Wartość spółek Agrochem, Aliachem, Kaucuk, Paramo i Chemopetrol, które PKN Orlen przejął wraz z Unipetrolem jest obecnie znacznie wyższa niż podczas podpisywania umowy z Agrofertem. Orlen nie sprzedał Agrofertowi w terminie spółek i czeska spółka domaga się odszkodowania w wysokości 77 mln euro.
Orlen twierdzi, że wywiązał się z zobowiązań wynikających z umowy z Agrofertem, w takim zakresie, w jakim ich wypełnienie nie stanowiłoby naruszenia prawa lub dobrych obyczajów. Spółka utworzyła jednak rezerwy w wysokości 376 mln zł na ewentualną wypłatę zobowiązań.
Agrofert pod koniec września poinformował, że jeśli w przeciągu 30 dniu pieniądze nie wpłyną, sprawa zostanie skierowana do sądu. PKN Orlen kary nie zapłacił i prawnicy Agrofertu przygotowują wniosek do Sądu Arbitrażowego, który ma zostać przedłożony na przełomie listopada i grudnia. Zaskoczeniem jest sąd który wybrał Argofert, sprawę będzie rozstrzygać międzynarodowy sąd arbitrażowy przy czeskich izbach: Gospodarczej i Rolnej.
Analityk paliwowy z Centrum im. Adama Smitha Andrzej Szczęśniak uważa, że dla Orlenu to niedobrze, że wybrano sąd czeski. Najwyraźniej ktoś w Orlenie nie myślał o tym, że może w ogóle dojść do rozprawy, albo nie zadbał o korzystniejszy wybór dla polskiej spółki.
M.C.
Źródło: Parkiet






























































