Głównym celem organizacji ekologicznych jest całkowita, praktycznie natychmiastowa, redukcja CO2. W zamian proponują zastosowanie przyjaznych środowisku technologii produkcji i pozyskiwania energii, które niestety są bardzo drogie. Nie każdego stać na zakup tych technologii. Równocześnie nie każdy może sobie pozwolić na natychmiastowe zrezygnowanie z węgla.
Rybak i wędka
Nie można odmówić słuszności idom propagowanym przez organizacje ekologiczne. Te jednak, jak w opowieści o rybaku, któremu należy dać wędkę, proponują, by ten wyrzucił działające narzędzie, kupił nowe (droższe) i przy tym jeszcze nie sprawdził, czy jest ono "na gwarancji". Naturalnie w przypadku realizacji tych postulatów zarobią nieliczni producenci atestowanych wędek, recyklerzy wyrzuconych narzędzi i ekolodzy, którzy ów pomysł dostarczą. Innymi słowy „biznes się kręci”. Stąd nie powinien nikogo dziwić opór wielu państw, które na operacji pod kryptonimem „ochrona środowiska” stracą najwięcej i wcale nie jest powiedziane, że cokolwiek kiedyś zyskają.Polska ma prawo mieć wątpliwości. W końcu nasza gospodarka w większości oparta jest na węglu, który z najtańszego źródła pozyskiwania energii, za sprawą różnego typu konwencji stanie się niedługo tak drogim, że aż nieopłacalnym. Ogromnym zagrożeniem dla naszego kraju jest nie tylko podniesienie cen za energię, które dotkną gospodarstwa domowe, ale też te, które odczują przedsiębiorcy. Ich problemy oznaczają wzrost bezrobocia, spadek produkcji i konsumpcji. Słowem - kryzys. Gdy społeczeństwo straci pieniądze, zabraknie również środków na walkę z ociepleniem klimatu.
Osiągnięcia szczytu w Durbanie
Protokół z Kioto przedłużono na kolejne lata po 2012 roku, ale tym razem nakłada on obowiązkową redukcję gazów cieplarnianych tylko na państwa rozwinięte. Kanada zapowiedziała, że umowy nie przedłuży. Emocje były tak wielkie, że prócz przyznania Kanadyjczykom antynagrody, przedstawiciele Tuvalu ostro odpowiedzieli, że działanie Kanady bezpośrednio przyczyni się do zalania przez ocean ich maleńkiego kraju.Sygnatariusze Konwencji przyjęli plan dojścia do nowego międzynarodowego porozumienia. Zgodnie z nim do 2015 roku zostanie opracowany dokument zobowiązujący wszystkie państwa członków ONZ do ochrony klimatu. Ich wkład uzależniony będzie od wielkości emisji gazów cieplarnianych oraz dostępne możliwości redukcyjne.
Solidarnie rozsądni
Łatwo się domyślić, że dokument, który ma zadowolić wszystkich, nie spodoba się nikomu. UE, która jest liderem w organizowaniu szczytów, konferencji i tworzrniu różnego typu aktów prawnych, zgodnie z przyjętym pakietem klimatyczno-energetycznym zobowiązała się do redukcji emisji CO2 o 20% do 2020 roku. Założenia wydają się ambitne i Polsce trudno było je zaakceptować. Pozostaje mieć nadzieję, że dokument opracowany przez ONZ będzie mieścił się w granicach wyznaczonych przez Unię Europejską.
W tym kontekście należy docenić wypowiedź wiceminister gospodarki Grażyny Henclewskiej, która podkreśliła, że dbałość o środowisko dotyczy wszystkich ludzi, bez względu na to, na jakim kontynencie żyją, ale ważne są również aspekty ekonomiczne. Wszelkie ustalenia odnośnie do ochrony klimatu zawsze odwołują się idei solidarności pomiędzy państwami, pokoleniami czy grupami interesów. W tym wypadku chodzi o solidarność finansową i jako państwo szczególnie wrażliwe na tego typu hasła musimy uważać na to, by z nią zbytnio nie przesadzić.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
» Antynagroda ekologów dla Polski
» Jak się liczy wynagrodzenie na umowie o pracę?
» Przedłużanie wieku emerytalnego odpowiedzią UE na niż demograficzny





























































