Kto skorzysta a kto straci po zmianach w uldze na dziecko. Jak wydziedziczyć niewdzięcznego potomka oraz czy rząd podniesie składkę zdrowotną? O tym wszystkim w kolejnym artykule z cyklu Tydzień w Biznesie.
Rząd zwiększył ulgę na dzieci, podnosząc jednocześnie limit zarobków, który uprawnia do otrzymywania ulgi na jedno dziecko. Miało być strasznie, a resort finansów miał zyskać prawie 150 mln zł rocznie kosztem przeciętnie zamożnych rodziców z jednym dzieckiem. Projekt trafił do poprawki i są tego efekty. Pytanie tylko, po co cokolwiek zmieniać?
Obecnie ulga wynosi 92,67 zł miesięcznie na każde dziecko, czyli 1112,04 zł rocznie. Podatnik może odliczyć tę kwotę niezależnie od uzyskiwanego dochodu. Dotyczy to obojga rodziców lub opiekunów prawnych, którzy mogą odliczyć tę kwotę w częściach równych lub w dowolnej przez nich ustalonej proporcji. Z projektu wynikało, że zmiany objęłyby nie najbogatszych Polaków, ale rodziny o przeciętnych dochodach, gdzie matka i ojciec zarabiają średnią krajową.
Złagodzenie restrykcyjnego pomysłu było zatem oczywiste. Teraz prawo do ulgi zachowają rodzice lub opiekunowie prawni, których łączny dochód nie przekroczy 112 tys. zł rocznie. Innymi słowy, stracą tylko ci rodzice jednego dziecka, gdzie każdy współmałżonek zarabia więcej niż 4,6 tys. zł brutto miesięcznie. Z kolei ulga dla rodziców, którzy posiadają troje lub więcej dzieci, dla których ulga wzrośnie o 50%. Projekt w tym kształcie jest neutralny dla budżetu, czyli nie spowoduje wzrostu lub spadku dochodów. Więcej na ten temat w artykule Kto straci po zmianach w uldze na dzieci?
Czy rząd podniesie składkę zdrowotną?
Coraz częściej mówi się o podniesieniu składki zdrowotnej. Pieniędzy w budżecie nie starcza na leczenie wszystkich pacjentów. Stąd długie kolejki do lekarzy, wyśrubowane limity i zmiany na listach leków refundowanych. Ewentualna podniesienie składki na ubezpieczenie zdrowotne, byłoby kolejną podwyżką kosztów pracy w tym roku. Czy polski rynek pracy to wytrzyma?
Niedawno eksperci alarmowali, że w kasie NFZ brakuje 800 mln zł. Na rosnące wydatki największy wpływ mają ceny leków oraz pensje pracowników służby zdrowia. Problem polega na tym, że wpływy utrzymują się na podobnym poziomie od lat. Wniosek jest oczywisty – trzeba podnieść składki na ubezpieczenie zdrowotne.
Jeszcze w 2001 roku wynosiła ona 7,75%, czyli dokładnie tyle samo co odliczenie od podatku dochodowego. Obecnie wynosi ona 9%, ale ciągle nie zmienił się poziom odliczenia. Od 2003 roku kolejne rządy co roku podnosiły ją o 0,25% z poziomu 8%. Ostatni raz rząd podwyższył składkę zdrowotną w 2007 roku. Niestety dla płatników składek, prawdopodobna podwyżka będzie bardzo wysoka. Przyszła składka ma wahać się w granicach od 12% do 13,5%, co oznacza, że w najgorszym przypadku, wzrośnie o 4,5 pp, czyli o 50%. Jednak wcale nie jest powiedziane, że przełoży się to na większe wpływy Narodowego Funduszu Zdrowia.
Przede wszystkim wyższa składka zdrowotna oznacza wyższe koszty pracy. Dla pracownika, który zarabia 2000 zł brutto oznacza to, w najgorszym wypadku, spadek pensji netto o prawie 70 zł. Kwota ta pomniejszałaby wynagrodzenie, co oznacza, że teoretycznie nie spowodowałoby to wzrostu kosztów pracy. Jednak niekoniecznie. Większa presja płacowa pracowników, która wymusiłaby na pracodawcach sztuczne podniesienie wynagrodzeń w celu rekompensaty, w zasadzie oznacza tylko tyle, że to oni zapłacą za dziurę w NFZ. Więcej na ten temat w artykule Czy rząd podniesie składkę zdrowotną?

Przedsiębiorstwa nie płacą pensji w terminie
Każda osoba, która posiada majątek, ma prawo do dowolnego nim dysponowania. Może także zapisać, co stanie się z jego dorobkiem po śmierci. Najlepiej, jeżeli swoją ostatnią wolę spisze w testamencie.
Jeżeli tego nie zrobi, dziedziczyć po nim będą jego krewni, począwszy od tych najbliższych. Czy jednak możemy całkowicie wykluczyć najbliższe osoby z rodziny tak, aby po naszej śmierci nie otrzymały niczego z naszego majątku?
Pytanie czytelnika:
Chciałbym, aby po mojej śmierci cały mój majątek przypadł tylko żonie. Jak zabezpieczyć, aby moje dzieci i wnuki po mojej śmierci nie podzieliły majątku (to tylko dom i ruchomości), ale wszystko przypadło mojej żonie? Czy testament wystarczy? A co z zachowkiem? Czy będzie musiał zostać im wypłacony?
Odpowiedź:
Bankier.pl
Bankier.pl






























































