REKLAMA

SBB: frankowicze powinni rozważyć zaprzestanie dalszego płacenia rat bankom

2021-09-28 06:32
publikacja
2021-09-28 06:32
SBB: frankowicze powinni rozważyć zaprzestanie dalszego płacenia rat bankom
SBB: frankowicze powinni rozważyć zaprzestanie dalszego płacenia rat bankom
fot. marekusz / / Shutterstock

Frankowicze, którzy spłacili już bankowi całą główną należność, mogą po konsultacji z prawnikiem rozważyć zaprzestanie dalszego płacenia rat - uważa Arkadiusz Szcześniak ze Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

Jak wskazał Arkadiusz Szcześniak w rozmowie z PAP, niewydanie orzeczenia przez Izbę Cywilną Sądu Najwyższego w sprawie kredytów walutowych i skierowanie przez SN pytań do TSUE w sprawach niezwiązanych z kredytami ostatecznie przekreśla nadzieje na w miarę szybkie rozwiązanie sprawy frankowiczów przez SN. Problem polega na tym - jak mówił - że część sądów zawiesiła postępowania w tej sprawie i nie wygląda na to, żeby postępowanie przed sądem pozwoliło na ostateczne zakończenie sporu z bankiem w przewidywalnym czasie.

"Oznacza to, że kredytobiorca, płacąc bankowi nienależne raty, cały czas daje zarobek bankowi, a sam traci. Jeśli klient już spłacił wszystko, to większość wyroków sądowych i tak sprowadza się do tego, że dwie strony rozliczają się z pierwszej wypłaty, której dokonał bank, i ewentualnej nadpłaty ze strony klienta. Im większa ta kwota, tym klient bardziej kredytuje bank" - zauważył Szcześniak.

Jak dodał, Stowarzyszenie obawia się, że w wypadku kredytów zaciągniętych w tzw. bankach wydmuszkach, czyli bankach, które nie prowadzą innej działalności poza zarządzaniem portfelem kredytów walutowych, odzyskanie nadpłaty może w przyszłości okazać się niemożliwe.

"W wypadku takich banków istnieje obawa, że po prostu skończą swoją działalność, gdy liczba rat, które wpływają z kredytów, będzie zbyt mała na prowadzenie dalszej działalności. Jeżeli to będzie zakończenie poprzez likwidację, to odzyskanie jakichkolwiek środków będzie w praktyce bardzo trudne. Bo trzeba je będzie odzyskać od syndyka masy upadłościowej, a on w pierwszej kolejności reguluje zobowiązania wobec urzędu skarbowego i ZUS" - opisywał prezes SBB.

Szcześniak przestrzegł, że decyzja o zaprzestaniu płacenia rat powinna zostać dobrze przemyślana i oczywiście skonsultowana z prawnikiem, który musi bardzo dokładnie przeanalizować umowę.

"Nie można robić tego w ciemno, ale widzę, że część kancelarii prawnych też zaczyna doradzać klientom tę metodę załatwienia sprawy kredytu frankowego. Chodzi o to, że postępowania w sądach są przewlekane przez banki, bo każdy kolejny miesiąc postępowania i spłacania rat przez kredytobiorcę to bezpośrednia korzyść dla banku. Praktyka pokazuje też, że jeśli klient pozywa bank, zaprzestaje spłaty kredytu, to nagle zaczynają się pojawiać oferty ugody" - powiedział Szcześniak.

Jak dodał, decyzja o niepłaceniu kredytu wiąże się z pewnym ryzykiem, jednak dzięki wprowadzeniu kilku prokonsumenckich przepisów jest ono znacznie mniejsze niż dawniej.

"Po pierwsze nie mamy już bankowego tytułu egzekucyjnego i jeśli nie spłacamy kredytu, to bank musi nas pozwać w takim samym trybie, jak my pozywamy banki. Ta sprawa się może toczyć równie długo jak ta, którą my wytoczyliśmy bankowi. I tutaj też sędzia może zawiesić to postępowanie do czasu wydania uchwały przez Sąd Najwyższy" - wskazał Szcześniak.

Ponadto - dodał - gdy klient pozywa bank w sprawie kredytu frankowego, to musi tylko wykazać, że umowa jest nieważna, a bank pozywając klienta, musi udowodnić, że kwota, o którą występuje, jest zgodna z umową - co do złotówki. "A jak wiemy, w tej chwili jest to praktycznie niemożliwe. Mamy nawet wzór sprzeciwu wobec takiego nakazu, który zawiera 10 argumentów standardowych, dlaczego kwota wskazana przez bank jest niewłaściwa i niezgodna z prawem. Jedynym zagrożeniem, które kiedyś występowało, było to, że klienci nie odbierali pism z sądów i nie składali sprzeciwu wobec nakazu zapłaty" - zauważył Szcześniak.

Jednak - przypomniał - przepisy, które określały, że podwójnie awizowane pismo z sądu, nawet jeśli się go nie odbierze, traktowane jest jako doręczone, zmieniły się w poprzedniej kadencji na lepiej chroniące klientów.

"W tej chwili pismo z decyzją sądu musi nam dostarczyć komornik, jeśli my nie odbierzemy po pierwszym wezwaniu. Widzimy też bardzo pozytywną praktykę polskich sądów, które weryfikują, czy nakaz zapłaty wysłany jest nie tylko na adres, który podał bank, ale również na inne adresy dostępne w rejestrze PESEL. Więc nie ma już ryzyka, że nie odbierzemy jakiegoś pozwu, który bank by wysłał" - powiedział.

Jego zdaniem w tej chwili jedynym utrudnieniem, które grozi fankowiczowi przy niepłaceniu kredytu, jest wpis do Biura Informacji Kredytowej. "Ale z tym też będziemy walczyć, bo w sytuacji, w której sprawa jest sporna, taki dług nie może być wykazywany w wysokości, w jakiej bank sobie życzy, tylko tak jak w biurach informacji gospodarczej - że należność jest sporna. Będziemy w tej sprawie korespondować z Urzędem Ochrony Danych Osobowych" - zapowiedział.

Według Szcześniaka w takim wypadku bank swoim postępowaniem i wpisami do BIK czyni szkody klientowi, za co też w przyszłości może odpowiadać. "Wiem, że szykuje się jeden z pierwszych pozwów o to, że po prawomocnym wyroku bank dalej wykazuje w BIK zadłużenie bez żadnych zmian" - wskazał.

Jak powiedział Szcześniak, decyzja o zaprzestaniu spłacania kredytu jest dobrą opcją dla osób, którym nie zależy na szybkiej sprzedaży mieszkania, bo wpis o kredycie hipotecznym w księdze wieczystej można wykreślić dopiero po uzyskaniu wyroku stwierdzającego, że umowa jest nieważna.

"Spłacanie lub nie kredytu nie ma wpływu na wpis w księdze wieczystej. To jest problem dla osób, które chcą sprzedać mieszkanie. Można oczywiście próbować sprzedawać z kredytem, ale wówczas trzeba go spłacić i dalej pozywać bank. Osobom, które chciałyby sprzedać lokal, polecałbym raczej próbę zawarcia umowy z bankiem i np. przewalutowanie kredytu na złotowy. Ugoda zawierana w myśl propozycji KNF to w zależności od przypadku od 20 do 30 proc. tego, co można wygrać w sądzie. W większości przypadków rata również będzie bardzo podobna do obecnej, ale znacznie zmniejszy się saldo kredytu, co umożliwi korzystniejszą sprzedaż mieszkania" - powiedział. (PAP)

autorka: Małgorzata Werner-Woś

mww/ mk/

Źródło:PAP
Tematy
​Otwórz Konto z Kartą Otwartą na Dzisiaj i ciesz się nią bezpłatnie!

​Otwórz Konto z Kartą Otwartą na Dzisiaj i ciesz się nią bezpłatnie!

Advertisement

Komentarze (13)

dodaj komentarz
wtomek
No to wszyscy, zlotowi też , co za kraj . Dawno spłaciłem to co dostalem fizycznie.
demeryt_69
Szcześniak to kolejny 'góral' obok Broniarza, który kogoś broni - $zalom!

damamad
Bezpieczniej jest to zrobić w pełni zgodnie z prawem przy pomocy prawnika składając wniosek do sądu o zabezpieczenie roszczenia.
Sąd może ale nie musi wydać takiego zabezpieczenia. Ale przynajmniej nie narażamy się na problemy z BIKiem i kolejny proces sądowy.
demeryt_69
Czyżby tych leszczy wprowadzano w błąd? Mam nadzieję, że nie jest to działanie celowe :)
damamad odpowiada demeryt_69
Kogo masz na myśli mówiąc "leszcze"?
W takim systemie jaki mamy każdy klient indywidualny systemu bankowego jest leszczem i tak czy inaczej jest dymany przez wszechobecną lichwę.
mrbeast
Raty spłacasz, gdy nie spłaciłeś nleżności... Jesu, kto pisze te wypociny?
marek703
Koleś jest niepoważny. Skoro umowa jest wiążąca to na jakiej zasadzie można nie płacić? Tylko dlatego, że uważam, że sąd przyzna mi rację? Nie dość, że w całym sporze frankowicze mają częściową rację to jeszcze namawia się ich do łamania zawartej umowy.
mrbeast
W żadnym aspekcie sporu frankowicz nie ma racji. Pożyczał FRANKI i SPŁACA franki, z niskim oprocentowaniem.
damamad
Banki nie mają problemu z egzekwowaniem umów zawierających niedozwolone zapisy łącznie z tymi zapisami? Zapisy, które znajdują się w rejestrze klauzul niedozwolonych powinny zostać z automatu usunięte z wszystkich aktywnych umów przez same banki. Banki dokładnie wiedzą, które umowy je zawierają. Wystarczyłby bezwzględny Banki nie mają problemu z egzekwowaniem umów zawierających niedozwolone zapisy łącznie z tymi zapisami? Zapisy, które znajdują się w rejestrze klauzul niedozwolonych powinny zostać z automatu usunięte z wszystkich aktywnych umów przez same banki. Banki dokładnie wiedzą, które umowy je zawierają. Wystarczyłby bezwzględny nakaz UOKiK usunięcia tych klauzul. Tylko pojawia się problem.. Umowa bez nich nie może obowiązywać.. Więc banki musiałyby wyjść z propozycją aneksowania umów, jeśli klient się nie godzi to umowa jest nieważna. Rozliczamy się i do widzenia.
umiarnatura odpowiada damamad
To jest doskonałe rozwiązanie doprowadzamy do stanu sprzed kredytu : brak nieruchomości i wpłacone raty przez klienta wypłacone mu na rachunek bankowy .

Powiązane: Frankowcy w sądach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki