
foto: thinkstock
Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Business Software Alliance (BSA, organizacja zrzeszająca komercyjnych producentów oprogramowania komputerowego) we współpracy z firmą badawczą IDC, w Polsce aż 53 proc. oprogramowania pochodzi z „lewego” źródła.
– Badanie BSA uwzględniało zarówno osoby fizyczne, jak i przedsiębiorców. Zasadne może być stwierdzenie, że proporcja nielegalnego oprogramowania względem legalnego jest bardziej rażąca w przypadku osób fizycznych. Jest jednak wiele firm, w których, głównie w ramach pozornych oszczędności, stosuje się takie rozwiązania. Znamy przypadki, kiedy przedsiębiorca nakazywał pracownikom z działu informatycznego instalowanie takich programów albo też miał wykupione 5 licencji, a z programu korzystało 50 pracowników – mówi Bartłomiej Witucki, koordynator BSA w Polsce.
Kontrole skarbowe kolejnym batem na pirackie programy
Kontrola legalności programów komputerowych leżała do 2010 r. w zakresie obowiązków policji oraz prokuratury. Mogły one w towarzystwie specjalnie przeszkolonych biegłych sprawdzać, czy dana osoba fizyczna lub firma jest w posiadaniu lub korzysta z pirackich programów.
W 2010 r. zwiększyły się uprawnienia urzędów kontroli skarbowej w zakresie prowadzonych przez nie działań kontrolnych. Od tego czasu również inspektorzy skarbowi mogą w asyście biegłych przeprowadzać kontrole oprogramowania w firmach.
![]() | »Jak rozliczać zakup oprogramowania do firmy? |
Urzędy kontroli skarbowej borykają się z problemami technicznymi przy przeprowadzaniu kontroli. Jeżeli zamierzają przeprowadzić kontrolę, muszą powiadomić podatnika o jej zakresie. Podatnik ten zaś zawczasu zdąży pozbyć się nielegalnych programów, a wtedy całe koszty urzędu związane z opłaceniem biegłego idą na marne.
Zdaniem Wituckiego nie ma to znaczenia, bo spełnione jest założenie ustawy o kontroli skarbowej, dotyczące zapobiegania łamaniu prawa autorskiego. Przedsiębiorca pozbywa się nielegalnego oprogramowania i kupuje nowe na licencji, a tym samym odprowadza podatek VAT.
– W styczniu otrzymaliśmy 64 zgłoszenia. W pierwszym kwartale było ich łącznie 131, a przedsiębiorcy, którzy korzystali z nielegalnego oprogramowania, zapłacili odszkodowania łącznie na kwotę blisko 130 tys. dolarów. W pierwszym kwartale tego roku zostaliśmy także poinformowani o 44 wyrokach zapadłych w sprawach karnych, w których członkowie BSA występowali jako pokrzywdzeni – wylicza Witucki.
Jakie kary grożą za piractwo komputerowe
Zgodnie z art. 278 par. 2a Kodeksu karnego kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Jeśli chodzi o odpowiedzialność cywilną, to uprawniony, czyli w tym wypadku producent oprogramowania, może domagać się – zgodnie z art. 79 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych – zapłaty podwójnej, a jeśli naruszenie jest zawinione, to potrójnej wysokości wynagrodzenia, czyli w wypadku oprogramowania komputerowego podwójnej lub potrójnej wysokości opłaty licencyjnej.
![]() | »Jak bronić się podczas kontroli fiskusa? |
Według Wituckiego istotne jest to, czy przedsiębiorca ma kontrolę nad instalowaniem oprogramowania w firmowych komputerach. Pełna swoboda pracowników w tym zakresie wiąże się z ryzykiem instalacji, a następnie ujawnieniem nielegalnego oprogramowania. Najprostszym sposobem uniknięcia takiej sytuacji jest wyznaczenie osoby odpowiedzialnej za zasoby IT i ustalenie podstawowych zasad korzystania z komputerów w firmie, w tym procedur związanych z instalacją aplikacji. Wyższym stopniem kontroli stanu zasobów informatycznych jest przeprowadzanie co jakiś czas (na przykład raz w roku) audytu posiadanego oprogramowania.
Justyna Niedbał
Bankier.pl






























































