Rząd przeciwny imigrantom otwiera dla nich szeroko drzwi

założyciel SpotData.pl

Buldogi walczą, a pod dywanem koty realizują swoje interesy. I dobrze. Tak można opisać strategię rządu dotyczącą przyjmowania imigrantów.

Oficjalnie trwa ostry spór o to, czy Polska powinna być otwarta na imigrację, czy nie. W praktyce rząd coraz bardziej otwiera się na imigrację, która w oczywisty sposób jest jedynym sposobem, by zapobiec negatywnym konsekwencjom ekonomicznym procesu starzenia się społeczeństwa. Rząd stara się nie dopuścić do przyjmowania uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, ale strumień imigrantów z Azji jest coraz szerszy.

Kilkanaście dni temu między politykami z rządu doszło do sporu o politykę migracyjną. Wiceminister inwestycji Paweł Chorąży mówił w Klubie Jagiellońskim, że Polska chce przyjmować imigrantów spoza Europy i integrować ich. To wywołało reakcję ministra spraw wewnętrznych Joachima Brudzińskiego, który stwierdził:  „W sprawie polityki migracyjnej nie zamierzam nawet o milimetr zmieniać twardego stanowiska mojego poprzednika Przy całym szacunku dla Pana wiceministra Chorążego, proszę traktować jego głos jako „akademickie dywagacje” a nie jako stanowisko rządu”. Po tych słowach Paweł Chorąży musiał złożyć polityczne sprostowanie i przyznał na stronie ministerstwa, że jego słowa nie są oficjalnym stanowiskiem rządu.

Fakty są takie, że do Polski przybywa coraz więcej imigrantów spoza Europy, szczególnie z Azji. W 2017 roku rząd wydał 21,4 tys. pozwoleń na pracę dla osób z Azji, czyli niemal o 130 proc. więcej niż rok wcześniej. Bardzo duży przyrost imigracji ma miejsce w przypadku obywateli m.in. Bangladeszu, Filipin, Indii i Nepalu.

Wprawdzie te 24 tys. ludzi to nie jest dużo w porównaniu z potrzebami gospodarki – tylko w 2017 roku liczba osób w wieku produkcyjnym obniżyła się o 180 tys. osób, czyli imigracja z Azji zrekompensowała ok. 13 proc. ubytku siły roboczej. Ale warto pamiętać, że jesteśmy dopiero u progu otwierania drzwi dla imigrantów z dalekiego wschodu. Na razie kluczowym kierunkiem imigracji jest Ukraina, choć to wkrótce się zmieni. W tym kontekście te 13 proc. nie wygląda źle.

Dla polskiej gospodarki i dobrobytu obywateli ważne jest, aby niechęć do imigrantów pozostała w sferze polityki komunikacyjnej kierowanej na potrzeby małych (aczkolwiek pewnie istotnych) grup wyborców, a nie przekładała się na strategiczne decyzje polityki rynku pracy. Imigracja jest istotna, jeżeli Polska miałaby utrzymać wysokie tempo wzrostu gospodarczego.  

Kliknij, aby przejść do danych na temat liczby wydanych pozwoleń na pracę
Kliknij, aby przejść do danych na temat liczby wydanych pozwoleń na pracę (SpotData)

Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

Ignacy Morawski

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
5 26 caesar_m

Złoty Cielec wzrostu ma widać mnóstwo ślepych wyznawców. Wzrost jako taki nie przekłada się bezpośrednio na NIC dla ogółu. Wąska grupka zarabia i gromadzi coraz większe bogactwo i na tym koniec. To co jest istotnre to wzrost zrównoważony : wzrost nie tylko ilościowy ale i jakościowy. Czyli wzrost dostępu do usług medycznych, do wykształcenia, do kultury , do wypoczynku. Wzrost jakości żywności , mieszkań etc. Owszem w Polsce tworzą się getta - getta bogatych....Ale nie jest fajnie gdy nie mogę kupić sobie wypasionego roweru bo zbyt wielu będzie chciało mi go zwinąć....Dzieci dowożone do szkoły z ochroną etc , etc. W Polsce brakuje ludzi do pracy, podobno. To proszę zredukować administrację do poziomu z roku 1989 i polikwidować pseudo-służby typu straże miejsko-gminne. Efekt śnieżnej kuli : konieczne uproszczenie przepisów i podatków zwiększy radykalnie wydajność i atrakcyjność inwestycyjną kraju, po zwolnieniu miliona pasożytów i zagonieniu ich do użytecznej pracy możliwe będzie zarówno zwiększenie nakładów na realne zadania państwa (bezpieczeństwo, opieka zdrowotna, budowa infrastruktury, szkolnictwo) i obniżenie podatków. Efekt jest zwielokrotniony : każdy urzędnik odciąga od pracy kilku ludzi (na załatwianie papierków tworzonych przez urzędnika ), urzędnik (średnio!) pobiera 110 % średniej krajowej, urzędnik wysłany do użytecznej pracy coś wytworzy (niechby 80% średniej).

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 15 fakpejsy

Jak juz przyjmowac to tylko chrzescijan!

! Odpowiedz
11 17 marekzand

Brać Filipińczyków i innych z dalekiej Azji - nie ma z nimi problemów, pracują i nie łamią prawa. NIE BRAĆ WCISKANYCH NAM PSEUDO-UCHODŹCÓW Z AFRYKI I AZJI MNIEJSZEJ

! Odpowiedz
6 33 konra74

Azjatów to witać z pocałowaniem ręki bo to dobrzy, pracowici ludzie - mogą służyć za przykład. Jeśli już przyjmować imigrantów, to tych najwartościowszych, a nie rozdawać polskie paszporty na prawo i lewo dla obywateli państwa na terenie Palestyny.

! Odpowiedz
1 21 matpoz1

Większość muzułmanów to azjaci, chodziło ci chyba o tych z dalekiego wschodu.

! Odpowiedz
14 58 matpoz1

Za parę lat przyjdzie spowolnienie gospodarcze i ci "biedni" imigranci w pierwszej kolejności stracą pracę i przejdą na garnuszek Polaków bo przecież nie odeślemy ich do ich krajów pochodzenia, potem zaczną się domagać sprowadzenia rodzin, i za 2-3 dekady będziemy w pełni Europejskim krajem z gettami, zamachami i całym tym bogactwami kulturowym.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 18 kaczka-po-smolensku

tak będzie to już widać w przypadku Ukraińców

! Odpowiedz
14 9 matpoz1 odpowiada kaczka-po-smolensku

Nie, bo większość przyjeżdża do nas na krótko, większość z nich ma ukończone co najmniej szkołę średnią, są do nas bardzo podobni.

! Odpowiedz
13 10 and00 odpowiada kaczka-po-smolensku

Co widać?
Ile Ukraińcy przeprowadzili zamachów, znasz jakieś Ukraińskie getto?

! Odpowiedz
48 18 rafcio89

i co w tym złego ludzie migrowali po świecie od milionów lat to komuna nauczyła ludzi że w każdym mieście musi być fabryka z dymiącym kominem i wszyscy pracują w mieście w którym żyją

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl