Na terenie wspólnoty autonomicznej Madrytu rozpoczął się w środę rano w placówkach służby zdrowia strajk pielęgniarek i pielęgniarzy tego najbardziej doświadczonego epidemią Covid-19 regionu Hiszpanii.


Jak poinformował w komunikacie związek zawodowy pielęgniarstwa SATSE, główny organizator protestu, na niektórych oddziałach szpitali w Madrycie i jego okolicach przed południem pracy odmówiło prawie 100 proc. personelu. Dotyczy to m.in. transplantologii, dializ, a także onkologii.
Wśród żądań wysuwanych przez środowisko pielęgniarskie wobec rządu wspólnoty autonomicznej Madrytu jest zwiększenie liczby personelu w szpitalach oraz zawieranie ze wszystkimi pracownikami długoterminowych umów o pracę.
Według radia Cadena Ser rozpoczęty w środę protest może doprowadzić do całkowitego paraliżu stołecznej służby zdrowia w okresie nasilającej się drugiej fali epidemii. Madryckie radio przypomina, że organizatorzy protestu wezwali 30 tys. pielęgniarek i pielęgniarzy do udziału w bezterminowym strajku.
Od piątkowego wieczora na terenie 10 miast wspólnoty autonomicznej Madrytu, w tym stolicy kraju, obowiązuje przymusowa izolacja społeczna w związku z Covid-19, nakazująca pozostawanie w domach z wyjątkiem konieczności wyjścia do pracy, szkoły, lekarza, bądź udania się na zakupy.

Pomimo utworzenia pod koniec września wspólnej grupy do walki z epidemią centrolewicowy rząd Pedra Sancheza pozostaje w ciągłym konflikcie z władzami wspólnoty Madrytu, której przewodzi Isabel Diaz Ayuso z opozycyjnej Partii Ludowej. Wiosną oskarżała ona premiera Hiszpanii o liczne zaniedbania w zarządzaniu kryzysem, obecnie zaś sama jest krytykowana przez Sancheza za unikanie wdrażania restrykcji epidemicznych.
Z Huelvy Marcin Zatyka (PAP)
zat/ ap/






























































