Rzecznik MON: Incydenty z udziałem rosyjskich samolotów to prowokacja

Rzecznik MON uznał za prowokacje incydenty z udziałem rosyjskich samolotów nad Bałtykiem. Krytykując te działania Bartłomiej Misiewicz stwierdził, że pokazują one agresywny stosunek Rosji do Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Rosyjski samolot Sukhoi SU-24 - zdjęcie wykonane przez marynarkę wojenną Stanów Zjednoczonych
Rosyjski samolot Sukhoi SU-24 - zdjęcie wykonane przez marynarkę wojenną Stanów Zjednoczonych (fot. US NAVY / FORUM)

W poniedziałek rosyjskie maszyny przeleciały blisko amerykańskiego niszczyciela USS "Donald Cook" wykonującego misję na Bałtyku. Z kolei w czwartek rosyjski myśliwiec miał przechwycić amerykański samolot zwiadowczy.

Bartłomiej Misiewicz powiedział, że takie postępowanie nie może pozostać bez odpowiedzi NATO, bo "bierne przyglądanie się takim działaniom jest nagrodzeniem agresora". Jak mówił, nie chodzi tylko o akcje Rosjan na Bałtyku, ale również o ich postępowanie na wschodzie Europy.

Rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej powiedział, że odpowiedzią na takie działania Rosji może być zwiększenie obecności sił Sojuszu, w tym amerykańskich, w Europie Środkowej. "Cały czas, tak jak to robi minister Antoni Macierewicz, zabiegamy o stałą obecność wojsk NATO w Polsce i w środkowej Europie. Cieszymy się z potwierdzenia tego, tak jak to miało miejsce dwa miesiące temu w Brukseli. Cieszymy się z zapowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych, że ciężka brygada zostanie rozlokowana w Polsce" - powiedział Bartłomiej Misiewicz. Dodał, że "Polacy muszą się czuć bezpieczni", a dodatkowe siły Sojuszu w tym rejonie świata znacznie podnoszą poziom bezpieczeństwa.

Ministerstwo Rosji zaprzecza

Rzecznik rosyjskiego resortu obrony Igor Konaszenkow podkreślił w niedzielę, że myśliwiec Su-27 działał nad Morzem Bałtyckim zgodnie z obowiązującym prawem międzynarodowym.

"Informacje zagranicznych mediów na temat domniemanego niebezpiecznego zbliżenia się rosyjskiego samolotu Su-27 do amerykańskiego samolotu rozpoznania RC-135 nad Morzem Bałtyckim są sprzeczne z rzeczywistością" - powiedział Konaszenkow cytowany przez agencję TASS. Przedstawiciel resortu obrony odniósł się tym samym do wcześniejszych publikacji telewizji CNN i portalu Washington Free Beacon.

Konaszenkow stwierdził, że siły obrony powietrznej wykryły 14 kwietnia nad Morzem Bałtyckim nieznany obiekt powietrzny, który zbliżał się z dużą prędkością do granicy kraju. W związku z tym wysłano samolot Su-27, aby dokonał identyfikacji.

Tymczasem amerykańskie dowództwo sił zbrojnych w Europie poinformowało wcześniej w niedzielę, że maszyna RC-135 podczas wykonywania rutynowego lotu w międzynarodowej przestrzeni powietrznej została przechwycona przez rosyjski myśliwiec Su-27, który niebezpiecznie zbliżył się do niej i "wykonał nieobliczalne i agresywne manewry". Z relacji rzecznika amerykańskiego dowództwa w Europie Danny'ego Hernandeza dla CNN wynika, że rosyjska maszyna zbliżyła się do RC-135 na odległość ok. 15 metrów.

Według Hernandeza amerykański samolot został "przechwycony przez rosyjski Su-27 w sposób niebezpieczny i nieprofesjonalny", zaznaczając, że RC-135 nie wleciał w rosyjską przestrzeń powietrzną.

"Niebezpieczne i nieprofesjonalne zachowania pilota mogą doprowadzić do niepotrzebnej eskalacji napięcia między państwami" - dodał rzecznik amerykańskiego dowództwa w Europie.

To kolejny w ostatnim czasie tego typu incydent nad Morzem Bałtyckim. W poniedziałek i we wtorek rosyjskie Su-24 przeleciały 20 razy nad niszczycielem USS Donald Cook, znajdującym się na wodach międzynarodowych na Bałtyku. Na pokładzie okrętu był polski śmigłowiec. Informacje o incydencie przekazały źródła amerykańskie.

Incydent wydarzył się na wodach międzynarodowych w odległości 70 mil morskich (ok. 130 km) od Kaliningradu. USS Donald Cook wyszedł w poniedziałek z portu w Gdyni.

Rosyjskie samoloty nie były uzbrojone, nie reagowały na próby kontaktu radiowego ze strony Amerykanów. Konaszenkow tłumaczył później, że załogi Su-24 wykonywały planowe loty szkoleniowe nad neutralnymi wodami Morza Bałtyckiego. Trasa przelotu przebiegała przez rejon, w którym znajdował się amerykański niszczyciel. Konaszenkow powiedział, że był to obszar leżący około 70 km od rosyjskiej bazy morskiej; "po natrafieniu na okręt będący w polu widzenia rosyjscy piloci wykonali zwrot i wycofali się, przestrzegając przy tym wszelkich zasad bezpieczeństwa".

Rosyjskie działania skrytykowały natomiast władze USA. Komentując wydarzenia z początku tygodnia sekretarz stanu USA John Kerry potępił zachowanie strony rosyjskiej podkreślając, że załoga amerykańskiego okrętu mogła w świetle prawa otworzyć ogień do niebezpiecznie zbliżających się samolotów.

Odniósł się tym samym do tzw. zasad użycia siły (ang. Rules of Engagement, ROE), czyli reguł, które muszą być zgodne z prawem międzynarodowym, m.in. z międzynarodowym prawem morza czy międzynarodowym prawem humanitarnym (prawem konfliktów zbrojnych).

lm/ mok/(PAP)Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/TVPInfo/md/wk 

Źródło: IAR

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 1 ~ENTER

Rusmani tak szybko zaiwaniali że usmańskie fale radiowe ich dogonic nie mogły. Stąd nie odebrali usmańskiego gadania z kluskami w "gembie"...

! Odpowiedz
0 4 ~Cieniasy

A jankesi mieli pełne pieluchy,

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 3,4% IV 2020
PKB rdr 2,0% I kw. 2020
Stopa bezrobocia 5,8% IV 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 285,01 zł IV 2020
Produkcja przemysłowa rdr -24,6% IV 2020

Znajdź profil