Władze stolicy Rosji starały się w sobotę przygotować Moskwę na atak bojowników Grupy Wagnera. Aby utrudnić przemieszczanie się buntowników w kierunku stolicy blokowane i rozkopywane były drogi, a mieszkańcy starali się wyjechać z kraju. Ceny biletów lotniczych, jeśli były dostępne, wzrosły 2,5-krotnie osiągając poziom z początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę - podał portal Belsat.


Samolot Putina opuścił stolicę.
Władze gorączkowo starały się zablokować drogi do Moskwy lub przygotować się tak, by mogło to nastąpić w ciągu kilku minut. Prowizoryczne blokady tworzono z ciężarówek lub po prostu kopano rów w drodze, by móc zatrzymać kolumnę zbuntowanych najemników.
Przeczytaj także
Belsat podaje, że im bliżej do stolicy, tym więcej tras jest nieprzejezdnych i z tego powodu w wielu miejscach tworzą się wielokilometrowe korki.
Jedna z pasażerek autobusu, który utknął w korku powiedziała: "Nikt nas nie słyszy. Stoimy w słońcu jak stado owiec. Po tym, jak zadzwoniłem do biura gubernatora obwodu woroneskiego, zaoferowano nam wodę".

In the #Lipetsk region, they are destroying part of the road to stop mercenaries moving toward #Moscow. pic.twitter.com/DjOgUcHRH9
— NEXTA (@nexta_tv) June 24, 2023
Belsat zaznacza, że w związku z rewoltą wagnerowców władzę kontrolują auta oraz mogą ograniczać ruch pieszych, a w stolicy zamykane są parki, centra handlowe i galerie sztuki. Poniedziałek ma być dniem wolnym od pracy.
Władze ostrzegają również, że mogą się pojawić problemy z dostępem do internetu.
Ludność stolicy stara się opuścić Rosję, a ceny biletów lotniczych do Tbilisi, Astany i innych państw byłego ZSRR wzrosły 2-2,5 krotnie. Jednocześnie "Spiegel" informował w sobotę, że bilety na wyloty z Moskwy są wyprzedane.
✈️ Koszt bezpośredniego lotu do Antalyi z Moskwy wzrósł z 20 000 do 68 000 rubli w ciągu ostatnich dwóch godzin. Nie ma bezpośrednich lotów do Stambułu.
— Paweł Jeżowski (@PawelJezowski) June 24, 2023
Najbliższy bezpośredni lot do Erewania kosztuje 200 tysięcy rubli zamiast zwykłych 10 tysięcy.
3 tys. czeczeńskich żołnierzy rozmieszczono w sobotę rano na ulicach Moskwy - poinformowała wieczorem na kanale Telegram czeczeńska stacja "Grozny"
Czeczeńskie elitarne oddziały miały bronić stolicy Rosji przed nadciągającymi najemnikami z Grupy Wagnera - przekazała agencja Reutera. "Bojownicy zajęli pozycje wczesnym rankiem, gotowi do wykonania każdego rozkazu głównodowodzącego rosyjskich sił zbrojnych Władimira Putina" - oświadczyła stacja.
W Moskwie w sobotę wieczorem wciąż widać wielu uzbrojonych funkcjonariuszy służb siłowych, a przy obiektach Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) wzmożony ruch aut - informuje rosyjska redakcja BBC po ogłoszeniu przez Grupę Wagnera, że najemnicy rezygnują z marszu na stolicę.
W centrum Moskwy nie ma dużo ludzi; wielu mieszkańców wyjechało na dacze za miasto. Widać za to licznych uzbrojonych funkcjonariuszy służb siłowych: policji, gwardii narodowej (Rosgwardii) i Federalnej Służby Ochrony. Uzbrojeni są także funkcjonariusze pod gmachem Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, którego służby to głównie straż pożarna.
W rejonie ulicy Iljinka, gdzie mieszczą się instytucje rządowe, w zamkniętych dla zwykłych przechodniów zaułkach widać ludzi z bronią albo w strojach maskujących, przechodzących przez punkty kontrolne. Dość spory ruch jest przy wartowniach FSB - to wyraźnie dzień pracy. Przez centrum przejeżdżają rozmaite czarne samochody osobowe i mikrobusy z sygnałami świetlnymi - relacjonuje BBC.
Władze Moskwy pozostawią najbliższy poniedziałek dniem wolnym od pracy, o czym zadecydowały wcześniej w sobotę, gdy kolumny najemników zmierzały w kierunku Moskwy. Właściciel Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn ogłosił, że oddziały, które dotarły na odległość 200 km od Moskwy wracają do obozów polowych. (PAP)
awl/ ap/
mma/ ap/
































































