii nie trzeba było dopłacać. Do każdej tony węgla dopłaca każdy Kowalski i do tego zwiększy sie danina na odnowienie elektrowni z 3 na 8zl. A juz całkowite kuriozum to spalanie hałd trocin z węglem i wówczas jesteśmy Ekologiczni (po to tniemy Puszcze żeby było co współspalane!!!) Jakaś hipokryzja i kłamstwa na kazdym kroku. Obudźcie sie ludzie jak można tak zakłamywać rzeczywistość.
~vvv
tak to jest jak się robi interesy z państwem ...
~hgg
Uuuuu ile tu lobbystow od najdroższej na świecie technologii. Sorry nie uda się wcisnąć już koralików. ...tubylcom. Z jakiej cholernej racji mam dotowac czyjś pomysł na energię elektryczną? Jest dobry?ok. Niech działa. Niemcy już rzygają kosztami zielonosci. Z jakiej paki w miejscu gdzie napęd turbiny parowej drzemie pod ziemią instalować Uuuuu ile tu lobbystow od najdroższej na świecie technologii. Sorry nie uda się wcisnąć już koralików. ...tubylcom. Z jakiej cholernej racji mam dotowac czyjś pomysł na energię elektryczną? Jest dobry?ok. Niech działa. Niemcy już rzygają kosztami zielonosci. Z jakiej paki w miejscu gdzie napęd turbiny parowej drzemie pod ziemią instalować wiatraki czy panele słoneczne? ?? I jeszcse do nich dopłacać w cenach prądu? ?????
~MacGawer
Mam pytanie - czy rozumiesz o czym piszą w artykule? Zapewnie nie i stad powielanie bzdur o "dopłacaniu do wiatraków". UE narzuciła nam obowiązek 15% energii z OZE do 2020r, jak będzie mniej tzreba będzie dokupić (pewnie od Niemca) lub zapłacić karę. System zielonych certyfikatów polega na tym, że każdy kto wytwarza z OZE Mam pytanie - czy rozumiesz o czym piszą w artykule? Zapewnie nie i stad powielanie bzdur o "dopłacaniu do wiatraków". UE narzuciła nam obowiązek 15% energii z OZE do 2020r, jak będzie mniej tzreba będzie dokupić (pewnie od Niemca) lub zapłacić karę. System zielonych certyfikatów polega na tym, że każdy kto wytwarza z OZE dostaje 1 szt za MWh. Każdy, czyli wiatrak, el. wodna, sloneczna i elektrownia stosujaca WSPÓLSPALANIE. Tak, duże firmy energetyczne koszą kasę za zielone certyfikaty jak świeżą trawę, wszystkie czyli ENERGA, ENEA, PGE i Tauron! Sprzedawca prądu musi kupić 15% certyfikatów lub zaplacic karę zwaną "opłatą zastępczą".

Podsumowując - jeżeli nie wyprowadzisz nas z UE to bez wiatraków za kilka lat prad będzie DROŻSZY. Za to odpowiadają wszystkie rządy po 2004r ktore tworzyły system OZE w taki sposob by zarabiali "krewni i znajomi królika" z wielkich firm. I nie ma zmiłuj, szanse na osiągnięcie 15% w CAŁEJ energii (prad, ciepło i paliwa) do 2020r są nikłe, a to i tak obniżony poziom bo reszta UE musi mieć 20%! Wiatrak sprzedający MWh za 250 zł się nie podoba? Nie ma sprawy, za 4 lata kupimy "zielone" MWh od Niemca za 100 euro, lub zabulimy 150 kary!
~jurek35
Przecież trzeba utrzymywać rzesze górników i truć naród a przy partyjnych rządach nieudaczników to się udaje.
~gosc
A na forsal.pl artykul,ze w GB zabraknie pradu zima, bo sie na oze przestawili,a tu la nina idzie.
ha ha ha
~niepelnosprawny_org
jak spadna ceny ogniw
i ewentualnie bedą w jak w nowych smartfonach - wydajne, przezroczyste, inteligentne - tanie - da się
~SG
Półtora roku, a nie "półtorej roku" szanowny autorze.

Powiązane: Energetyka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki