REKLAMA
Podwójna szansa na wygraną! Ranking ETF w Wakacjach na Giełdzie

    Stracona dekada gospodarki Stanów Zjednoczonych

    Krzysztof Kolany2011-11-14 06:00główny analityk Bankier.pl
    publikacja
    2011-11-14 06:00
    Dopiero w ubiegłym kwartale realny produkt krajowy brutto Stanów Zjednoczonych osiągnął poziom sprzed recesji. Cóż z tego, jeśli do przedrecesyjnego poziomu nie powróciło zatrudnienie, a siła nabywcza Amerykanów maleje.

    Według wstępnych szacunków amerykańskiego Biura Analiz Gospodarczych na koniec trzeciego kwartału PKB Stanów Zjednoczonych wyniósł 13,35 biliona dolarów według ich siły nabywczej z 2005 roku. Amerykańska gospodarka potrzebowała aż 15 kwartałów, aby dojść do formy sprzed recesji, czyli czwartego kwartału 2007 roku, gdy PKB wyniósł 13,33 biliona USD.

    Źródło: dane U.S. BEA w miliardach dolarów. Opracowanie: Bankier.pl

    Gospodarka rośnie, ale pracy nie przybywa



    Amerykanie nie mają jednak powodów do zadowolenia z „ożywienia gospodarczego”. Choć PKB rośnie, to stopa bezrobocia utrzymuje się na bardzo wysokim (jak na standardy amerykańskie) poziomie 9%. Faktyczne bezrobocie sięga jednak 17% - taki odsetek ludności czynnej zawodowo nie może znaleźć zatrudnienia w satysfakcjonującym wymiarze godzin.

    Źródło: dane Bureau of Labor Statistics. Opracowanie: Bankier.pl.

    Od stycznia 2008 roku do lutego 2010 w amerykańskiej gospodarce ubyło 8,75 miliona miejsc pracy. W dwa lata zatrudnienie spadło o 6,3%, czyli dwa razy silniej niż podczas recesji z początku lat 80. Co gorsza, obserwowanemu od trzeciego kwartału 2009 roku wzrostowi PKB towarzyszy stagnacja na rynku pracy. Od zakończenia recesji w gospodarce USA przybyło tylko 2,1 miliona miejsc pracy, czyli średnio 110 tysięcy miesięcznie. Z powodu rosnącej liczby ludności w wieku produkcyjnym nie doszło do spadku stopy bezrobocia. Jeśli amerykańskie przedsiębiorstwa nie przyspieszą rekrutacji pracowników, to przedrecesyjny poziom zatrudnienia Stany Zjednoczone osiągną... w październiku 2016 r.

    Bez pracy, bez dochodów, bez przyszłości


    Skalę problemu ilustruje wykres dochodów Amerykanów. Tylko w ujęciu nominalnym można tu znaleźć powody do zadowolenia. W ciągu dwóch lat portfele mieszkańców USA powiększyły się o 9%. Ale w tym samym czasie inflacja dramatycznie zmniejszyła wartość dolara. Według oficjalnych (czytaj: zaniżonych) statystyk Departamentu Pracy w ostatnich dwóch latach koszty życia (CPI) wzrosły „tylko” o 6,7%. Ale niezależne ośrodki badawcze szacują faktyczną inflację w tym okresie na niemal 15%.

    Źródło: dane U.S. BEA w mld USD. Opracowanie: Bankier.pl.

    Efekt jest taki, że realne dochody Amerykanów od trzech lat pozostają w stagnacji (lub wręcz maleją, jeśli zakwestionujemy oficjalną stopę inflacji). Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych mogą teraz kupić nieco mniej dóbr niż w połowie 2008 roku. Konsumpcja – podstawowy motor amerykańskiego PKB w ubiegłej dekadzie – nie jest już w stanie napędzać gospodarki. Przestawienie największej gospodarki świata na nowe tory nie jest zadaniem ani prostym, ani krótkotrwałym.

    Dlatego perspektywa drugiego uderzenia recesji (tzw. double dip recession) pozostaje jak najbardziej prawdopodobna. To recesje są mechanizmem, który w wolnorynkowej gospodarce niweluje nierówności, koryguje błędną alokację zasobów, prowadząc do poprawy wydajności i w konsekwencji budując fundament długotrwałego rozwoju gospodarczego.

    Recesja pilnie potrzebna


    Ameryce potrzeba kolejnej recesji, która wymiecie z gospodarki nieefektywne przedsiębiorstwa i wyeliminuje nadmierną konsumpcję, równoważąc przy tym bilans handlowy i w dłuższej perspektywie redukując bezrobocie. Ta bolesna terapia mogłaby się okazać korzystniejsza niż dekada stagnacji w stylu japońskim, jaką Amerykanom chcą zafundować Rezerwa Federalna i Biały Dom.

    Krzysztof Kolany
    Główny analityk Bankier.pl

    Źródło:
    Krzysztof Kolany
    Krzysztof Kolany
    główny analityk Bankier.pl

    Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

    Tematy

    Komentarze (6)

    dodaj komentarz
    ~q_werty
    ed, słyszałeś o wystąpieniu gościa z Londynu który powiedział że światem rządzi Goldman S. a on sam codziennie śni o kolejnym kryzysie, pan Kolany udaje że nie wie co to znaczy "sprzedawanie plotek i kupowanie faktów".

    Jak na razie po pierwszej fali recesji, biedni są biedniejsi a u bogatych przeszła kasa z jednych
    ed, słyszałeś o wystąpieniu gościa z Londynu który powiedział że światem rządzi Goldman S. a on sam codziennie śni o kolejnym kryzysie, pan Kolany udaje że nie wie co to znaczy "sprzedawanie plotek i kupowanie faktów".

    Jak na razie po pierwszej fali recesji, biedni są biedniejsi a u bogatych przeszła kasa z jednych na drugich podwajając ich zyski.
    Klasa średnia umiera w kryzysach, ja bym tego nie nazwał zdrową czystką.
    ~Europejczyk
    Nieefektywne przedsiębiorstwa już dawno przeniosły się do Chin i tam stały się efektywne ? To rzeczywisty problem USA. Brak reakcji na likwidowanie miejsc pracy, błędne decyzje banków na niespłacanie kredytów - zamiast obniżyć raty i wydłużyć czas spłaty kredytu, zabierano domy czasowo bezrobotnym. Tan proces narastał lawinowo, wiec Nieefektywne przedsiębiorstwa już dawno przeniosły się do Chin i tam stały się efektywne ? To rzeczywisty problem USA. Brak reakcji na likwidowanie miejsc pracy, błędne decyzje banków na niespłacanie kredytów - zamiast obniżyć raty i wydłużyć czas spłaty kredytu, zabierano domy czasowo bezrobotnym. Tan proces narastał lawinowo, wiec pojawiła się też lawina domów na sprzedaż oferowana przez banki. Głupota i pazerność doprowadziła do upadku sektora budownictwa i dalszy wzrost bezrobocia. USA straciły zdolność eksportową i stały się wielkim zbiornikiem na azjatycki chłam. Kto się na tym bogaci skora amerykanie biednieją a azjaci są nadal biedni, czyżby to wielka czwórka ?
    ~JK
    Po prostu stwierdził to co można przeczytać w normalnym podręczniku. Myślę że Schumpeter już o tym pisał. nic dodoać nic ująć. Po prostu: dosyć socjalizmu - dajmy pracować wolnemu rynkowi.
    ~spoko
    Przecież to Chiński socjalizm zalał swoją produkcją USA i Europę. To nie jest problem nadmiaru socjalizmu, to jest problem nadmiaru wiary w wolny rynek którego nie ma. Chiny nie są krajem wolnorynkowym i pozwolenie na to aby ten kraj bez ograniczeń rujnował gospodarki USA i Eurolandu jest głupotą rządzących i chciwością finansistów,Przecież to Chiński socjalizm zalał swoją produkcją USA i Europę. To nie jest problem nadmiaru socjalizmu, to jest problem nadmiaru wiary w wolny rynek którego nie ma. Chiny nie są krajem wolnorynkowym i pozwolenie na to aby ten kraj bez ograniczeń rujnował gospodarki USA i Eurolandu jest głupotą rządzących i chciwością finansistów, razem wziętych .
    ~ciekawy
    ten analityk ma rację , euforia dzisiaj minie czy zmiany ludzi na stołkach zmienili stan światowej gospodarki, N I E
    ~ed
    od razu po tytule wiedziałem ze to KK napisał -odiwczny pesymista

    Powiązane:

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki