REKLAMA

Skok rentowności obligacji budzi nadzieje i obawy

Ignacy Morawski2021-05-12 08:03założyciel SpotData.pl
publikacja
2021-05-12 08:03
Skok rentowności obligacji budzi nadzieje i obawy
Skok rentowności obligacji budzi nadzieje i obawy
fot. Bartosz Zakrzewski / / Shutterstock

Polskie obligacje skarbowe tanieją, co sprawia, że ich rentowność rośnie. Proces ten we wtorek był bardzo dynamiczny, co stanowiło kontynuację trendu trwającego od kilku tygodni. Generalnie można uznać, że jest to zjawisko pozytywne, choć gdy zabrnie za daleko, wówczas może stać się szkodliwe dla gospodarki.

Rentowność obligacji 10-letnich na rynku finansowym przekroczyła we wtorek 1,8 proc. W ciągu jednego dnia zwiększyły się o 0,1 pkt proc., a w ciągu miesiąca o 0,4 pkt proc. To sporo. Jak widać na wykresie, jest to najdynamiczniejszy ruch od początku pandemii. Wtorkowa rentowność była najwyższa od 27 marca 2020 r.

Warto też zwrócić uwagę na inny wskaźnik – różnicę między rentownością obligacji 10-letniej a stopą referencyjną NBP. Jest najwyższa od 10 października 2018 r. Zestawienie tych dwóch zmiennych jest istotne, bo pierwsza oznacza najbezpieczniejszą stopę procentową długookresową, a druga najbezpieczniejszą stopę krótkookresową w złotych. Różnica jest więc pewnym wskaźnikiem, jakich zmian stóp banku centralnego rynek oczekuje w przyszłości (choć rentowność obligacji 10-letnich zależy nie tylko od oczekiwań na zmianę stóp przez NBP, ale też od wyceny ryzyka inwestowania w Polsce oraz ryzyka płynności związanego z trzymaniem papierów długookresowych). Można też powiedzieć inaczej: zmiana tej różnicy wskazuje, jak zmieniają się oczekiwania dotyczące polityki pieniężnej.

fot. / / Puls Biznesu

Widać więc wyraźnie, że rynek coraz bardziej nastawia się na zacieśnienie polityki pieniężnej w Polsce. Patrząc na wycenę instrumentów finansowych, można wnioskować, że początek podwyżek stóp procentowych oczekiwany jest na przełom lat 2021/22. Choć wydaje mi się, że pierwsza podwyżka może nadejść szybciej.

Zmiana wycen ma związek z dwoma zjawiskami, które choć powiązane ze sobą, to mają nieco inną specyfikę. Z jednej strony, obserwujemy globalny wzrost oczekiwań inflacyjnych i rynkowych stóp procentowych. Wychodzenie gospodarki światowej z pandemii jest nie tylko dużo szybsze od oczekiwań, ale też generuje oczekiwania na pewne proinflacyjne zmiany strukturalne – na przykład, znacznie luźniejszą politykę fiskalną, większe inwestycje publiczne oraz promowanie wzrostu wynagrodzeń w krajach rozwiniętych (wyższe płace będą oznaczały większą presję inflacyjną).

Z drugiej strony, obserwujemy wyraźne przyspieszenie inflacji w Polsce, które do efektów globalnych dodaje element krajowy: mocne zacieśnienie sytuacji na rynku pracy. Dlatego widać, że o ile od stycznia do lutego rentowność polskich obligacji rosła wraz z amerykańskimi na fali globalnych oczekiwań na wzrost inflacji, o tyle od marca wzrost rentowności w Polsce postępuje niezależnie od tego, co się dzieje z amerykańskimi papierami. Znaczenia nabierają bowiem czynniki krajowe.

Wzrost rentowności obligacji jest więc przejawem oczekiwań na pewną normalizację po kryzysie. Skoro gospodarka wróci na stare tory szybciej od oczekiwań, to także stopy procentowe zaczną wracać szybciej tam, gdzie były.

W tym trendzie tkwią też pewne zagrożenia. Powiem więcej, we wzroście rentowności obligacji widać największe zagrożenie dla światowej gospodarki w tym roku, choć mówię już w tym momencie bardziej o rynkach globalnych niż rynku tylko polskim. Jeżeli inwestorzy wystraszą się nadmiernej inflacji, wówczas skok rentowności może zdusić ożywienie gospodarcze. I jeżeli w tym samym czasie banki centralne nie będą zdolne do nawigowania oczekiwaniami inflacyjnymi, co będzie trudne, to zduszenie może przerodzić się w recesję lub przynajmniej głębokie załamanie cen aktywów na rynkach finansowych (akcje, obligacje itd.) i w realnej gospodarce (ceny nieruchomości itd.).

Teoretycznie banki centralne już się nauczyły, że nie należy nadmiernie obawiać się przejściowych skoków inflacji i stopy procentowe lepiej podnosić zbyt wolno niż zbyt szybko. Jesteśmy jednak w sytuacji dość wyjątkowej, w której gospodarka jest tak rozchwiana, że teorie oparte na jej funkcjonowaniu w pobliżu tzw. stanu równowagi mogą się słabo sprawdzać. Nie wiadomo, co się stanie z inflacją, gdy gospodarki zaczną się w pełni odmrażać, oraz jak na ewentualne nieoczekiwane zmiany zareagują inwestorzy.

Na razie sytuacja jest pod kontrolą, wzrost rentowności jest zjawiskiem zupełnie naturalnym dla tej fazy cyklu, a turbulencje na rynkach nie są niczym nadzwyczajnym. Nie ma co nadmiernie ekscytować się dziennymi zmianami, ale ryzyko związane z ewentualnym inflacyjnym strachem warto monitorować.

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
założyciel SpotData.pl

Ignacy Morawski jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych ekonomistów rynkowych. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty odpowiedzialnego za analizy makroekonomiczne. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach prognostycznych, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez Narodowy Bank Polski i „Rzeczpospolitą”. Był również członkiem zespołu przygotowującego prognozy makroekonomiczne w Polskiej Akademii Nauk, pracował także w think tanku WiseEuropa. Karierę rozpoczynał jako reporter ekonomiczny „Rzeczpospolitej”. Jest absolwentem ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki