Tydzień oczekiwania na zdecydowaną odpowiedź polityków na kryzys okazał się czasem zmarnowanym. Już czwartkowa sesja pokazała, jak bardzo atmosfera na rynkach jest napięta i jak niewiele wystarczy, aby doprowadzić do panicznych reakcji inwestorów.
EBC zapewnia huśtawkę nastrojów
Wczoraj Europejski Bank Centralny obniżył stopy procentowe. Chociaż cięcie wyniosło zaledwie ćwierć punktu procentowego, to i tak powinno zadowalać rynki. Następnie podczas konferencji prasowej prezes Mario Draghi zafundował inwestorom huśtawkę nastrojów.
Najpierw prezes EBC przekazał dobre wiadomości, gdyż powiedział między innymi, że frankfurcka instytucja przeprowadzi dwie długoterminowe operacje refinansowania o trzyletnim terminie, a także obniży stopę rezerw obowiązkowych oraz zmniejszy wymogi dotyczące zabezpieczeń operacji refinansowania. Pod wpływem tych informacji rynki zareagowały optymistycznie.
Natomiast z kolejnymi słowami Mario Draghi'ego przyszła panika. Po pierwsze, prezes EBC powiedział, że decyzja o obniżeniu stóp była niejednomyślna. Brak zgody wewnątrz EBC zmniejsza nadzieje na dodruk pieniądza, jeżeli zaszłaby taka potrzeba. Po drugie, Draghi przedstawił kiepskie prognozy dla strefy euro, oczekując wyhamowania wzrostu oraz wysokiej inflacji. Jednak największe znaczenie miały słowa o wzroście popytu na krótkoterminowe depozyty w sektorze bankowym, co ostatnio miało miejsce przed upadkiem Lehman Brothers.
Wypowiedź Mario Draghi'ego wraz z ostatnimi wydarzeniami, czyli nieudaną próbę sterylizacji zakupów obligacji przez EBC oraz koniecznością dostarczenia dolarowej płynności przez Fed, potwierdziły ciężkie położenie sektora bankowego. Mieszanka niepokojących wiadomości wywołała silną wyprzedaż na giełdach i ostrą przecenę euro.
Szczyt ostatniej szansy bez przełomu
Wśród państw Unii Europejskiej zabrakło jedności, aby przeforsować pomysł zwiększenia dyscypliny fiskalnej i wprowadzić odpowiednie zapisy do unijnych traktatów. Przeciwko takiej propozycji opowiedziała się Wielka Brytania.
Alternatywnym rozwiązaniem będzie umowa międzynarodowa zawarta między państwami strefy euro oraz sześcioma krajami Unii Europejskiej, wśród których jest także Polska. Najważniejszym ustaleniem dotyczącym zabezpieczania przed kryzysami jest wprowadzenie automatycznych sankcji po przekroczeniu trzyprocentowego deficytu. W dodatku projekty budżetowe państw członkowskich będą opiniowane przez Komisję Europejską.
Sankcje za brak dyscypliny fiskalnej należy ocenić za krok w dobrym kierunku. Jednak akceptowanie bądź odrzucanie projektów budżetowych przez Komisję Europejską trudno ocenić podobnie. Europejscy urzędnicy nie mają dostatecznej wiedzy i informacji o sytuacji w poszczególnych krajach, aby rzetelnie pełnić taką funkcję.
Odpowiedzią na bieżące potrzeby pożyczkowe europejskich krajów będzie przekazanie 200 mld euro do Międzynarodowego Funduszu Walutowego od EBC i UE. Wcześniej spekulowano o podobnym rozwiązaniu. Dzięki temu EBC uniknie konieczności bezpośredniego dodruku pieniądza. Jednocześnie upadł pomysł wcześniejszego uruchomienia Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego, a także przekształcenia Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej w bank.
W tym kontekście należy zaznaczyć, że przedstawione wczoraj przez EBC narzędzia walki z kryzysem praktycznie prowadzą do wzrostu podaży pieniądza, potęgując problem inflacji w strefie euro oraz dodatkowo prowadząc do pogłębienia destabilizacji gospodarki. Tym samym, mimo że EBC nie drukuje oficjalnie euro, to jego działania mają podobne skutki.
Rynek rozczarowany
Ostre spadki na giełdach w Stanach Zjednoczonych oraz w krajach azjatyckich zapowiadają nieudaną sesję w Europie. Tanieje także euro oraz spadają notowania kontraktów terminowych na europejski i amerykańskie indeksy. Na tej podstawie można oczekiwać nieudanego początku sesji na europejskich giełdach.
Sytuacja jest na tyle nieprzewidywalna, że trudno powiedzieć, jaki będzie finał sesji i jakie czynniki o nim zadecydują. Obecnie wszystko pozostaje w rękach unijnych polityków i do czasu przedstawienia wiążących porozumień po szczycie, należy uzbroić się w cierpliwość.
Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl




























































