REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Szanse Vivendi i Deutsche Telekom w batalii o Elektrim są równe

2001-05-29 11:40
publikacja
2001-05-29 11:40
Dodaj Bankier.pl w Google

Opcja jeszcze nie wybrana

BÓJ O ELEKTRIM

Zmiana na stanowisku prezesa Elektrimu nie oznacza zwycięstwa Vivendi, chociaż to przedstawiciele francuskiego koncernu już od kilku miesięcy domagali się dymisji Barbary Lundberg. Pytani przez PG analitycy twierdzą, że szanse Vivendi i Deutsche Telekom w batalii o Elektrim są równe, natomiast Waldemar Siwak, nowy prezes holdingu, gwarantuje udziałowcom, że do czasu wyboru jednej z dwóch opcji nic niespodziewanego w Elektrimie się nie wydarzy. Wczoraj rada nadzorcza holdingu zebrała się po raz kolejny, tym razem po to, by dyskutować o kłopotach finansowych spółki.

Jak Pan ocenia ponad dwuletni okres rządów Barbary Lundberg w Elektrimie?

ZBIGNIEW ŁAPIŃSKI, analityk Deutsche Bank

Barbara Lundberg została wybrana przez inwestorów finansowych po to, by uporządkować strukturę i strategię grupy. Była witana z entuzjazmem, zwłaszcza przez inwestorów zagranicznych, którzy przed dwoma laty stanowili większość akcjonariatu Elektrimu. Jeżeli chodzi o uporządkowanie grupy, Barbara Lundberg w zasadzie odniosła sukces: Elektrim nie jest już konglomeratem przypadkowych spółek, lecz strukturą o wyraźnie zarysowanym biznesie telekomunikacyjnym i energetycznym.

Natomiast porażką zakończyło się porządkowanie strategii długoterminowej spółki, o czym świadczy obecna bardzo trudna sytuacja Elektrimu. Charakterystyczne jest również sposób rozstanie się B. Lundberg ze spółką. Jak wiadomo, pani Prezes została odwołana przeze radę nadzorczą tuż przed złożeniem przez nią dymisji, co można odczytywać jako wyraz niezadowolenia z jej rządów.

Moim zdaniem Elektrim przecenił własne możliwości, gdyż deklarował inwestycje w dwóch, a nawet w pewnym momencie w trzech obszarach działalności: telekomunikacji, energetyce i w przemyśle kablowym. Wszystkie te obszary są bardzo kapitałochłonne. Oczywiście, łatwo jest oceniać działania prezes Elektrimu patrząc na nie z boku i po fakcie, ale sądzę, że zarządowi zabrakło długoterminowej wizji rozwoju holdingu, a co z tym się wiąże - realistycznej oceny źródeł finansowania. Patrząc z boku, miałem wrażenie, że pani Prezes działa jak osoba zarządzająca funduszem (kupowanie, sprzedawanie aktywów), a nie szef dużej spółki giełdowej.

FOTEL PREZESA NIE JEST W OBECNEJ SYTUACJI SPÓŁKI NAJBARDZIEJ ISTOTNY

Odwołanie Barbary Lundberg, prezes Elektrimu, nie przesądza jeszcze, czy górę w spółce biorą zwolennicy Deutsche Telekom czy Vivendi. Powołanie na jej miejsce Waldemara Siwaka to utrzymanie status quo, twierdzą analitycy.

W nocy z piątku na sobotę rada nadzorcza Elektrimu odwołała z funkcji prezesa Barbarę Lundberg. Zastąpił ją Waldemar Siwak, który był przewodniczącym rady. Funkcję prezesa Elektrimu ma pełnić czasowo; kiedy z niej zrezygnuje wróci na fotel przewodniczącego rady. Do tego czasu zastępował go będzie dotychczasowy wiceprzewodniczący Michel Picot - przedstawiciel Vivendi. Tym samym liczebność rady nadzorczej Elektrimu zmniejszyła się do ośmiu osób.

Rada nadzorcza powołała też specjalny zespół, który oceni oferty Deutsche Telekom i Vivendi. W jego skład weszli członkowie rady: Waldemar Siwak, Aleksander Kotłowski, Ludwik Klinkosz i Andrzej Horoszczak. Termin ważności oferty Deutsche Telekom został przedłużony do 8 czerwca.

Pytani przez PG analitycy nie przywiązują większej wagi do zdymisjonowania Barbary Lundberg. Fotel prezesa nie jest najistotniejszy, chyba że zasiadłby na nim Niemiec lub Francuz - powiedział PG Paweł Puchalski, analityk RCI Poland. Według niego, zmiana na stanowisku szefa firmy (Barbara Lundberg uchodziła za zwolenniczkę oferty Deutsche Telekom) nie umacnia pozycji Vivendi w negocjacjach z Elektrimem.

Podobnego zdania jest Radosław Solan, analityk BDM PKO BP. Gra o wybór konkretnej opcji toczy się nadal, nie wiadomo, kto zwycięży: Deutsche Telekom czy Vivendi - powiedział PG. Według niego, również fakt, że funkcję przewodniczącego rady nadzorczej pełni przedstawiciel Vivendi, w niczym nie zmienia faktu, że szanse obu stron - Niemieckiej i Francuskiej - rozkładają się równo. Oceną ofert zajmie się powołana przez radę komisja, a w niej nie ma przedstawiciela Vivendi - twierdzi R. Solan. Paweł Puchalski uważa, że powołanie na prezesa spółki kogoś poza Waldemarem Siwakiem mogłoby sugerować, że rada nadzorcza skłania się już ku konkretnym rozwiązaniom. Tymczasem w obecnej sytuacji nic nie jest jeszcze przesądzone; zostało utrzymany status quo - powiedział.

Na rynku pojawiły sie jednak opinie, że powierzenie funkcji przewodniczącego rady Michelowi Picot może oznaczać wykonanie przychylnego gestu w kierunku Vivendi, tak samo zresztą jak odwołanie Barbary Lundberg, czego od kilku miesięcy domagali się Francuzi. Wielu ekspertów wątpi jednak, by za ostatnimi decyzjami rady nadzorczej kryli się Francuzi. Według nich, to przede wszystkim rozczarowanie do polityki prowadzonej od ponad dwóch lat przez Barbarę Lundberg zadecydowało o jej dymisji. Jej odwołanie może wpłynąć pozytywnie na notowania spółki, gdyż miała złą prasę, niezależnie od tego czy słusznie czy nie - twierdzi Paweł Puchalski. Rynek postrzegał ją ostatnio negatywnie - dodaje Radosław Solan, który uważa, że obecny rozwój wypadków w Elektrimie zmierza w dobrym kierunku. Powstała komisja, która oceni oferty Deutsche Telekom i Vivendi, ku rozwiązaniu zmierza też konflikt w Mostostalu Warszawa - to są dobre informacje, dzięki którym Elektrim jest postrzegany lepiej - twierdzi. Uważa on, że ryzyko inwestycyjne w spółce maleje, w związku z tym spodziewa się wzrostu kursu akcji holdingu. Ostatnie rozwiązania w spółce zmierzają ku lepszemu - powiedział. Z kolei Paweł Puchalski, który uważa, że propozycje Deutsche Telekom są lepsze od Vivendi, spodziewa się, że Francuzi zmodyfikują swoją ofertę dla Elektrimu.

Wczoraj późnym popołudniem rada nadzorcza spółki zebrała się ponownie, by kontynuować obrady. Jak dowiedział sie PG, miały być one poświęcone ocenie kondycji finansowej Elektrimu, m.in. stworzeniu planu działań zabezpieczających spółkę przed ryzykiem wykupu obligacji zamiennych.

STANISŁAW KOCZOT

Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki