Na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi słoweńska agencja wywiadowcza wykryła, że doszło do bezpośredniej ingerencji zagranicznej, o którą prawdopodobnie proszono z kraju - poinformował w środę sekretarz stanu Vojko Volk z kancelarii premiera.


Volk, odpowiedzialny w kancelarii za bezpieczeństwo i politykę zagraniczną, powiedział, że według dyrektora Agencji Wywiadu i Bezpieczeństwa (SOVA) prośba o pomoc zewnętrzną najprawdopodobniej pochodziła bezpośrednio ze Słowenii, choć obecnie nie ma jednoznacznych dowodów na to, kto się zwracał o tę interwencję - przekazała słoweńska agencja STA.
Informacja o ingerencji zagranicznej pojawiła się w poniedziałek, kiedy słoweńska organizacja pozarządowa Instytut 8 marca zidentyfikowała izraelską prywatną agencję wywiadowczą Black Cube jako odpowiedzialną za ujawnienie na początku marca serii nagrań prywatnych rozmów osób związanych z obecnie rządzącą koalicją na temat działań słoweńskich polityków i ich powiązań z biznesem.
Według organizacji operacja jest powiązana z liderem opozycyjnej Słoweńskiej Partii Demokratycznej (SDS) Janezem Janszą, który zaprzeczył jakiemukolwiek udziałowi w tym procederze i złożył skargę. Właściwe organy nie potwierdziły jeszcze jego udziału.
Jansza, trzykrotny premier Słowenii, znany jest jako sympatyk premiera Węgier Viktora Orbana oraz prezydenta USA Donalda Trumpa. W trakcie swoich kadencji często potępiał działania Brukseli. Jego krytycy oskarżali go o ataki na wolność mediów i wymiar sprawiedliwości oraz podważanie praworządności.

Firma Black Cube została założona w 2010 roku przez byłych izraelskich oficerów wywiadu. Na stronie agencji można znaleźć informację, że świadczą „usługi na potrzeby międzynarodowych sporów sądowych, arbitrażów i spraw dotyczących przestępstw białych kołnierzyków”. (PAP)
mgp/




























































