

W czwartek z samego rana w całej Szkocji otwarte zostaną w lokale wyborcze, w których Szkoci zdecydują, czy ich kraj po ponad 300 latach ma się stać niepodległym państwem czy powinien pozostać w Zjednoczonym Królestwie.

Lokale wyborcze w każdym z 32 okręgów wyborczych otworzą podwoje przed prawie 4,4 milionami uprawnionych do głosowania Szkotów w wieku od 16 lat o godzinie 7 czasu lokalnego (8 czasu polskiego). Do udziału w referendum zarejestrowało się 97 proc. mieszkańców Szkocji, co stanowi historyczny precedens; oczekuje się bardzo wysokiej frekwencji - do 93 proc.
W historycznym plebiscycie zagłosują także Polacy mieszkający w Szkocji, którzy podobnie jak sami Szkoci są bardzo podzieleni w kwestii niepodległościowych aspiracji kraju. Według szacunków w Szkocji mieszka obecnie nawet około 60 tys. Polaków. Z tych samych danych wynika, że ponad połowa z nich - ok. 33 tys. - zarejestrowała się w komisji wyborczej (Electoral Commission) i będzie mogła głosować w referendum.

W czwartek referendum niepodległościowe, wynik w piątek rano
W czwartek, 18 września mieszkańcy Szkocji zdecydują w referendum, czy ma ona stać się niepodległym państwem, czy też pozostać w Zjednoczonym Królestwie. Wynik referendum zostanie ogłoszony prawdopodobnie w piątek, 19 września, wczesnym rankiem.
- Lokale wyborcze będą czynne w godzinach 7-22 czasu lokalnego (8-23 czasu polskiego).
- Stacje telewizyjne i ośrodki badania opinii publicznej zapowiedziały, że nie będzie sondaży exit poll.
- Do udziału w referendum zarejestrowało się 97 proc. z prawie 4,4 miliona uprawnionych do głosowania w wieku od 16 lat. Oczekuje się bardzo wysokiej frekwencji - do 93 proc.
- Głosy oddane w każdym z 32 okręgów wyborczych będą liczone natychmiast po zamknięciu lokali wyborczych i przekazywane do sprawdzenia w Edynburgu.
- Głosy z odległych wysp będą transportowane do stolicy statkami i śmigłowcami.
- Rezultat referendum w poszczególnych okręgach wyborczych będzie podawany do wiadomości zaraz po przeliczeniu oddanych tam głosów. Oczekuje się, że wynik szkockiego referendum zostanie ogłoszony w piątek wczesnym rankiem.
Wynik referendum dopiero jutro
Wynik plebiscytu, który zakończy się o godz. 22 (23 czasu polskiego), zostanie ogłoszony prawdopodobnie wczesnym rankiem w piątek, 19 września. Oddane głosy będą liczone natychmiast po zamknięciu lokali wyborczych i przekazywane do sprawdzenia w Edynburgu. Z kolei głosy z odległych wysp będą transportowane do stolicy statkami i śmigłowcami. Stacje telewizyjne i ośrodki badania opinii publicznej zapowiedziały, że nie będzie sondaży exit poll.
Na kilkadziesiąt minut przed historycznym referendum w Szkocji ciągle nie wiadomo, czy Wielka Brytania przetrwa w obecnym kształcie. Ostatnie sondaże sugerują wynik bliski remisu.
Szkocja i Katalonia mogą tylko stracić
Ewentualna secesja Szkocji byłaby dla Zjednoczonego Królestwa historycznym ciosem, porównywalnym jedynie z oderwaniem się Irlandii w 1922 roku. Jeżeli Szkoci w czwartkowym referendum zagłosują za niepodległością, to ich kraj faktycznie uzyska ją dopiero 24 marca 2016 roku, bowiem przez blisko półtora roku trwać będą prace konwentu konstytucyjnego. Będzie on musiał zdecydować m.in. o kształcie systemu prawnego niepodległej Szkocji i jej walucie oraz skutecznie przeprowadzić secesyjne negocjacje z Londynem, dotyczące choćby wysokości brytyjskiego długu, jaki rząd w Edynburgu musiałby przejąć na siebie.
Ostatni dzień kampanii referendalnej w Szkocji przebiegał pod znakiem wieców i spotkań, podczas których liderzy zarówno zwolenników secesji, jak i jej przeciwników zabiegali o głosy szkockiego elektoratu. Bardziej widoczni na ulicach i placach największych szkockich miast byli popierający niepodległość kraju aktywiści Yes Scotland, którzy - jak poinformowali PAP - rozesłali w ostatnim tygodniu przed referendum ok. 2,5 mln ulotek.
Z kolei zwolennicy Better Together (Razem Lepiej) w porozumieniu z rządem Davida Camerona w ostatnich dniach kusili Szkotów obietnicami m.in. zwiększenia roli szkockiego parlamentu, w tym możliwością decydowania o wielkości udziału Szkocji w całości środków wydawanych na państwową służbę zdrowia.
W dniu poprzedzającym referendum były premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown na wiecu kampanii Better Together ponownie ostrzegł Szkotów przed ogromnym ryzykiem, jakie niesie ze sobą niepodległość. Jak mówił, przed Zjednoczonym Królestwem otwiera się ekonomiczna przepaść, z której przez lata może nie udać jej się wydostać. Były premier pytał zwolenników secesji, jak zamierzają zaradzić utracie miliona miejsc pracy związanych z handlem z Wielką Brytanią, co będzie dalej z przemysłem stoczniowym, sektorem finansowym, spłatą zadłużenia, emeryturami, stopami procentowymi.
Na te wszystkie problemy Szkocka Partia Narodowa (SNP) nie ma odpowiedzi - argumentował Brown.
Z kolei lider SNP Alex Salmond na konwencji w Perth w ostatnim przemówieniu przed referendum przekonywał, że Szkocja jest przygotowana na wzięcie pełnej odpowiedzialności za swoją przyszłość.
Szkocka przyszłość musi pozostać w szkockich rękach. Jesteśmy to winni naszym przodkom, rodzicom i dzieciom. Nie możemy tej historycznej szansy zmarnować apelował. Na zakończenie podziękował swoim zwolennikom za - jak to ujął najbardziej demokratyczną kampanię w historii Szkocji.
Sondaże dają przewagę przeciwnikom niepodległości
Cztery, a nawet sześć punktów procentowych przewagi dają przeciwnikom niepodległości Szkocji dwa sondaże opublikowane w środę późnym wieczorem, na kilka godzin przed referendum w sprawie ewentualnego wyjścia tego kraju ze Zjednoczonego Królestwa.
Wśród osób, które już wiedzą, jak zagłosują, 53 proc. opowiada się za pozostaniem Szkocji w Zjednoczonym Królestwie, a 47 proc. jest temu przeciwnych - wynika z badania ośrodka sondażowego Survation. 9 proc. wszystkich pytanych wciąż się waha.
Z kolei według sondażu pracowni YouGov przeciwników szkockiej secesji wśród osób zdecydowanych jest 52 proc., a zwolenników - 48 proc. Odsetek niezdecydowanych wyniósł 6 proc. W badaniu za niepodległością na ogół częściej opowiadali się mężczyźni, a kobiety chciały, by Szkocja zachowała polityczny status quo.
Sondaż ten przeprowadzono z udziałem 3 237 osób uprawnionych do głosowania w dniach 15-17 września.
To kolejne już badania opinii publicznej opublikowane w ostatnim dniu przed czwartkowym referendum. Pozostałe również wskazywały na niewielką przewagę zwolenników utrzymania politycznej unii między Szkocją i resztą Królestwa.
agy/ akl/





























































