14 godzin rozmów w różnych formatach na szczycie nie przyniosło przełomu, dlatego krótko przed północną w piątek szef Rady Europejskiej Charles Michel zdecydował o zakończeniu obrad przywódców UE ws. wieloletniego budżetu i funduszu odbudowy po koronakryzysie. Największy opór stawia Holandia.


Przywódcy mają wznowić pertraktacje w sobotę o godz. 11 - poinformował na Twitterze rzecznik Michela Barend Leyts. Szefowie państw i rządów nadal są podzieleni.
Z wypowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego wynika, że rozmowy ws. wielkości budżetu UE na lata 2021-2027 i funduszu obudowy w zasadzie nie ruszyły z miejsca.
"Cały czas nie wiemy ile jest pieniędzy na stole. Może jutrzejszy dzień przybliży nas do rozwiązania tej zagadki" - powiedział w nocy polskim dziennikarzom w Brukseli szef polskiego rządu.
Mechanizm wydawania pieniędzy
Wszystko przez to, że rozmowy skoncentrowały się na mechanizmie wydawania pieniędzy, a dopiero później przywódcy mieli przejść do rozmowy o wysokości środków. Jednak nawet w tej pierwszej sprawie nie udało im się zbliżyć stanowisk.

Premier Holandii Mark Rutte odrzucił kompromisową propozycję ws. podejmowania decyzji dotyczących wypłacania funduszy na walkę z kryzysem najmocniej dotkniętym nim krajom. Haga domagała się jednomyślności Rady UE w sprawie zatwierdzania krajowych planów odbudowy, ale takie postulaty odrzucają państwa południa Europy.
Michel próbował znaleźć kompromis proponując by decyzje w tej sprawie były podejmowane większością kwalifikowaną w Radzie UE. Jeśli któryś z krajów zgłosiłby taki wniosek, decyzja mogłaby być przeniesiona na poziom przedmówców, gdzie wymagana jest jednomyślność i jedna stolica mógłby blokować decyzje o wypłatach. Holender jednak - jak przekazały źródła - odrzucił taką propozycję.
Grupa "oszczędnych" domaga się mniejszego funduszu odbudowy
Z kolei kanclerz Austrii Sebastian Kurz ogłosił wieczorem, że jego rząd nie przyjmuje planu odbudowy gospodarek państw UE w obecnej formie. Wiedeń sprzeciwia się temu by w instrumencie tym aż 500 mld euro stanowiły granty, a tylko 250 mld euro pożyczki.
"Jest grupa państw, którą my nazywamy grupą skąpców, oni nazywają się oszczędnymi, które chcą mniejszego wkładu do tego budżetu, nazywanym umownie budżetem odbudowy Europy. My opowiadamy się za tym, żeby ten budżet był jak najbardziej szczodry, ale widać wyraźnie, że między południem, a północą nie ma konsensusu" - relacjonował szef polskiego rządu.
W grupie oszczędnych, poza Austrią i Holandią, są jeszcze Dania i Szwecja. Jednak problemy mają nie tylko te kraje. Polska, ale też Francja i szereg innych państw, domagają się likwidacji rabatów od składek jakie mieliby dostać najwięksi płatnicy.
Zgody nie ma też w sprawie wielkości budżetu na lata 2021-2027. Zgodnie z najnowszą propozycją wieloletnie ramy finansowe tego budżetu miałyby opiewać na 1,074 bln euro, ale i tu "oszczędni" chcieliby cięć.
Negocjacje ws. budżetu UE potrwają jeszcze długo
Z dużą dozą prawdopodobieństwa ani w sobotę, ani w niedzielę nie dojdzie do ostatecznych uzgodnień ws. budżetu UE i funduszu odbudowy; możliwe, że negocjacje ws. budżetu UE potrwają jeszcze długie miesiące - mówił premier Mateusz Morawiecki po zakończeniu obrad pierwszego dnia szczytu UE.
"Jesteśmy po kilkunastu godzinach negocjacji i rysują się różne stanowiska w różnych sprawach, ale chyba trzeba zacząć od najważniejszego - że jest grupa państw, które my nazywamy grupą skąpców, oni się nazywają oszczędnymi, którzy chcą po prostu mniejszego wkładu do tego budżetu, który nazywamy umownie budżetem odbudowy Europy" - mówił polski premier podczas nocnej konferencji prasowej w Brukseli.
Morawiecki podkreślił, że Polska opowiada się za tym, aby ten budżet był jak najbardziej szczodry, ale - jak zaznaczył - widać wyraźnie, że między Południem a Północą nie ma konsensusu.
"Mało tego są też kwestie związane z procedurami, które mają określać sposób dystrybucji tych środków i kontroli środków" - zauważył. W tym kontekście wskazał, że unijni liderzy nie zakończyli dyskusji dotyczącej uruchamiania środków. Dodał, że w tej kwestii były rozbieżności pomiędzy krajami Północy Europy, m.in. Holandią, a krajami Południa.
Premier Morawiecki wskazał, że z perspektywy Polski zarysował się spór dotyczący polityki w obszarze transformacji energetycznej. "My stoimy na stanowisku takim jak zakończyły się uzgodnienia na Radzie Europejskiej w grudniu, a tam konkluzje wyraźnie mówiły o tym, że neutralność klimatyczna może być dla całej UE, ale Polska akurat potrzebuje swojej własnej ścieżki dojścia do neutralności klimatycznej" - przypomniał.
"W szczególności od tego nie można uzależniać całości dostępnych środków na projekty transformacji energetycznej" - zaznaczył.
Morawiecki mówił też o kwestii powiązania dostępu do unijnych funduszy z praworządnością. Powtórzył, że Polska nie chce żadnych arbitralnych mechanizmów, które mogą prowadzić do tego, że później "politycznie motywowane państwa będą podejmowały za nas decyzje w sprawach, co do których nie będziemy czuli żadnych zobowiązań".
Premier mówił też o dochodach własnych, w których znalazł się podatek od transakcji finansowych, podatek cyfrowy, podatek od dużych korporacji, czy podatek od śladu węglowego. "Tutaj jakichś finalnych uzgodnień nie ma, ale sam fakt, że tego typu opłaty, które działają progresywnie i z punktu widzenia Polski są korzystne, są krokiem we właściwym kierunku" - mówił.
Morawiecki odniósł się też do kwestii mechanizmu alokacji. Wskazał, że kilka tygodni temu przewodniczący Rady Europejskiej zaproponował nowy podział w proporcji 70:30 proc. środków. "Te 30 proc. miałoby być dystrybuowane po dwóch latach w zależności od tego jakie państwo miałoby wzrost gospodarczy, poziom bezrobocia. W tym kontekście kraje, które dobrze radziłyby sobie z kryzysem gospodarczym mogły by być +ukarane+ za swoją politykę gospodarczą. Z kolei te, które są mniej zamożne od innych mogłyby otrzymać znacznie mniejszą kwotę od tych, które są bogatsze" - zwrócił uwagę. Jak dodał tej kwestii również nie uzgodniono podczas pierwszego dnia szczytu.
Podsumowując swoją wypowiedź premier Morawiecki stwierdził, że cały czas nie wiemy "ile jest pieniędzy na stole". "Może jutrzejszy dzień przybliży nas do rozwiązania tej zagadki" - stwierdził.
Dopytywany czy w sobotę możliwe jest dojście do porozumienia Morawiecki odparł, że możliwe są scenariusze bardzo różne. "Również takie, że negocjacje będą jeszcze trwały długie miesiące" - powiedział.
"Z dużą dozą prawdopodobieństwa ani jutro, ani w niedzielę nie dojdzie jeszcze do ostatecznych uzgodnień. Mówimy sobie, że być może spotkamy się jeszcze w lipcu; jesteśmy oczywiście gotowi na kolejna rundę negocjacyjną" - powiedział Morawiecki.
Szef rządu odpowiadając na pytania dziennikarzy wskazał, że podczas pierwszego dnia szczytu pojawił się wątek dotyczący Rosji i polityki historycznej tego kraju. Była to inicjatywa prezydenta Litwy Gitanasa Nausedy. Litewski przywódca wezwał pozostałych liderów do wspólnej odpowiedzi na działania rewizjonistyczne Kremla.
Morawiecki relacjonował, że prezydent Nauseda "został przeze mnie w całej rozciągłości poparty". "To jest ważna sprawa. Jestem wdzięczny panu prezydentowi Litwy, podobnie jak wcześniej - w styczniu i w późniejszych miesiącach - razem z prezydentem Andrzejem Dudą my zabieraliśmy mocno głos w tej sprawie" - przypomniał premier.
Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)
Z Brukseli Rafał Białkowski (PAP)
stk/ jm/ rbk/ stk/ luo/ jm/





























































