Ponad 9,3 tys. ludzi, w tym 3,8 tys. cywilów, zginęło w bombardowaniach rosyjskiego lotnictwa w Syrii, które rozpoczęły się dokładnie rok temu - podało w piątek Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie.
Z komunikatu organizacji wynika, że wśród ofiar rosyjskich nalotów było również ponad 2,7 tys. dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS) i ponad 2,8 tys. bojowników różnych syryjskich grup rebelianckich i islamistycznych, walczących z reżimem prezydenta Syrii Baszara el-Asada.
Jak zauważa AFP, mimo wielokrotnych apeli ze strony społeczności międzynarodowej, by syryjskie i rosyjskie lotnictwo zaprzestało nalotów, w szczególności na oblężone miasto Aleppo na północy kraju, Moskwa utrzymuje, że będzie kontynuować bombardowania w Syrii i wspierać siły Asada.
Armia syryjska i rebelianci toczą zaciekłe walki na północ od Aleppo
Syryjskie siły rządowe i oddziały rebeliantów toczyły w piątek zaciekłe walki na północ od miasta Aleppo na północnym zachodzie Syrii - poinformowały źródła obu walczących stron. Podają jednak sprzeczne doniesienia co do wyniku tych walk.
Mija tydzień od czasu, gdy syryjskie siły, wspierane przez rosyjskie lotnictwo, rozpoczęły ofensywę w celu odbicia wschodniej, kontrolowanej przez opozycję, części miasta.

Syryjska armia poczyniła w czwartek znaczące postępy w rejonie na północ od Aleppo; zajęła obóz dla uchodźców w Handarat, położony kilka kilometrów na północ od miasta.
Związana z radykalnym ugrupowaniem szyickim Hezbollah z Libanu telewizja Al-Manar podała w piątek, że syryjska armia i jej sojusznicy w pełni opanowali Handarat oraz rejon w pobliżu szpitala Kindi i postępują naprzód. Bojownicy Hezbollahu praktycznie od początku wojny domowej w Syrii popierają reżim prezydenta Baszara el-Asada.
Przedstawiciel rebeliantów zaprzeczył tymczasem, jakoby armia rządowa opanowała obszar wokół szpitala Kindi. Według niego nadal trwają tam walki.
(PAP)
ulb/ mal/






























































