REKLAMA

Skąd się wziął pesymizm NBP i czy jest uzasadniony

Ignacy Morawski2020-07-20 07:02główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
publikacja
2020-07-20 07:02
Dodaj Bankier.pl w Google

Patrząc na przyszłość gospodarki polskiej, zawsze jednym z najciekawszych punktów odniesienia jest raport o inflacji Narodowego Banku Polskiego – długi dokument rozkładający na czynniki pierwsze trendy ekonomiczne w kraju. Dlatego najnowszy raport przeczytałem z najwyższym zainteresowaniem.

Skąd się wziął pesymizm NBP i czy jest uzasadniony
Skąd się wziął pesymizm NBP i czy jest uzasadniony
fot. Marek Wiśniewski / / Puls Biznesu

Coś, co przykuło moją uwagę, to pesymizm NBP dotyczący inwestycji firm, czyli wzrostu zasobów produkcyjnych polskiej gospodarki. Analitycy banku centralnego uważają, że aż do końca 2022 r. inwestycje nie wrócą do poziomu z końca 2019 r., czyli sprzed epidemii. Sprawi to, że trwale obniży się potencjał rozwojowy kraju oraz trwale wzrośnie stopa bezrobocia. Skąd wzięła się taka prognoza? Albo NBP założył, że epidemia w jakiejś formie utrzyma się przez trzy lata, albo że pozostawiony przez nią lęk przed ryzykiem utrzyma się długo. To pierwsze założenie wydaje mi się niemożliwe do zweryfikowania, to drugie zaś zasługiwałoby na więcej uwagi.  

Co do szczegółów, projekcja NBP jest pod względem ścieżki PKB wyraźnie niższa od prognoz analityków rynkowych. W tym roku, według NBP, polski PKB ma spaść o 5,4 proc., w 2021 r. wzrośnie o 4,9 proc., a w 2022 r. o 3,7 proc. Żeby przełożyć to na bardziej zrozumiały język, warto pokazać, że przy takim rozwoju wydarzeń przeciętne dochody w Polsce w 2022 r. będą aż o 6,5 proc. poniżej poziomu, który był przewidywany przed epidemią. To bardzo dużo. Najbardziej wymiernym tego efektem będzie wzrost stopy bezrobocia. Ma ona nawet w 2022 r. być o ok. 2,5 pkt proc. powyżej poziomu sprzed epidemii, co oznacza trwają utratę ok. 400 tys. miejsc pracy. Tę liczbę można zapamiętać: 400 tys. miejsc pracy jako trwały koszt epidemii.

Spójrzmy skąd bierze się przekonanie NBP o takim wzroście bezrobocia. Główny winowajca to inwestycje, które w wyniku lęku firm i gospodarstw domowych mają być trwale niskie. Jeszcze w ostatnim kwartale 2022 r. inwestycje mają być o ok. 8 proc. niższe niż pod koniec 2019 r.(!). Tak długotrwałego spadku inwestycji w Polsce nie wywołał ani wielki kryzys finansowy z 2008 r., ani kryzys strefy euro z 2011 r. Pokazuję to na załączonym wykresie. 

fot. / / SpotData

Analitycy NBP tłumaczą to niepewnością, jaka będzie panowała wśród firm, czyli mówiąc prościej - strachem przed podejmowaniem ryzyka. Strach wynika oczywiście z pandemii. W projekcji założono następujący scenariusz: „Negatywny wpływ pandemii na aktywność gospodarczą będzie ustępował, jednak nie wygaśnie w pełni przed końcem horyzontu projekcji”. Czyli jeszcze przez co najmniej dwa i pół roku będziemy odczuwali skutki COVID-19. A pewnie dłużej, tylko projekcja nie wykracza już poza koniec 2022 r.

Wakacje na giełdzie

Założenie, że choroba będzie siać strach jeszcze przez ponad dwa lata, uważam za dość pesymistyczne. Rośnie skuteczność leczenia choroby, rosną szanse na wprowadzenie dość szybko szczepionki, ludzie dostosowują też swoje oczekiwania do nowej rzeczywistości – uczą się w niej funkcjonować. Już teraz widać, że druga fala epidemii nie wywołuje takiej paniki jak pierwsza, a co dopiero będzie za dwa lata, przy n-tej fali. Bardziej obawiam się jakiegoś silnego uderzenia zimą niż tego, że przez wiele lat będziemy żyli w cieniu strachu przed chorobą. Choć rozumiem oczywiście, że w oficjalnym dokumencie bank centralny nie chciał zakładać zupełnego ustąpienia pandemii.

Natomiast za bardziej uzasadnione uważam inne założenie – że nawet  w warunkach ustępowania choroby, utrzyma się generalna awersja do ryzyka. Po wielkim szoku obawy mogą utrzymywać się przez długie lata – jest wiele badań, które to pokazują i poświęcę im wkrótce więcej uwagi w jednym z newsletterów. Psychologowie nazywają to „efektem zakotwiczenia”: ludzie patrzą na świat przez pryzmat zjawisk, które niedawno zobaczyli. Innymi słowy, konsumenci, właściciele firm i menedżerowie mogą bać się pandemii nawet wiele kwartałów po jej ograniczeniu.

Wyobrażam sobie, że wystąpienie takiego przedłużonego strachu jest możliwe. Jednak są sposoby, by radzić sobie z takim problemem. Jeżeli koszt ryzyka w inwestycjach w oczach firm rośnie, to trzeba obniżyć inne koszty związane z inwestycjami – poprzez utrzymywanie bardzo niskich stóp procentowych, czy solidne wsparcie podatkowe dla inwestujących firm. Polityka publiczna nie powinna dopuścić do sytuacji, w której nawet kilka lat po ograniczeniu epidemii bezrobocie jest na podwyższonym poziomie. To, jaki scenariusz będzie realizowany w najbliższych latach, nie jest nam dane przez jakąś zewnętrzną siłę: to zależy od nas, od instytucji publicznych, które jako społeczeństwo powołaliśmy do wypełniania zadania stabilizowania gospodarki. Czyli między innym od banku centralnego.

Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Blik na rozdrożu, a prezes przenosi się do Allegro. Co dalej ze spółką?
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy

Komentarze (25)

dodaj komentarz
anna_domagalczyk
IMHO NBP ma lepszy dostęp do wiarygodnych danych niż pan Morawski. Komentowanie "czy pesymizm NBP jest uzasadniony" w takim układzie jest purenonsensowym żartem.
meryt
anna_domagalczyk "NBP ma lepszy dostęp do wiarygodnych danych niż pan Morawski."

"NBP ma lepszy dostęp do wiarygodnych danych niż" anna_domagalczyk


anna_domagalczyk 2020-04-29 10:13 "Patrząc na próby ratowania kursu PLN przed totalną zwałką (widać na wykresach), sądzę że to potrwa do wyborów.
anna_domagalczyk "NBP ma lepszy dostęp do wiarygodnych danych niż pan Morawski."

"NBP ma lepszy dostęp do wiarygodnych danych niż" anna_domagalczyk


anna_domagalczyk 2020-04-29 10:13 "Patrząc na próby ratowania kursu PLN przed totalną zwałką (widać na wykresach), sądzę że to potrwa do wyborów. Potem będzie zaciskanie pasa i pewnie podwyżki stóp. Na konsumpcji w tym roku już chyba największe betony położyły krzyżyk a prywatnych inwestycji nie będzie. Ze słów pana Zubelewicza wynika, że chyba zaczęła się poważniejsza ucieczka od złotówki i to nie tylko zagranicznych inwestorów. Zawsze lepiej mieć waluty niż PLN, zwłaszcza gdy oprocentowanie takie samo."
przemek_opinia odpowiada meryt
Tak jak ktoś już pisał na forum. Komentarze "anna_domagalczyk" pojawiają się w różnych miejscach w sieci i zawsze są w schemacie pseudo krytyki Rządu i Polski bez merytoryki, a w formie ciągłego jątrzenia.
anna_domagalczyk odpowiada przemek_opinia
o, jaki merytoryczny wpis! Ale dlaczego pseudo krytyka? To zwykła krytyka jest. A jak jątrzy, to widać, że trafia. Dziękuję.
and00 odpowiada anna_domagalczyk
No generalni jak NBP miał pozytywne prognozy to zawsze były traktowane jako niewiarygodne i politycznie uwarunkowane, pomimo że były dosyć trafne, na pewno bardzie niż innych instytucji
Pojawiła się negatywna, i od razu pochwała i radość że może sie spełni :))))
Choć ja mam nadzieję że tym razem się nie sprawdzi, ciekawe czemu
No generalni jak NBP miał pozytywne prognozy to zawsze były traktowane jako niewiarygodne i politycznie uwarunkowane, pomimo że były dosyć trafne, na pewno bardzie niż innych instytucji
Pojawiła się negatywna, i od razu pochwała i radość że może sie spełni :))))
Choć ja mam nadzieję że tym razem się nie sprawdzi, ciekawe czemu sympatycy opozycji życzą Polsce jak najgorzej???
marianpazdzioch
Wczoraj Kaczyński zapowiedział wydanie 400 mld zł na walkę z pandemią. Przy czym zapowiedział, ze PL nie zbankrutuje. Ciekawe skąd te ekstra pieniądze? No, ptote - z kieszeni wam wyciągną, głównie inflacją. Jesli to ma być coś co skłania do oszczędzania, a zatem inwestowania, a to z kolei wzrostu goospodarczego, to nawet tam w NBP Wczoraj Kaczyński zapowiedział wydanie 400 mld zł na walkę z pandemią. Przy czym zapowiedział, ze PL nie zbankrutuje. Ciekawe skąd te ekstra pieniądze? No, ptote - z kieszeni wam wyciągną, głównie inflacją. Jesli to ma być coś co skłania do oszczędzania, a zatem inwestowania, a to z kolei wzrostu goospodarczego, to nawet tam w NBP tak głupi nie są i nie podają tego dalej.
marianpazdzioch
...aha zapomniałem dodać najważniejszego, że kartofel powiedział, że te 400 mld zł pojawi się w wyniku "wielce skomplikowanych operacji finansowych".
meryt odpowiada marianpazdzioch
marianpazdzioch "kieszeni wam wyciągną, głównie inflacją"
marianpazdzioch "powiedział, że te 400 mld zł pojawi się w wyniku "wielce skomplikowanych operacji finansowych"."

Pomyliłeś inflacje z "wielce skomplikowanych operacji finansowych"?
jas2
"co skłania do oszczędzania, a zatem inwestowania"
Oszczędzanie i inwestowanie to bardziej przeciwieństwa niż synonimy.
samsza
Wiadomo, że zapadła decyzja odejścia od węgla, ale nie ma jasnych planów co dalej.
Nikt nie zainwestuje w ciemno, a to byłoby ogromne pole do zagospodarowania.
Skończy się, że tym, że resztki wyżu przesiedzą na bezrobociu, a za robotę weźmiemy się jak będzie 2 emerytów na 1 pracującego.
Tylko, że wtedy dostosowanie do
Wiadomo, że zapadła decyzja odejścia od węgla, ale nie ma jasnych planów co dalej.
Nikt nie zainwestuje w ciemno, a to byłoby ogromne pole do zagospodarowania.
Skończy się, że tym, że resztki wyżu przesiedzą na bezrobociu, a za robotę weźmiemy się jak będzie 2 emerytów na 1 pracującego.
Tylko, że wtedy dostosowanie do zielonego ładu pójdzie najprostszą drogą, zmniejszeniem ludności o 50% i wyłączenie bloków węglowych ich obsługujących, czyli regres.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki