REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Sześć piekieł współczesnego człowieka

2018-03-31 06:00
publikacja
2018-03-31 06:00

Niech Wielka Sobota będzie dniem prawdy i trudnej konfrontacji. Niedziela nowym początkiem…

Ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał — czytamy w apostolskim wyznaniu wiary. 

fot. / / YAY Foto

Sobota między pamiątką ukrzyżowania a świętem zmartwychwstania jest często przez chrześcijan pomijana. Kończymy domowe porządki, robimy zakupy przed świętami, przygotowujemy smakołyki na wielkanocny stół. Może jest tak dlatego, że sobota jest dniem tajemnicy. Niewiele o niej wiemy. Wielki Czwartek — dzień, w którym Jezus zorganizował ucztę dla swoich uczniów. To tam powiedział, że chleb i wino to ciało i krew. Wielki Piątek — pamiątka ukrzyżowania, czyli kulminacyjny moment tej misji, decydująca chwila. Wielkanoc — święto Zmartwychwstania Pańskiego, czas radości, szczęścia, nowy początek. Gdzieś po drodze gubimy Wielką Sobotę. Czy słusznie?

Wielka Sobota to nie tylko dzień tajemnicy, ale także czas wędrówki piekielnymi ścieżkami. Przeszedł tę drogę Jezus, może powinniśmy także my? Jeśli potraktujemy wielkopiątkowo-wielkanocny czas jako moment zatrzymania i włączenia uwagi, to staniemy przed szansą uświadomienia sobie małych „piekieł” naszego życia. Każdy ma swoje piekiełka. Poniżej kilka przykładowych, przez które przechodzi każdy współczesny człowiek — wierzący czy niewierzący.

Piekło 1 — kult samego siebie. Wystarczy zajrzeć do popularnych portali społecznościowych, żeby zobaczyć, że to piekło ma się w naszym świecie wyjątkowo dobrze. Profile karierowe biją tu piekielne rekordy. Wymuskane zdjęcia, nieustanna autopromocja, tworzenie świata ułudy, idealnych postaci, samych ekspertów i autorytetów.

Piekło 2 — kult kariery. W ten rodzaj piekła wpada się niezauważalnie, czasem jest to proces wieloletni. Człowiek ma cele, zamierzenia, przygotowaną

ścieżkę kariery, siatkę kontaktów. Pracuje dwie, trzy lub cztery godziny dłużej. Traci zdrowie, relacje rodzinne, pasje. Brzmi jak banał, a jednak wpadamy w ten banał nieustannie.

Piekło 3 — kult sukcesu i rozwoju. Życie to droga do sukcesu. 10 sposobów na życiowy sukces. Twoja podróż na szczyt. To mogłyby być tytuły poradników dla ludzi chcących osiągnąć w życiu coś, co mieści się w pojęciu „sukces”. Takich książek nie brakuje na półkach, piewców sukcesu pełno też na różnych szkoleniach i konferencjach. Przekonują, że życie to ciągły rozwój, a nadrzędnym celem jest odniesienie sukcesu. To takie trochę plastikowe, mocno przypudrowane piekło, ze swoim sztucznym optymizmem i amerykańskim uśmiechem.

Piekło 4 — kult pieniędzy. To piekło ponadczasowe, bo przecież pamiętamy te srebrniki Judasza. Chcemy więcej i więcej. Czasem to już zarabianie dla samego zarabiania. Dzięki pieniądzom czujemy się ważni, mocni, niezależni, a być może nawet niezniszczalni i wieczni.

Piekło 5 — kult bezwzględności. Chcesz przetrwać? Musisz mieć grubą skórę i iść po trupach — mówią tu i tam. Podobno człowiek sukcesu musi być bezwzględny dla kontrahentów, a przede wszystkim dla współpracowników. Przecież gdy na górę prowadzi tylko jedna drabina, trzeba nauczyć się posługiwania łokciami i bez skrupułów zrzucać innych. To męczące i smutne.

Piekło 6 — kult hipokryzji. Podobnie jak piekło pieniędzy, także tutaj nic nowego pod słońcem. Znasz to piekło doskonale. Najpierw uśmiechy, poklepywanie po plecach, później w te same plecy wbity nóż. Nie wiadomo już, komu zaufać, z kim pić kawę, za kogo warto „umierać”, a kto jest mistrzem biurowej hipokryzji. To piekło pełne krętych ścieżek.

 Łukasz Ostruszka, duchowny ewangelicki

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Grube wypłaty w firmach pożyczkowych. Właściciele wzbogacili się o setki milionów
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (12)

dodaj komentarz
donsurfer
Kiedyś mój profesore na etyce biznesu powiedział: jeżeli chcecie robić karierę, to nigdy nie będziecie mieć udanego życia rodzinnego. I odwrotnie. Nigdy tego nie pogodzimy. To dwa bieguny.

Teraz się zastanawiam czy będąc dobrym chrześcijaninem można mieć sukcesy w biznesie. I odwrotnie. Mając sukcesy w biznesie czy można
Kiedyś mój profesore na etyce biznesu powiedział: jeżeli chcecie robić karierę, to nigdy nie będziecie mieć udanego życia rodzinnego. I odwrotnie. Nigdy tego nie pogodzimy. To dwa bieguny.

Teraz się zastanawiam czy będąc dobrym chrześcijaninem można mieć sukcesy w biznesie. I odwrotnie. Mając sukcesy w biznesie czy można być dobrym chrześcijaninem ?
xiven
lepiej zająć się rozwojem osobistym niż rozwojem duchowym, bo rozwój duchowy czyni biedniejszym ciebie a księdza bogatszym

modlitwa wyrządza potężne szkody w mentalności człowieka, wpaja się mu że trzeba sterczeć jak kołek i błagać żeby bóg dał, jak coś spadło to bóg dał, jak bóg nie dał to niech Pan da! wierzący zamienia
lepiej zająć się rozwojem osobistym niż rozwojem duchowym, bo rozwój duchowy czyni biedniejszym ciebie a księdza bogatszym

modlitwa wyrządza potężne szkody w mentalności człowieka, wpaja się mu że trzeba sterczeć jak kołek i błagać żeby bóg dał, jak coś spadło to bóg dał, jak bóg nie dał to niech Pan da! wierzący zamienia się w barana/konia który siłę i moc ma ale traci świadomość jej posiadania i popada w niewolę słabszego od siebie
antybolszewik
No tak - Praca, korporacja, rozwój, portale społecznościowe to piekło, itd, itp
Lekkim piórem wypisuje to osoba, która nie musi pracować, nie płaci podatków, żyje na koszt innych, nie ma na utrzymaniu rodziny.
Wolę już żyć w piekle niż w z autorem tego tekstu w szóstym kręgu hipokryzji
tomitomi
dobre ,..... ale ,co na to PIEKŁO NUMER 7 ???...jude ?
ajwaj
Czemu jUDE ?
Po prosu wyznanie jakich wiele :)

Nr. 7 autor nie wspomial, (dla nie-wtajemniczonych > nawalanka z powodu religii, narodowosci, itp.itp. to ostni rzut na tasme deep state- devil state) :)


endrjoo
Wiadomo, cierpienie uszlachetnia i lepiej żyć w nędzy i liczyć na wieczne szczęście "Tam". Tylko jakoś dziwnym trafem trzeci świat usilnie chce się dostać do pierwszego, a nie na odwrót. Nie mówiąc o obrzydliwym bogactwie kościołów.

Mam nadzieję, że Bankier daruje sobie więcej tej religijnej propagandy, bo aż mnie
Wiadomo, cierpienie uszlachetnia i lepiej żyć w nędzy i liczyć na wieczne szczęście "Tam". Tylko jakoś dziwnym trafem trzeci świat usilnie chce się dostać do pierwszego, a nie na odwrót. Nie mówiąc o obrzydliwym bogactwie kościołów.

Mam nadzieję, że Bankier daruje sobie więcej tej religijnej propagandy, bo aż mnie mdli od obłudy wylewającej się z tego "artykułu".
ajwaj
Ospowie ci wilk :) Pana Kraszewskieo :)

Lepszy w wolności kęsek ladajaki,
Niźli w niewoli przysmaki.“
Rzekł i drapnąwszy co miał skoku w łapie,
Aż dotąd drapie!

https://pl.wikisource.org/wiki/Pies_i_wilk_(1893)

ajwaj
Sampatycznie :)
Niby truizmy, ale niepraktykowane (jak w wiekszosci wierzacy- ale niepraktykujacy, uczciwy, ale niepraktykujacy, OK - ale niepraktykujacy itd. itp.)

Dobrze by bylo, zeby cos dotarlo do kompradorów tych czy innych, tej czy innej sekty, lozy, hegemona itp. Czas nadszedl -> zmiany ida blyskawicznie...

W
Sampatycznie :)
Niby truizmy, ale niepraktykowane (jak w wiekszosci wierzacy- ale niepraktykujacy, uczciwy, ale niepraktykujacy, OK - ale niepraktykujacy itd. itp.)

Dobrze by bylo, zeby cos dotarlo do kompradorów tych czy innych, tej czy innej sekty, lozy, hegemona itp. Czas nadszedl -> zmiany ida blyskawicznie...

W ostatecznym efekcie jest dla wielu jeszcze istotne czy wyolbrzymiajac => beda rozstrzelani za obrone ojczyzny, rodziny, wartosci, przyszlosci
__czy powieszeni w b. mocno zanieczyszczajacej sie odziezy dolnej, za zdrade narodu i w/w itd. za 69 srebrników


truenemezis
Brawo Bankierze za artykuł. Tu zupełnie coś nowego, na bakier że status quo, ze stereotypowym postrzeganiem tego portalu!
arfeneusz
fajnie, że duchowni zajęli się ekonomią. Czytałem "Wojnę o pracę", zbieram się do książki Jacka Stryczka. Z ciekawości oczywiście.
Gdyby ten artykuł napisał dziennikarz bankiera, zapewne bym zarzucił pół żartem, pół serio, że sam grzeszy. Artykuł i piekiełka prawdziwe. Denerwują mnie pseudoautorytety, wyścig szczurów,
fajnie, że duchowni zajęli się ekonomią. Czytałem "Wojnę o pracę", zbieram się do książki Jacka Stryczka. Z ciekawości oczywiście.
Gdyby ten artykuł napisał dziennikarz bankiera, zapewne bym zarzucił pół żartem, pół serio, że sam grzeszy. Artykuł i piekiełka prawdziwe. Denerwują mnie pseudoautorytety, wyścig szczurów, nieumiejętność robienia pieniędzy, a właśnie walka o to co daje rynek pracy, jakby to był jedyny rynek, gdzie się robi pieniądz. (rynek pracy to rynek podstawowy do zarabiania, ale jeden z gorszych - tam jest mała kasa, tylko mały procent osób tam zarabia duże pieniądze). Lepiej pracę traktować jak sposób rozwoju, a zarabiać na rynkach innych (np na rynku kapitałowym). Spokojniej, mniej nerwowo, można się zrelaksować. Jednym się uda, innym nie, po co robić z tego problem :)

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki