Podczas gdy przez ostatnie trzy dni rynek rósł nie zważając na rozczarowujące dane z gospodarki, to dziś spadków nie zatrzymały nawet pozytywne wieści z gospodarki. Rosnące od kwietnia indeksy wyprzedzające koniunkturę, stabilna ilość nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych oraz najwyższy od czerwca 2007 roku indeks koniunktury w regionie Filadelfii nie odwróciły losów sesji.
Bowiem strona podażowa uzyskała przewagę już na samym początku handlu – indeksy szybko poleciały w dół o ponad 1,5% i przez resztę dnia nie dały rady się podnieść. Ostatecznie S&P500 spadł o 1,3% i zakończył dzień na poziomie 1.095 pkt, wymazując całość wzrostów z początku tygodnia. Nasdaq zniżkował o 1,6%, zaś Dow Jones stracił 0,9%.
Ton spadkom nadawały trzy sektory: bankowy, technologiczny oraz energetyczny. Ten ostatni tracił za sprawą zniżkujących notowań ropy, która nie dała rady sforsować poziomu 80$ za baryłkę i cofnęła się o 2,6%. Branży zaawansowanych technologii zaszkodzili analitycy z Bank of America, obniżając rekomendacje dla producentów procesorów. Akcje Intela przeceniono o 4%.
Zaś samym bankom we znaki dała się pani Meredith Whitney – ta znana i poważana analityk uznała akcje amerykańskich pożyczkodawców za „przewartościowane” i przypomniała inwestorom, że rynek kredytów mieszkaniowych istnieje tylko dzięki działaniom Rezerwy Federalnej, która masowo skupuje obligacje emitowane przez Fannie Mae i Freddie Mac. „Ludzie oczekują, że w 2010 roku stanie się coś wielkiego i myślę, że srodze się rozczarują” – tak Meredith Whitney podsumowała nastroje panujące obecnie na Wall Street.
Tymczasem z Fed-u wciąż płynęły sugestie, by rynek nie spodziewał się rychłych podwyżek stóp procentowych. Amerykańskie władze monetarne zdają się nie zauważać drożejących surowców, rekordowych cen złota i galopującej podaży pieniądza, utrzymując że inflacja pozostanie niska. Ta wiara udzieliła się dziś inwestorom z rynku papierów skarbowych – rentowność 6-miesięcznych bonów spadła do poziomu 0,11% i była najniższa od 51 lat. W reakcji na te sugestie w dół poszły notowania dolara, co zatrzymało przecenę surowców.
Krzysztof Kolany































































