Wrzutki na temat rzekomych sankcji USA, wycofania wojsk itp. należy traktować jako elementy wojny hybrydowej mającej na celu podważanie trwałości NATO i jego skuteczności - napisała w piątek w mediach społecznościowych posłanka PiS, zasiadająca w Radzie Mediów Narodowych, Joanna Lichocka.


Lex anty-TVN
Lichocka odniosła się w ten sposób do medialnych doniesień sugerujących, że następstwem uchwalenia przez Sejm nowelizacji tzw. ustawy medialnej oraz Kodeksu postępowania administracyjnego miałyby być sankcje ze strony USA wymierzone w Polskę.
"Uprzejmie proszę o uruchomienie samodzielnego myślenia. Wrzutki na temat rzekomych sankcji USA, wycofania wojsk itp. należy traktować jako elementy wojny hybrydowej mającej na celu podważanie trwałości NATO i jego skuteczności. Te wrzutki nie mają nic wspólnego z prawdą, wiele z #Ruskie" - napisała Lichocka w piątek na Twitterze.
Przeczytaj także
Serwis rmf24.pl podał w piątek nieoficjalne informacje, jakoby konsekwencją uchwalenia nowelizacji Kpa oraz tzw. ustawy medialnej miałyby być sankcje wymierzone w polski rząd; miałyby one przyjąć postać np. braku zaproszenia na światowy Szczyt Demokracji organizowany przez prezydenta USA Joe Bidena, blokadę planowanego przez stronę polską zakupu czołgów Abrams, a nawet nałożenie personalnych sankcji na najwyższych polskich funkcjonariuszy państwowych. Wcześniej serwis wp.pl nieoficjalnie informował o możliwości relokacji części amerykańskich wojsk stacjonujących w Polsce do innego kraju na wschodniej flance NATO, na przykład Rumunii.

Uchwalona w środę nowelizacja, którą teraz zajmie się Senat, przewiduje, że koncesję na rozpowszechnianie programów radiowych i telewizyjnych może uzyskać podmiot z siedzibą w państwie członkowskim Europejskiego Obszaru Gospodarczego (UE plus Norwegia, Islandia i Lichtenstein), pod warunkiem, że nie jest zależny od osoby zagranicznej spoza EOG. W ocenie opozycji jest ona wymierzona w Grupę TVN, której udziałowcem jest amerykański koncern Discovery.
W intencji autorów projektu, nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji ma na celu uszczelnienie i uściślenie obowiązujących od 2004 roku przepisów, które mówią o tym, że właścicielem telewizji czy radia działających na podstawie polskich koncesji mogą być podmioty z udziałem zagranicznym, pozaeuropejskim nieprzekraczającym 49 proc.
Ignacy Morawski: Jak "lex TVN" wpłynie na gospodarkę
Ci, którzy przewidują, że zaraz po przyjęciu ustawy inwestorzy odwrócą się od Polski, a politycy będą musieli iść do Canossy, błagać o wybaczenie i przechodzić na prorynkowe nawrócenie, mogą się srogo zawieść. Wątpię, czy lex TVN, jeżeli zostanie przyjęty, będzie miał skutki odczuwalne i zauważalne w perspektywie paru lat. Piszę to nie po to, by bagatelizować wpływ ustawy, ale by lepiej wyjaśnić, jak wiarygodność wpływa na gospodarkę. Nie jest to proces liniowy – jeden punkt mniej w wiarygodności nie oznacza stałego ubytku PKB. Tak jak palenie papierosów nie powoduje od razu rozwoju nowotworu, za szybka jazda samochodem nie prowadzi natychmiast do wypadku, a najkoszmarniejsza kłótnia małżeńska nie prowadzi od razu do rozwodu. To jest proces nieliniowy. Przez lata nie dzieje się nic, aż nagle skutki kumulują się koszmarnie w krótkim czasie. Tak samo będzie ze skutkami niszczenia państwa prawa – długo ich nie będzie, ale w długim okresie istotnie obniżą nasze PKB.
Na środowym posiedzeniu Sejm przyjął dwie poprawki zgłoszone przez PiS. Pierwsza z nich zakłada, że koncesje udzielone podmiotom, o których mowa w ustawie, a które wygasają w okresie dziewięciu miesięcy od dnia wejścia w życie tego przepisu, zostają przedłużone na okres siedmiu miesięcy od dnia upływu terminu obowiązywania koncesji, a trwające w stosunku do tych podmiotów postępowania dotyczące udzielenia koncesji zostają zawieszone na czas siedmiu miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy.
Nowela wzbudziła krytyczne reakcje przedstawicieli amerykańskiej administracji. Rząd USA ocenił, że zagraża ona interesom amerykańskich inwestorów w Polsce. Sekretarz stanu USA Anthony Blinken wyraził w czwartek "głębokie zakłopotanie" nowelizacją, która może dotknąć telewizję TVN, "najczęściej oglądaną niezależną stację informacyjną, która jest też jedną z największych amerykańskich inwestycji w kraju". "Te akty legislacyjne są sprzeczne z zasadami i wartościami, na których zbudowane są nowoczesne i demokratyczne państwa. Apelujemy do polskiego rządu, by zademonstrowały swoje przywiązanie do tych wspólnych zasad nie tylko w słowach, ale i czynach" - powiedział Blinken.
Sprawa odebranego przed laty mienia i nowelizacja Kpa
Szef dyplomacji USA wyraził również "głębokie zaniepokojenie" w związku z zakończeniem parlamentarnych prac nad nowelizacją Kodeksu postępowania administracyjnego; zaapelował do prezydenta Andrzeja Dudy o jej zawetowanie.
Nowelizacja Kpa zmienia przepisy nakazujące uznawanie decyzji administracyjnej za nieważną z powodu "rażącego naruszenia prawa" - bez względu na fakt, jak dawno ją wydano. Zapisy noweli oznaczają m.in., że po upływie 30 lat od wydania decyzji administracyjnej niemożliwe będzie wszczęcie postępowania w celu jej zakwestionowania, np. w sprawie odebranego przed laty mienia. Nowela trafi teraz do podpisu prezydenta.
Departament Stanu: wzywamy Polskę, by udowodniła przywiązanie do zasad demokratycznych
Wzywamy polskie władze, by udowodniły swoje przywiązanie do zasad demokratycznych i wolności mediów nie tylko słowami, lecz też czynami - oświadczył w środę rzecznik Departamentu Stanu Ned Price, odnosząc się do projektu ustawy medialnej w polskim Sejmie.
Nowelizacja Kpa spotkała się z krytyką strony izraelskiej. Ambasada Izraela w Polsce stwierdziła, że nowela "w rezultacie uniemożliwi zwrot mienia żydowskiego lub ubieganie się o rekompensatę" i że "to niemoralne prawo poważnie uderzy w stosunki między naszymi państwami". Szef MSZ Izraela Jair Lapid potępił nowelizację, która - według niego - "uderza w pamięć o Holokauście i prawa jego ofiar". Dodał, że Polska wie co należy zrobić - odrzucić to prawo.
Sekretarz stanu USA oświadczył, że Polska potrzebuje kompleksowego prawa, które zapewniłoby sprawiedliwość dla ofiar. Blinken dodał, że dopóki do tego nie dojdzie, nie powinno się zamykać drogi dochodzenia roszczeń w postępowaniach administracyjnych.
Morawska-Stanecka (Lewica): Amerykańskie sankcje wobec Polski - możliwe i prawdopodobne
Wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka (Lewica) oceniła w piątek za możliwe i prawdopodobne, iż następstwem uchwalenia przez Sejm nowelizacji tzw. ustawy medialnej oraz Kodeksu postępowania administracyjnego mogą być wymierzone w Polskę sankcje ze strony USA.
"Oczywiście, że to jest możliwe. Pierwszą sankcją, o której się mówi już bardzo dużo, jest niezaproszenie przedstawicieli Polski na konferencję demokratów organizowaną przez Joe Bidena - i to jest bardzo prawdopodobne, że albo Polska nie dostanie zaproszenia, albo tylko pewni politycy dostaną zaproszenie, bo to też jest możliwe. Przecież Amerykanie doskonale zdają sobie sprawę, kto w Polsce stoi po stronie wolności, kto stoi po stronie wolności mediów" - powiedziała wicemarszałek, pytana o sprawę przez dziennikarzy w Katowicach.
Wicemarszałek Morawska-Stanecka przypomniała, że kiedy w styczniu w Senacie procedowano uchwałę, wyrażającą - jak mówiła - "poparcie dla społeczeństwa amerykańskiego po haniebnym ataku na Kongres, to senatorowie PiS zagłosowali przeciw". "W związku z czym Amerykanie naprawdę wiedzą, gdzie, które instytucje w Polsce stoją po stronie wolności" - oceniła parlamentarzystka Lewicy.
"Jeżeli chodzi o sprawę czołgów Abrams - to też (blokada ich sprzedaży Polsce - PAP) jest bardzo prawdopodobne, dlatego, że Amerykanie jeszcze w żaden sposób nie powiedzieli, że oni akurat te czołgi nam sprzedadzą. Polska jest bardzo mocno zainteresowana zakupem tych czołgów, ale nie wiadomo, czy je dostaniemy" - dodała Gabriela Morawska-Stanecka.
"Trzecia rzecz (ewentualne nałożenie personalnych sankcji na najwyższych polskich funkcjonariuszy państwowych - PAP), to już jest opcja atomowa. Tu myślę, że to jest na razie mówienie, ale nie byłabym przekonana, czy jeżeli wszystko zawiedzie, czy zastosowana zostanie ta opcja atomowa, czyli niektórzy politycy nie będą mieli wstępu do Stanów Zjednoczonych" - podsumowała wicemarszałek Senatu.
Wiceszef MSZ Paweł Jabłoński w kontekście doniesień medialnych ws. restrykcji ze strony USA ocenił w piątek w rozmowie z portalem wPolityce.pl, że mamy do czynienia z dużą ilością fałszywych informacji, często zmyślonych i że to mechanizm dezinformacji, mający wywołać wrażenie, że jeśli Polska zdecyduje się na zmiany w prawie, to może być zagrożone nasze bezpieczeństwo.(PAP)
autor: Marek Błoński
mab/ mok/






























































