REKLAMA
ZAPISY

Skarbówka wspomaga policję w walce z piractwem

2013-04-15 11:56
publikacja
2013-04-15 11:56
Połowa oprogramowania w Polsce pochodzi z nielegalnego źródła. Dotyczy to również aplikacji używanych w firmach. Nie każdy jednak wie, że kontrole w zakresie legalności oprogramowania mogą być prowadzone nie tylko przez policję czy prokuraturę, ale również w drodze kontroli skarbowej.

skarbówka wspomaga policję w walce z piractwem w firmach

foto: thinkstock

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Business Software Alliance (BSA, organizacja zrzeszająca komercyjnych producentów oprogramowania komputerowego) we współpracy z firmą badawczą IDC, w Polsce aż 53 proc. oprogramowania pochodzi z „lewego” źródła.

– Badanie BSA uwzględniało zarówno osoby fizyczne, jak i przedsiębiorców. Zasadne może być stwierdzenie, że proporcja nielegalnego oprogramowania względem legalnego jest bardziej rażąca w przypadku osób fizycznych. Jest jednak wiele firm, w których, głównie w ramach pozornych oszczędności, stosuje się takie rozwiązania. Znamy przypadki, kiedy przedsiębiorca nakazywał pracownikom z działu informatycznego instalowanie takich programów albo też miał wykupione 5 licencji, a z programu korzystało 50 pracowników – mówi Bartłomiej Witucki, koordynator BSA w Polsce.

 

Kontrole skarbowe kolejnym batem na pirackie programy

Kontrola legalności programów komputerowych leżała do 2010 r. w zakresie obowiązków policji oraz prokuratury. Mogły one w towarzystwie specjalnie przeszkolonych biegłych sprawdzać, czy dana osoba fizyczna lub firma jest w posiadaniu lub korzysta z pirackich programów.

W 2010 r. zwiększyły się uprawnienia urzędów kontroli skarbowej w zakresie prowadzonych przez nie działań kontrolnych. Od tego czasu również inspektorzy skarbowi mogą w asyście biegłych przeprowadzać kontrole oprogramowania w firmach.

Jak rozliczać zakup oprogramowania do firmy?»Jak rozliczać zakup oprogramowania do firmy?

Urzędy kontroli skarbowej borykają się z problemami technicznymi przy przeprowadzaniu kontroli. Jeżeli zamierzają przeprowadzić kontrolę, muszą powiadomić podatnika o jej zakresie. Podatnik ten zaś zawczasu zdąży pozbyć się nielegalnych programów, a wtedy całe koszty urzędu związane z opłaceniem biegłego idą na marne.

Zdaniem Wituckiego nie ma to znaczenia, bo spełnione jest założenie ustawy o kontroli skarbowej, dotyczące zapobiegania łamaniu prawa autorskiego. Przedsiębiorca pozbywa się nielegalnego oprogramowania i kupuje nowe na licencji, a tym samym odprowadza podatek VAT.

– W styczniu otrzymaliśmy 64 zgłoszenia. W pierwszym kwartale było ich łącznie 131, a przedsiębiorcy, którzy korzystali z nielegalnego oprogramowania, zapłacili odszkodowania łącznie na kwotę blisko 130 tys. dolarów. W pierwszym kwartale tego roku zostaliśmy także poinformowani o 44 wyrokach zapadłych w sprawach karnych, w których członkowie BSA występowali jako pokrzywdzeni – wylicza Witucki.

 

Jakie kary grożą za piractwo komputerowe

Zgodnie z art. 278 par. 2a Kodeksu karnego kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Jeśli chodzi o odpowiedzialność cywilną, to uprawniony, czyli w tym wypadku producent oprogramowania, może domagać się – zgodnie z art. 79 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych – zapłaty podwójnej, a jeśli naruszenie jest zawinione, to potrójnej wysokości wynagrodzenia, czyli w wypadku oprogramowania komputerowego podwójnej lub potrójnej wysokości opłaty licencyjnej.

skarbówka»Jak bronić się podczas kontroli fiskusa?

Według Wituckiego istotne jest to, czy przedsiębiorca ma kontrolę nad instalowaniem oprogramowania w firmowych komputerach. Pełna swoboda pracowników w tym zakresie wiąże się z ryzykiem instalacji, a następnie ujawnieniem nielegalnego oprogramowania. Najprostszym sposobem uniknięcia takiej sytuacji jest wyznaczenie osoby odpowiedzialnej za zasoby IT i ustalenie podstawowych zasad korzystania z komputerów w firmie, w tym procedur związanych z instalacją aplikacji. Wyższym stopniem kontroli stanu zasobów informatycznych jest przeprowadzanie co jakiś czas (na przykład raz w roku) audytu posiadanego oprogramowania.

Justyna Niedbał

Bankier.pl


j.niedbal@bankier.pl

 

Źródło:
Tematy

Komentarze (12)

dodaj komentarz
~denek
A nie lepiej rozstrzelac do razu wszystkich włascicieli firm ?
~andrzej
A kiedy doczekamy sie bata na łobuzów ze skarbówki?
niszczą firmy w biały dzień w świetle tzw prawa i zero odpowiedzialności za cokolwiek
Widzimisię urzędnika najwyższym prawem Rzeczypospolitej PO-PiS-SLD
~Author
Coś jest porządnie "nie tak" - dlaczego branża oprogram. jest 'uprzywilejowana', że skarbówkowi mają kontrolować legalność? Wkrótce będą też może zaglądać czy abonament na firmę prywatną TVP płaci się? Może pójdą też zweryfikować jakość usług mechanika, hydraulika? albo sprawdzać czy masło w sklepie nie jest przeterminowane?Coś jest porządnie "nie tak" - dlaczego branża oprogram. jest 'uprzywilejowana', że skarbówkowi mają kontrolować legalność? Wkrótce będą też może zaglądać czy abonament na firmę prywatną TVP płaci się? Może pójdą też zweryfikować jakość usług mechanika, hydraulika? albo sprawdzać czy masło w sklepie nie jest przeterminowane? no i cennik... coś tu nie pasuje... skarbówka powinna się zajmować tym, do czego jest stworzona; nie załatwiać prywatne interesy firm branży oprogramowania... naprawdę wygląda to co najmniej dziwnie...
~fcb
a ja za tym zebys pisał poprawnie. a poza tym trzeba sobie jakos radzic w zyciu
~ruchchorzow
jestem za tym niech kontrolujom i karajom piratow
~piszący
Mam z laptopem najnowszego worda ale zainstalowałem libre office bo tego szajsu używać się nie da. Byłem nawet na szkoleniu, mam książkę. I co z tego? W libre office robie wszystko szybciej, wszystko szybko działa, nie pyta mnie o głupoty przy każdej czynności. Po prostu piszę, mam skróty klawiaturowe i nie odrywam rąk od edycji.Mam z laptopem najnowszego worda ale zainstalowałem libre office bo tego szajsu używać się nie da. Byłem nawet na szkoleniu, mam książkę. I co z tego? W libre office robie wszystko szybciej, wszystko szybko działa, nie pyta mnie o głupoty przy każdej czynności. Po prostu piszę, mam skróty klawiaturowe i nie odrywam rąk od edycji.
Albo ci którzy "muszą" mieć płatny programik do wpisywania w pola danych do faktur i innych pierdół gdy można zrobić formularz w arkuszu kalkulacyjnym (też niekoniecznie w excelu). Ale czego ja wymagam, gdy widzę czasem jaki biurwy mają syf na pulpicie. Pulpit to zwierciadło duszy.

ps. Na stacjonarnym mam linuxa i też mi na nim działa libre office, system chodzi szybciej niż windows 7. Nie mam zainstalowanej ani jednej sztuki pirackiego softu, zapraszam skarbówkę.
~telesfor
odzwierciedleniem duszy jest tło pulpitu, większość ma duszę miezmienianą
~energetykon.pl
To nie do końca tak jest. Posiadanie pirackiego oprogramowania a łamanie licencji to dwie różne sprawy. Piractwo podpada pod kodeks karny a łamanie zasad licencji pod cywilny. Łamanie licencji nie ma skutku karnego. Jeszcze tego by brakowało żeby Microsoft decydował o przepisach Kodeksu karnego. Co innego praktyka i łażenie policji To nie do końca tak jest. Posiadanie pirackiego oprogramowania a łamanie licencji to dwie różne sprawy. Piractwo podpada pod kodeks karny a łamanie zasad licencji pod cywilny. Łamanie licencji nie ma skutku karnego. Jeszcze tego by brakowało żeby Microsoft decydował o przepisach Kodeksu karnego. Co innego praktyka i łażenie policji czy skarbówki z ludźmi od Microsoftu. Co samo w sobie jest stronnicze. Wtedy możesz tłumaczyć. Skarbówkę możesz kopnąć w dupę jak wiesz że masz rację, ale policji już nie.
~widmo
artykuł sponsorowany przez producentów oprogramowania
~lol
mówi Bartłomiej Witucki, koordynator BSA w Polsce: "...miał wykupione 5 licencji, a z programu korzystało 50 pracowników" - nie widzę tutaj żadnej nielegalnej działalności, a Pan koordynator powinien wyrażać się precyzyjniej, bo wprowadza w błąd. Chodziło mu zapewne o to, że instalacji programu może być tyle ile licencji,mówi Bartłomiej Witucki, koordynator BSA w Polsce: "...miał wykupione 5 licencji, a z programu korzystało 50 pracowników" - nie widzę tutaj żadnej nielegalnej działalności, a Pan koordynator powinien wyrażać się precyzyjniej, bo wprowadza w błąd. Chodziło mu zapewne o to, że instalacji programu może być tyle ile licencji, więc 5 licencji może być maksymalnie na 5 komputerach, ale kto broni korzystać z tego tak, że jednego dnia taki pracownik, a drugiego dnia inny? Nie widziałem jeszcze w życiu umowy licencyjnej przypisanej do konkretnej osoby z imienia i nazwiska

Powiązane: Prawo przedsiębiorcy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki